Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Niemożliwe nie istnieje?

Odsłony: 4669

Znajdujący się przed ostatnią kolejką w arcytrudnej sytuacji czerwono-czarni pokazali, że rzeczy niemożliwe w futbolu nie istnieją (pod pewnymi warunkami). Aby myśleć o 14. pozycji nasz zespół musiał wygrać swój mecz w Lewinie Brzeskim, a przy okazji liczyć na potknięcia bezpośredniej konkurencji, którymi były zespoły Sparty Paczków (właśnie 14. lokata po 33. seriach) oraz Śląsk Łubniany (15. miejsce). Nasz Start Namysłów był w rankingu 16-ty, więc sukces sam w sobie nie wystarczał do przeskoczenia wspomnianej dwójki. Ale obie ekipy potknęły się, przegrywając swoje mecze i nagle 15-procentowa teoria zamieniła się w 100% praktykę! Tak, tak, nasi ulubieńcy wskoczyli rzutem na taśmę na „gorące krzesło” i teraz w napięciu oczekiwać będą, co dalej. Ale zanim w skrócie przedstawimy satysfakcjonujące nas rozwiązania, najpierw parę zdań o meczu prawdy.

Spotkanie w Lewinie początkowo wyglądało na badanie sił, ale dosyć szybko uwidoczniła się lepsza gra taktyczna Startu. W 8’ P.Pabiniak podciągnął lewą flanką, złamał atak do środka, a następnie uderzył z 25 metrów. Futbolówka po jego strzale poszybowała jednak nad poprzeczką o metr za wysoko. Kolejny klarowny atak miał miejsce w 17’ i mieliśmy powody do radości, bo zakończył się golem. Ptak zagrał prostopadle w szesnastkę do próbującego dojść do piłki Lavrinenki. Ukrainiec jej jednak nie sięgnął. Fatalny błąd popełnił jednak Dudzik i „skóra” pod jego rękawicami wtoczyła się do siatki. Za moment (18’) P.Pabiniankowi zabrakło naprawdę niewiele, aby po raz wtóry Dudzik sięgnął do bramki. Tym razem jednak golkiper miejscowych z wielkim trudem odbił futbolówkę za linię końcową po próbie z 20 metrów. Olimpia odgryzła się dopiero w 20’. Wtedy to mocny strzał z dystansu Rasia o metr przeleciał od bramki Stasiowskiego. Tymczasem w 22’ to Start znów znalazł się pod bramką rywali. Nasz zespół rozegrał płynną i ciekawą dla oka akcję, w której Wilczyński dograł na prawo do Kostrzewy, a ten w dobrej sytuacji uderzył zbyt lekko, do tego prosto w rękawice golkipera. Czerwono-czarni nie rezygnowali jednak i za moment (23’) ponownie zaszarżowali. Po błędzie obrońcy gospodarzy Kamil Błach znalazł się sam na sam z Dudzikiem, lecz w idealnej okazji strzelił prosto w bramkarza, tymczasem powinien być to gol. Po pół godzinie gry czerwono-czarni po raz kolejny w tym spotkaniu poważnie zagrozili niezbyt dobrze czującym się w ofensywie gospodarzom. Lavrinenko ruszył lewym sektorem boiska, wpadł w szesnastkę, by wyłożyć na 12 metrze „patelnię” Wilczyńskiemu. „Wilu” uderzył z pierwszej piłki i wydawało się, że nic nie uchroni Olimpii przed golem. Tymczasem rękę instynktownie wystawił Dudzik i mogliśmy tylko z zawodu westchnąć. Ale co się odwlecze… W 36’ było już 2-0 dla Startu. Dokładną piłkę nad głowami lewińskich obrońców posłał Kamil Błach i ta trafiła do Lavrinenki, który najpierw przyjął futbolówkę, by ułamek sekundy później w sytuacji „1 na 1” pewnie uderzyć obok bramkarza, tuż przy słupku bramki OLB. Mieliśmy komfortowy wynik i nadzieję, że zwycięstwo jest niemal w kieszeni. Jeszcze w 42’ Wilczyński uderzył z pierwszej piłki z 30 metrów po wybiciu jej przez obrońców, ale golkiper miejscowych poradził sobie z nieprzyjemnym strzałem.

Do przerwy czerwono-czarni mieli świetny wynik w swoich rękach, więc siłą rzeczy ich myśli kierowały się w stronę tabeli do przerwy. To jednak nie miało większego znaczenia, bo mecze były rozegrane raptem do połowy. Połowy, w której Start wypadł bardzo przekonująco, ustrzegając się większych błędów.

Zaraz po wznowieniu gry namysłowianie ponownie zaatakowali. Już w 48’ stworzyliśmy znakomitą okazję bramkową, po tym jak P.Pabiniak dostał piłkę na prawej flance i dośrodkował na 10 metr do Kamila Błach. Bliźniak główkował po koźle, ale futbolówka po rękawicach golkipera odbiła się tylko od słupka. Niewiele później (50’) groźnie zrobiło się na namysłowskim przedpolu. Rolka uderzył zza szesnastki, a Stasiowski musiał wykazać się nie lada umiejętnościami, aby wybić „skórę” na korner. Za chwilę jednak ta ponownie wróciła pod „Olimpijskie” pole karne. Tym razem (53’) P.Pabiniak, po krótkim rozegraniu kornera z Ptakiem, uderzył z narożnika prostokąta wysuniętego na 16 metrów od bramki, jednak pomylił się około metr. Start wyraźnie podbudowany prowadzeniem, w 55’ po raz kolejny zagościł w bezpośredniej okolicy świątyni Dudzika. Jeden z obrońców odbił „kulę” po zagraniu Lavrinenki, ale doskoczył do niej jeszcze P.Pabiniak i podcinką próbował golkipera przelobować. Czujny Dudzik nie dał się jednak nabrać na efektowną sztuczkę. Ataki nie ustawały, bo w 59’ tym razem Wilczyński uderzył z 25 metrów, a jego bomba przeleciała minimalnie obok okienka bramki gospodarzy. Wydawało się, że lepszym rozwiązaniem byłoby zagranie „Wila” do jednego z kolegów, tym bardziej, że namysłowianie wyszli z przewagą 4 na 2. W 61’ zapachniało golem dla Olimpii. Po błędzie namysłowskich defensorów Mączyński znalazł się oko w oko ze „Stachem”, jednak strzelił prosto w niego. Wreszcie w 63’ doczekaliśmy się trzeciego trafienia dla czerwono-czarnych. Kamil Błach próbował znaleźć podaniem na 5 metrze P.Pabiniaka, ale nasz snajper piłki nie sięgnął. Futbolówka po rykoszecie trafiła jednak pod nogi zamykającego akcję Ptaka, który z najbliższej odległości dopełnił formalności. Zwycięstwo było więc już bardzo blisko. A w 71’ okazały wynik mógł być jeszcze wyższy. Dośrodkowanie z kornera spadło na głowę Ciupy, którego trudny strzał w znakomitym stylu odbił Dudzik. Ciupa zgarnął jednak piłkę i lekko wrzucił do P.Pabiniaka, a ten najpierw zwodem zwiódł obrońcę, aby w idealnej okazji strzelić prosto w bramkarza. Dla odmiany w 74’ w sytuacji jeden na jeden ze Stasiowskim znalazł się Rolka, lecz z jego uderzeniem nasz czerwono-czarny goalie świetnie się uporał. Niebawem (79’) P.Pabiniak wywalczył piłkę przed polem karnym i tylko ofiarny wślizg bramkarza uratował lewinian od kolejnej straty. Ci odgryźli się strzałem Staweckiego z rzutu wolnego (20 metr), po którym piłka wpadła prosto w koszyczek namysłowskiego golkipera. Z kolei w 89’ P.Pabiniak, otrzymawszy podanie od Ptaka, w sytuacji sam na sam trafił ponownie w Dudzika. Mecz zakończył się honorowym trafieniem dla Olimpii (90+3’) po tym jak Kozan sfaulował w szesnastce jednego z atakujących gospodarzy, a Stawecki mocnym uderzeniem pod poprzeczkę skorygował rezultat na 1-3.

Po przerwie miejscowi kilka razy próbowali uprzykrzyć życie Startowi, ale po prawdzie niewiele wskórali. Nasz zespół nadal spokojnie starał się rozgrywać piłkę, do tego stwarzał zdecydowanie bardziej groźne (w liczbie i jakości) sytuacje. Dlatego też mimo remisowego wyniku po przerwie, ostatecznie sięgnęliśmy po sukces. Zasłużony sukces, dający nie tylko 3 punkty, nie tylko mały jubileusz 10 zwycięstw w sezonie, ale przede wszystkim awans na oczekiwane przez kibiców 14. miejsce. Było to możliwe, gdyż Sparta przegrała swój kluczowy mecz z 1-3 w Krasiejowie, a Śląsk Łubniany uległ 1-2 w gościach większyckiemu Po-Ra-Wiu. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że zagrożony całkowitym rozwiązaniem Nadwiślan Góra nie zdoła się na III ligę pozbierać (wiemy, że to mało sportowe myślenie, ale taka właśnie jest zależność), co oznaczać będzie nie tylko utrzymanie Startu Namysłów w IV lidze, ale i Ruchu Zdzieszowice w lidze III-ciej. Z pewnością kibice czerwono-czarnych, jak i „Hutników” na taki obrót spraw czekają. Coś co wydawało się mało prawdopodobne przed ostatnią kolejką (ledwie 14,8% szans na zajęcie 14. pozycji) stało się właśnie faktem. W przypadku Start potwierdziło się w sobotę słynne powiedzenie z reklamy amerykańskiego producenta sprzętu sportowego, że „impossible is nothnig” (niemożliwe nie istnieje). Ale potrzeba jeszcze spełnienia jednego – już niezależnego od nas – warunku. Miejmy nadzieję, że ten mimo wszystko nastąpi. Gratulujemy chłopakom wygranej i… czekamy co dalej. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy