Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

W stalowym uścisku

Odsłony: 2567

Dużo walki, sporo potu pozostawionego na boisku, a na końcu powody do radości mieli tylko piłkarze lidera. W sobotę po cichu liczyliśmy, że namysłowski Start zdoła przeciwstawić się zdecydowanie najlepszej w tym sezonie jedenastce IV ligi opolskiej. I owszem, nasz zespół podjął rękawicę, próbując oszukać zasieki defensywne Stali, tyle, że w grze ofensywnej byliśmy niemal bezradni. Rywale przez pełne 90 minut trzymali nas – nomen omen – w stalowym uścisku, nie dopuszczając czerwono-czarnych do realnego zagrożenia bramki. Bo parę strzałów z dystansu przy kilku bardzo groźnych sytuacjach po stronie gości, to jednak za mało. Kluczem do sukcesu było przejęcie kontroli nad środkową strefą boiska, co po okresie wyrównanej gry na początku, w kolejnych minutach stało się udziałem gości. Start nie wyglądał źle pod względem wolicjonalnym, jednak niewiele zaprezentował z przodu. Stąd skromne (1-0), ale zasłużone zwycięstwo mających III ligę na wyciągnięcie ręki gości.

Początkowe minuty, to wzajemne badanie sił i możliwości. Start dosyć odważnie poczynał sobie na przedpolu gości, jednak poza kilkoma wymianami futbolówki nic ciekawego się nie wydarzyło. Za to w 6’ lider mógł nas zaskoczyć. Prawą stroną przedarł się Kulczycki, mijając przy okazji dwóch namysłowskich defensorów, po czym już spod linii końcowej delikatnie wgrał „kulę” na linię pola bramkowego, gdzie znajdujący się na dużym wykroku Jaworski nieczysto w nią trafił. Do piłki doskoczył jeszcze Bonar, ale jego mocny strzał z ostrego kąta Stasiowski zdołał zatrzymać. Odpowiedzieliśmy w 7’. Rajd środkiem boiska zainicjował Kamil Błach, wypuszczając nadbiegającego Lavrinenkę. Olek pośpieszył się jednak ze strzałem, uderzając wysoko nad bramką z 35 metrów. Za chwilę (9’) po zagraniu w prawym sektorze boiska, piłkę na krótki słupek dośrodkował Kulczycki. Tam z kolei szarżujący Bonar staranował próbującego interweniować Stasiowskiego. Kwadrans wyrównanej gry, to były wszystkie aktywa NKS-u przed przerwą, bo od tego momentu w środku pola zaczęli dominować rywale. W 16’ „Stalowcy” sprytnie rozegrali rzut wolny przed namysłowskim polem karnym. Piłka rozegrana została na jeden kontakt w trójkącie Gajda – Szpak – Boczarski, gdzie ostatni z wymienionych został zablokowany w momencie strzału z niedużej odległości i brzeżanie wywalczyli korner. Kolejne duże zagrożenie goście stworzyli w 21’. Wtedy to przed szesnastką Szpak zagrał krótką piłkę z powietrza do Jaworskiego, który przy pierwszym z nią kontakcie, efektownie „dzióbnął” ją nad próbującym zatrzymać go stoperem. Drugi kontakt, to już potężne uderzenie na bramkę z 12 metrów, które Stasiowski kapitalnie odbił przed siebie. Tam jednak już czyhał Gajda, poprawiając z 14 metrów w kierunku dalszego słupka. Ale i tym razem „Stachu” nie dał się pokonać, fantastyczną paradą ponownie ratując Start przed utratą gola! Niebawem (25’) Szpak dorzucił piłkę z prawej strony do Boczarskiego, uderzającego głową w kierunku bramki. Piłka po drodze odbiła się jednak od jednego z namysłowian, a rywale od razu reklamowali zagranie ręką. Arbiter nakazał grać dalej, a akcja potoczyła się tak szybko, że futbolówka znalazła się jeszcze pod nogami Bonara, który w momencie próby strzału zderzył się z kolejnym czerwono-czarnym defensorem. Najważniejsze, że uniknęliśmy straty bramkowej. Niestety, w 29’ goście dopięli swego. Po otrzymaniu piłki tuż za połową, Kiełbasa ruszył w kierunku namysłowskiej świątyni. Nasi obrońcy niespecjalnie mu przeszkadzali, więc ten mając trochę miejsca, potężnie uderzył z 30 metrów, zaskakując przy okazji także Stasiowskiego. Gol i owszem efektowny, choć z naszej perspektywy stracony na skutek łańcuszka błędów. No, ale piłka nożna to przede wszystkim gra błędów, więc pretensje namysłowscy kibice mogli mieć jedynie do własnych pupili. Przez kilka kolejnych minut podrażnieni gospodarze próbowali rozgrywać akcje na przedpolu Stali. To im się udawało, ale znów bez jakiegokolwiek zagrożenia czy strzału na bramkę Szymochy. Za to w 35’ zrobiło się smrodliwie pod naszą bramką, bo Boczarski ostro kropnął z 24 metrów i pomylił się naprawdę niewiele. Ostatnie 10 minut przed przerwą, to z kolei sporo walki w strefie środkowej, ale bez żadnych atrakcji pod obiema bramkami.

Video: Tak padł jedyny gol w sobotnim meczu Start Namysłów - Stal Brzeg (0-1). [materiał video za: www.stalbrzeg.pl]

 

Choć do przerwy czerwono-czarni naprawdę się starali, to jednak nie byli w stanie zrobić żadnej krzywdy świetnie zorganizowanym w defensywie gościom. Wysoko ustawiona brzeska linia obronna pewnie neutralizowała nasze akcje zaczepne, nie dopuszczając do żadnego zagrożenia. Podopieczni Bartosza Medyka nie oddali ani jednego strzału na bramkę Szymochy, podczas gdy goście raz zdołali nas zaskoczyć, w dwóch innych sytuacjach także będąc bardzo blisko strzelenia gola. Krótko mówiąc, Stal potwierdzała na namysłowskiej murawie swoją klasę.

Zaraz po przerwie rywale mogli znacząco poprawić swój wynikowy komfort (47’), gdy Kulczycki doszedł do czystej pozycji, ale w decydującym momencie uderzył nad poprzeczką. Po kilku minutach (50’) Bonar dobrze dograł z lewej flanki znajdującemu się w szesnastce Jaworskiemu, ale ten źle futbolówkę na 14 metrze „skleił” i szansa przepadła. Odgryźliśmy się w 54’ próbą Lavrinenki, który w momencie strzału z linii szesnastki został zablokowany przez Kiełbasę. W 60’ mieliśmy powtórkę, tzn. namysłowski Ukrainiec znów został zastopowany przed polem karnym, ale tym razem piłka trafiła do P.Pabiniaka, który z lewej strony ruszył wzdłuż pola karnego, po czym uderzył po ziemi z 18 metrów tuż obok bramki. Co ciekawe, był to pierwszy strzał namysłowian na bramkę Szymochy w tym meczu. W 63’ Wilczyński zagrał ze środka na lewą stronę do Lavrinenki. Wyszliśmy z atakiem 3 na 4 brzeżan, lecz w decydującym momencie dośrodkowanie Olka przed bramkę zostało zablokowane. Stal zrewanżowała się głębokim podaniem ze środka pola do Jaworskiego, który sprzed bramki kozłującą piłkę posłał z 8 metrów nad bramką. Udało się nam po raz kolejny uniknąć gola. Namysłowianie nadal nie mogli przedrzeć się przez szczelną defensywę rywali, ale próbowali już uderzeń z dystansu. Tyle, że albo okazywały się one mało precyzyjne, albo były (w większości) blokowane przez graczy żółto-niebieskich. Rywale z kolei po tym, jak nasz zespół próbował odważniej atakować, mieli sporo miejsca na flankach do przeprowadzania szarż, z czego skwapliwie korzystali. W 69’ po dośrodkowaniu z lewej strony i błędzie Żołnowskiego, piłka trafiła pod nogi Jaworskiego. Ten jednak po raz kolejny dobrą okazję zmarnował, z 11 metrów posyłając bombę nad bramką. Odpowiedź z dystansu Wilczyńskiego (70’) po ziemi poleciała w światło bramki, lecz Szymocha nie miał kłopotów z opanowaniem „skóry”. Za chwilę ostro naciskany P.Pabiniak (71’) z 23 metrów – po rykoszecie – wywalczył jedynie rzut rożny. Z kolei w 74’ Żołnowski przy próbie interwencji po wstrzeleniu piłki spod linii końcowej, o mało nie zaskoczył Stasiowskiego. Skończyło się jednak na strachu. Namysłowianie próbowali w końcowych fragmentach zagrozić Stali, ale poza uderzeniem Bilińskiego z 24 metrów obok bramki (po sytuacyjnym przechwycie) nie byliśmy stanie nic wielkiego zdziałać. Jeszcze w 90+3’ kibice mieli nadzieję, że Startowi uda się wykorzystać stały fragment gry. Dośrodkowanie P.Pabiniaka trafiło nawet do Sarnowskiego, ale Paweł z 9 metrów główkował obok bramki. Goście w ostatnim kwadransie „wjeżdżali” dosyć regularnie pod namysłowskie pole karne (głównie prawym sektorem), jednak nie dochodzili do sytuacji strzałowych.

Ostatni gwizdek Stalowcy przyjęli z radością. Bo to kolejne 3 punkty, które pozwalają już stanąć im bardzo pewnie pod III-ligowymi wrotami. Start walczył, starał się, jednak na tak dobrze usposobioną i solidną Stal, to było w sobotę zbyt mało. Naszej drużynie nie można było odmówić ambicji i determinacji, ale w ofensywie właściwie nie zaistnieliśmy. Poza paroma strzałami po przerwie, „Stalówka” mocno trzymała nas w ryzach i dlatego nie byliśmy w stanie zrobić jej żadnej krzywdy. Teoretycznie stykowy wynik mógłby wskazywać, że niewiele zabrakło nam do podziału punktów. Boiskowa rzeczywistość nie pozostawiła jednak złudzeń, że do osiągnięcia sukcesu (a takim byłby z pewnością remis z liderem) było czerwono-czarnym w sobotę naprawdę daleko. Bywa i tak.

Po porażce ze Stalą nastroje w naszym klubie nie są zbyt optymistyczne, jednak jeszcze nie wszystko stracone. Start nadal pozostaje w walce o utrzymanie i jeśli w kolejnych spotkaniach pokażemy determinację oraz stwarzać będziemy okazje bramkowe (to podstawa!), to może okazać się, że „niemożliwe nie istnieje” i IV ligę jednak uratujemy. Przed nami 5 meczów prawdy – trzymajcie więc kciuki za chłopaków i życzcie im powodzenia! [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy