Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Wyjazdowe przełamanie

Odsłony: 3822

Niecierpliwe oczekiwanie namysłowskich kibiców na wyjazdowy komplet punktów Startu wreszcie przeszedł do historii. Po prawie roku (dokładnie po 357 dniach) czerwono-czarni w końcu zdołali zaksięgować 3 punkty poza swoim obiektem. Stało się to w kozielskiej dzielnicy Kędzierzyna, gdzie wykazaliśmy wyższość nad ekipą Po-Ra-Wia Większyce. Team dowodzony przez Bartosza Medyka zwłaszcza w drugiej połowie pokazał determinację, która w pełni zaprocentowała. Walczący o ścisłą czołówkę tabeli gospodarze wykazywali i owszem, spore chęci w osiągnięciu sukcesu, ale ta sztuka im się nie udała. Dlatego tym bardziej szanujemy tak długo oczekiwane zwycięstwo.

Mecz zaczął się od błędu jednego z namysłowskich obrońców (3’), po którym z prawej strony doszedł do piłki S.Stachura. Napastnik gospodarzy próbował zaskoczyć Stasiowskiego uderzeniem z 7 metrów na bliższy słupek, jednak na nasze szczęście trafił w boczną siatkę. Namysłowianie odpowiedzieli w 7’, gdy po dośrodkowaniu z wolnego Żołnowskiego do piłki doszedł Kamil Błach. Strzał bliźniaka z 11 metrów poszybował jednak wysoko nad bramką. W 10’ miejscowi ponownie przedostali się pod namysłowską świątynię. Tym razem dośrodkowanie z lewej flanki trafiło do Jędrzejczyka, który zdecydował się na uderzenie z powietrza, futbolówka minęła jednak o 1,5 metra bramkę. Reakcja czerwono-czarnych nastąpiła w 14’. Wtedy to P.Pabiniak przejął źle rozegraną przez większyczan futbolówkę na 20-tym metrze, wpadł w szesnastkę, gdzie „nawinął” jednego z obrońców, lecz na drugim się zatrzymał. W 18’ Kostrzewa dobrze zagrał z głębi pola (z prawej strony) w przestrzeń między bramką, a punktem 11-tu metrów. Tam jednak niewiele zabrakło P.Pabiniakowi do sięgnięcia „kuli”. Niebawem (24’) NKS zapędził się na przedpole Po-Ra-Wia po raz kolejny. Żołnowski uruchomił długim podaniem P.Pabiniaka, który lekkim uderzeniem umieścił futbolówkę w siatce. Gol nie został jednak uznany, gdyż nasz super-snajper w momencie strzału znalazł się na półmetrowym spalonym. W 30’ o mało nie straciliśmy bramki. Po dośrodkowaniu i rykoszecie gospodarzy (z lewej strony) finalnie wyszedł im „centrostrzał”, który spadł na poprzeczkę świątyni zaskoczonego nieco takim obrotem sprawy Stasiowskiego. W 37’ powinniśmy wyjść na prowadzenie. Wtedy to po wyrzucie z autu jeden z rywali zagrał tak niefortunnie piłkę do swojego partnera, że przechwycił ją na linii szesnastki P.Pabiniak. Patryk momentalnie mocno uderzył z powietrza, mogąc pytać bramkarza, w którym narożniku ulokować „skórę”. Ale zamiast radości nasza ławka rezerwowych tylko podskoczyła do góry, bo piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki. Podrażnieni miejscowi w 42’ przedarli się w naszą strefę obronną, gdzie spod linii końcowej dorzucili piłkę na 5-ty metr. Ale w świetnej sytuacji Atroszko fatalnie przestrzelił, przenosząc piłkę pół metra nad bramką. To powinien być gol, choć ostatecznie na przerwę obie drużyny zeszły przy wyniku bezbramkowym.

Dosyć ciekawą połówkę oglądała nieliczna grupa kibiców. Zarówno bowiem Po-Ra-Wie jak i zawodnicy Startu próbowali różnymi środkami zapewnić sobie prowadzenie. Wysoko grający rywale stworzyli sobie dwie groźne sytuacje, podobnie zresztą jak i team Bartosza Medyka. Dlatego mimo remisu do przerwy, na trybunach oczekiwano, że gole po przerwie padną. I tak faktycznie było.

Już w pierwszych sekundach drugiej części (46’) czerwono-czarni powinni wyjść na prowadzenie. Prostopadłym zagraniem Wilczyński idealnie wypuścił Lavrinenkę, ale ten w idealnej sytuacji (sam na sam) został przez golkipera zastopowany. W odpowiedzi (51’) Łebkowski zdecydował się uderzyć ze stojącej piłki ustawionej 35 metrów od namysłowskiej bramki. Nisko bita futbolówka przemknęła przez pole karne, o centymetry też mijając naszą świątynię. Start zagroził rywalowi w 57’. P.Pabiniak rzucił piłkę z kornera do stojącego na drugim słupku Żołnowskiego, skąd (5 metrów) „Żołi” główkował w boczną siatkę. Pomylił się naprawdę o centymetry, abyśmy mogli cieszyć się z trafienia. Z kolei w 61’ oglądaliśmy kolejne znakomite podanie Wilczyńskiego, który znów obsłużył Lavrinenkę. Ten urwał się większyckim defensorom, wyszedł „1 na 1” z Bilem, ale uderzeniem z 16-tki fatalnie spudłował. 5 minut później (66’) Lavrinenko mógł wreszcie zrehabilitować się za dwie wcześniejsze nieudane próby. Ale ponownie zawiódł. Chwilę wcześniej Kamil Błach świetnie przedarł się lewą stroną i dośrodkował na 7 metr, gdzie doszedł do „kuli” wspomniany Ukrainiec, lecz w znakomitej okazji wślizgiem przeniósł ją nad świątynią Po-Ra-Wia. Niewykorzystane sytuacje mogły się na Starcie srodze zemścić w 76’. Wtedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki na 8 metrze doskoczył Jędrzejczyk, głową próbując pokonać Stasiowskiego. Nasz golkiper w naprawdę trudnej sytuacji spisał się jednak znakomicie i „skórę” zatrzymał. Podbudowało to namysłowian na tyle, że Ci 2 minuty później (80’) mogli cieszyć się wreszcie z gola, na którego zresztą zasłużyli. Po krótkim rozegraniu kornera, P.Pabiniak dośrodkował futbolówkę na 5 metr, gdzie w sporym zamieszaniu największym sprytem wykazał się Ciupa, pakując ją klatką piersiową do siatki. W tym momencie nie mając nic do stracenia, miejscowi próbowali rzucić się na NKS. Ale niewiele z ich szarż wychodziło. Co więcej, w 89’ nadziali się na kontratak, po którym goście przypieczętowali sukces. Kamil Błach idealnym podanie obsłużył Wilczyńskiego, a ten w sytuacji „sam na sam” pokazał Lavrinence, jak je wykorzystywać.

Wygrana w gościach z pewnością dała naszym piłkarzom sporego kopa mentalnego. Nasz zespół wreszcie przełamał wyjazdową klątwę, notując pierwszą wyjazdową wygraną w bieżącym sezonie. Ale dzięki sobotniemu sukcesowi zbliżyliśmy się też do 14-tej pozycji, która na koniec sezonu może okazać się bezpieczną. Jest więc o co walczyć! Nasz zespół zasłużył na sukces, stwarzając sobie zdecydowanie więcej „setek” od dobrze grających rywali. Po raz kolejny rozważna gra w defensywie, połączona z determinacją i walką o każdy metr boiska przyniosła nam radość. Mnogość podbramkowych sytuacji pośrednio była efektem odważnej taktyki rywali, którzy grając wysoko (ofensywie) zostawiali Startowi sporo miejsca w swoim sektorze defensywnym. Brawa dla naszych ulubieńców, że wreszcie wyzerowali liczbę zwycięstw w rubryce „wyjazdy”. Teraz pozostaje nam trzymać kciuki, aby o powtórkę postarali się w Otmuchowie. To może być jedna z kluczowych gier sezonu, ale warunkiem są 3 punkty. Do tego jednak potrzebna jest powtarzalność i żelazna dyscyplina. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy