Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Nysa na rozkładzie

Odsłony: 8559

Efektownym zwycięstwem zakończył się drugi mecz kontrolny naszego zespołu w letnim okresie przygotowawczym. W sobotniej rywalizacji z Nysą Kłodzko czerwono-czarni

wygrali 4-1, a największy wpływ na wysoki wynik miała dobra gra po przerwie, gdy na murawie pojawili się doświadczeni P.Pabiniak oraz Samborski. Wcześniej spotkanie miało dosyć wyrównany przebieg. Sporo rotacji w drużynie podczas gry nie wpłynęło na postawę Startu i fakt ten należy odnotować. Mając w perspektywie dwa tygodnie do rozpoczęcia nowego sezonu w IV lidze, można odnieść wrażenie, że z formą nasi chłopcy powinni trafić należycie. Na razie wciąż pracują nad dopieszczaniem zgrania oraz elementami taktycznymi.

A jak wyglądał mecz w Strzelinie? Już w 1’ Smolarczyk przedarł się w pole karne, lecz w okolicach lewego słupka akcja została zakończona. Rywale odpowiedzieli mocnym strzałem zza szesnastki Cebulskiego (5’), jednak Zając pewnie interweniował. Kolejne uderzenie oglądaliśmy w 8’, a próby podjął się z 20 metrów Biliński. Golkiper Nysy zdołał skutecznie piłkę wypiąstkować. Po kolejnych 6 minutach (14’) mieliśmy powtórkę z rozrywki. Tym razem Biliński uderzył z 16 metrów, ale Niewęgłowski ponownie „skórę” zatrzymał. W 19’ oglądaliśmy ciekawą i płynną akcję. Kostrzewa uruchomił na prawej stronie Czecha, który dobrze wstrzelił piłkę po ziemi wzdłuż bramki. Przed bramką nie było jednak nikogo, kto dołożyłby nogę. Po kolejnych dwóch minutach (21’) ponownie widzieliśmy namysłowian w ofensywnej akcji. Tym razem na strzał z 18 metrów zdecydował się Smolarczyk, a futbolówka poszybowała pół metra nad poprzeczką i szansa przepadła. Kłodzczanie z rzadka się odgryzali, ale uczynili to w końcu w 23’. Dędys próbował swoich sił przy strzale z rzutu wolnego (20 metr), lecz bez oczekiwanego rezultatu. Po okresie walki w środku pola, kolejną ciekawą sytuację obejrzeliśmy w 33’. Uderzenie Pierzchalskiego z 20 metrów wylądowało na bocznej siatce. W rewanżu 37’ Smolarczyk przedarł się lewą stroną przez kłodzką defensywę, ale zamiast zagrywać do środka (do wbiegających kolegów) zdecydował się strzelić, a piłka poszybowała 1,5 metra obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Niewęgłowskiego. W 39’ na namysłowskiej ławce rezerwowych zapanowała lekka konsternacja, gdyż Nysa objęła prowadzenie. Po krótko rozegranym rzucie wolnym, zza pola karnego uderzył Cebulski. Tor lotu piłki głową zmienił jeszcze Horka i ta zatrzepotała w siatce. Zając nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Podrażnieni czerwono-czarni ruszyli do ataku i w 43’ był już remis 1-1. Piłkę z lewej flanki dorzucił w szesnastkę Kożuchowski, a nadbiegający Sarnowski z 10 metrów pewnie ulokował ją w siatce.

Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej części sparingu namysłowianie już prowadzili. W 46’ Wilczyński dobrym podaniem ze środka znalazł atakującego Samborskiego. Ten wyłożył piłkę P.Pabiniakowi, który pewnym strzałem pokonał bramkarza. Podopieczni Damiana Zalwerta nie zamierzali zwalniać tempa, co i rusz atakując. W 50’ na uderzenie z 30 metrów zdecydował się Żołnowski, choć Brzeziński (zastępujący w bramce Niewęgłowskiego) z trudem „kulę” zatrzymał. Za chwilę kłodzki golkiper już tyle szczęścia nie miał… W 51’ Samborski dojrzał na 17-tym metrze Sarnowskiego, który po otrzymaniu futbolówki, precyzyjnym uderzeniem w prawy róg bramki podwyższył prowadzenie na 3-1. Niebawem (55’) obejrzeliśmy dośrodkowanie z rzutu wolnego P.Pabiniaka, po którym Sarnowski uderzył z powietrza minimalnie obok bramki. 60’, to z kolei odważne wejście z prawej strony w pole karne wspomnianego P.Pabiniaka. Zamiast podawać do nadbiegającego kolegi (to była akcja 4 na 2), Patryk zdecydował się strzelić i piłkę zdołał zatrzymać bramkarz. Nasz legendarny snajper pokusił się też o uderzenie w 63’, jednak jego próba z 20 metrów poleciała 2 metry nad bramką. Start nie rezygnował z podwyższenia wyniku i w 66’ widzieliśmy kolejną szarżę zakończoną uderzeniem z lewej strony (14 metrów od bramki) Samborskiego. Dobrą interwencją popisał się jednak Brzeziński i gola nie było. Kłodzczanie zdołali groźnie odpowiedzieć dopiero w 70’. Wtedy to z 12 metrów niebezpiecznie uderzył Cebulski, ale na nasze szczęście pomylił się o 2 metry. W 75’ P.Pabiniak miał możliwość mijania bramkarza przy ataku lewą flanką. Zdecydował się jednak uderzyć, a próba okazała się nieskuteczna. Dwie minuty później (77’) wchodzący do zespołu Szczygieł popisał się dobrym podaniem do Wilczyńskiego, tyle, że „Wilu” podczas próby strzeleckiej pomylił się o dobre 2 metry. Z kolei 82’ to strzał z 20 metrów (z rzutu wolnego) Żołnowskiego. I tym razem lepszy okazał się bramkarz Nysy. Namysłowianie dopięli swego w 83’. Wtedy to precyzyjnie z prawej strony dośrodkował w szesnastkę Samborski, a czyhający na taką okazję P.Pabiniak skierował piłkę głową do siatki. Ostatni ciekawy atak miał miejsce w 89’. I znów przeprowadzili go czerwono-czarni. Drapiewski znalazł podaniem szarżującego Samborskiego, który pokonał Brzezińskiego. Arbitrzy dopatrzyli się jednak ofsajdu i Rafałowi gola anulowano.

Przekonujący sukces namysłowian nie jest czymś zaskakującym. Lekko faworyzowani czerwono-czarni wywiązali się z roli sparingowego faworyta, aplikując rywalom 4 bramki. A mogło być ich zdecydowanie więcej, gdyby nie kilka zmarnowanych okazji. Inna sprawa, że piłkarze Nysy ułatwili ekipie Startu zadanie, gdyż w Strzelinie wystąpili zaledwie w 12-osobowym składzie. Trener Edward Małek nie miał więc żadnego pola manewru (z wyjątkiem bramkarza). Do przerwy ambitnie grający kłodzczanie utrzymali wynik remisowy, jako pierwsi obejmując prowadzenie. Ale po zmianie stron, gdy na murawę weszli nasi dwaj doświadczeni i wypoczęci atakujący, mecz zrobił się już dosyć jednostronny. Start starał się organizować kolejne ataki, a zielono-biało-czarni ograniczali się do wypadów kontrujących. Stąd trzy dodatkowe trafienia na koncie czerwono-czarnych i ostateczna wygrana 4-1. Przy każdej grze kontrolnej podkreślamy, że nie wynik jest sprawą najważniejszą, lecz realizacja założeń nakreślonych przez trenera. Z perspektywy trybun sobotnia rywalizacja wyglądała na spełniającą oczekiwania trenera Zalwerta. Pamiętajmy jednak, żeby nie popadać w nadmierny hurraoptymizm, gdyż dotychczas nasz zespół mierzył się z dwoma przedstawicielami klasy okręgowej (Zefkę pokonaliśmy 2-0). Na pewno jednak przyjemniej jest, gdy czerwono-czarni wygrywają. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy