Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Daleko i blisko

Odsłony: 4819

Weekendowa potyczka w Oleśnie miała nam dać odpowiedź, czy po dobrym preludium z Chemikiem (2-0), czerwono-czarni są w stanie kontynuować serię gier bez porażki. Jadąc w północno-zachodnią cześć województwa nasz zespół nastawiony był bardzo bojowo. Ale nastroje nie oddawały trudnej sytuacji kadrowej, gdyż na obiekt OKS-u zawitaliśmy w mocno okrojonym składzie. Gra się jednak zawodnikami, jacy aktualnie są do dyspozycji trenera, a w sobotę pola manewru namysłowski coach zbyt wielkiego nie miał. Drużyna starała się walczyć, zwłaszcza w drugiej połowie podejmując próby pokąsania przeciwnika, tyle, że ostatecznie zeszła z boiska pokonana. Zadecydowały bramki z pierwszej połowy. Wygrana oleśnian przypadła im zasłużenie, choć gdyby NKS miał w końcowych fragmentach nieco więcej szczęścia pod bramką, to mógł pokusić się o remis. Lepiej prezentujący się na murawie gospodarze zagarnęli więc pełną pulę, choć do ostatnich sekund nie mogli być pewni swego.
Początkowe minuty nie mogły nikogo zadowolić, a na pewno nie zgromadzoną publikę. Niewiele się na boisku działo, a jak się już zadziało, to od razu z przytupem, czyli golem. W 8’ Krzymiński dośrodkował z kornera (z lewej strony boiska) prosto na głowę wbiegającego z impetem w dalszy narożnik pola bramkowego Pawelca. Wysoki przeciwnik mocno bitą piłkę równie mocno zagłówkował i ta wpadła pod poprzeczkę niewiele mogącego zrobić Stasiowskiego. Otwarcie mogło więc namysłowskich kibiców podłamać, ale nasze oblicza równie szybko pojaśniały, bowiem w 10’ był już remis. Skutecznie odpowiedział P.Pabiniak, najpierw przejmując piłkę w środku pola, następnie podciągając kilkanaście metrów i z 22 metrów uderzając przy słupku. Strzał był precyzyjny, Kościelny mimo próby interwencji, nie zdołał piłki odbić i zrobiło się 1-1. A po kilku kolejnych minutach czerwono-czarni oddali inicjatywę OKS-owi. Oleśnianie mimo wyraźnego posiadania futbolówki pod nogami, niewiele jednak byli w stanie zdziałać wobec uważnie grającej defensywy Startu. Zamieszanie mogło powstać po kornerze z 23’, ale dorzut Bieniasa tym razem uważnie obserwował Sarnowski i zdołał piłkę wybić. Ponadto miejscowi próbowali krosowych podań do grającego na lewym skrzydle Hobera, jednak i to nie skutkowało specjalnym zaskoczeniem naszych chłopaków. W 25’ Olesno wykonywało rzut wolny z prawego boku szesnastki. Bienias odnalazł przed bramką Pawelca, tyle, że ten ostatni oddał nieprecyzyjny strzał i Stasiowski spokojnie piłkę pochwycił. Za chwilę (26’) w krótkim odstępie czasu dwukrotnie zakotłowało się w naszej szesnastce, ale bez pożądanego przez rywali wykończenia. Namysłowianie odpowiedzieli dopiero w 35’. Akcję lewą flanką przeprowadził podłączający się do przodu Sarnowski, po czym podał do wbiegającego w pole karne P.Pabiniaka. Patryk minął zwodem obrońcę i zagrał do Smolarczyka. Kamil był jednak na ósmym metrze skutecznie blokowany i ostatecznie interwencja Kościelnego nie była potrzebna. Groźnie zrobiło się w 38’. Z prawej strony dośrodkował Nigeryjczyk Obaka wprost na głowę Krzymińskiego, ale ten w dobrej okazji źle złożył się do główki i mogliśmy odetchnąć. W 40’ poirytowany niemocą kolegów Hober próbował zaskoczyć Stasiowskiego strzałem z 22 metrów. Ale ze środka uderzył silnie i niecelnie. Niebawem (43’) dalekie dośrodkowanie z wolnego Popczyka popularny „Żołi” odbił przed siebie. Na szczęście wszędobylski Hober z 5 metrów posłał piłkę wysoko nad bramką. Nie dotrwaliśmy jednak z wynikiem remisowym do przerwy, bo znów straciliśmy gola po stałym fragmencie. Po dośrodkowaniu z rożnego blokowana piłka spadła na 10-ty metr pod nogi Jasiny. Ten nieco z boku dobrze złożył się do woleja, ale Stasiowski na linii odbił „kulę” przed siebie. Na 5-tym metrze zabrakło jednak asekuracji i Hober momentalnie do niej doskoczył mocno ładując ją pod poprzeczkę.
Spora przewaga w polu nie dała (grającym głównie w środkowej strefie boiska) oleśnianom oczekiwanego wyniku w postaci goli z akcji. Ale gospodarze byli skuteczni przy wykonywaniu stałych fragmentów gry, stąd dwa gole na ich koncie. Start niewiele przed przerwą pokazał w grze ofensywnej, ale z dwóch wypracowanych okazji jedną wykorzystał. Bardzo uważnie poczynaliśmy sobie jednak w grze defensywnej i to dawało nadzieję, że przy lekkiej korekcie założeń taktycznych zdołamy na trudnym terenie sprawić niespodziankę.
Drugie 45 minut zaczęło się od rzutu wolnego sprzed szesnastki i mocnego strzału Jeziorowskiego w namysłowski mur (46’). Niebawem za sprawą dynamicznego Obaki miejscowi przedarli się lewą flanką (w porę nie zareagował Zieliński). Czarnoskóry napastnik wjechał z boku w pole karne, jednak uderzył źle i piłka poleciała obok dalszego słupka. Z kolei w 50’ po dośrodkowaniu na nasze przedpole najpierw Obaka próbował uderzać przewrotką, ale przejął ją bliżej bramki Hober i poprawił wolejem. Stasiowski efektownie obronił ten strzał, ale i tak w przypadku gola ten nie zostałby uznany, gdyż liniowy wyraźnie zasygnalizował spalonego. Nasz zespół rzeczywiście zaczął odważnie grać, jednak trzy wspomniane akcje uświadamiały kibicom, że OKS ma przez to więcej miejsca w bronionych przez Start sektorach i będzie próbował nas zaskoczyć. W 52’ wreszcie zaatakowaliśmy konkretniej. P.Pabiniak przejął „kulę” na 30-tym metrze i błyskawicznie zagrał na lewą stronę do Kostrzewy. Miłosz jednak w bardzo dobrej sytuacji dał się zablokować przy strzale przez wjeżdżającego wślizgiem Mężyka. Za chwilę Smolarczyk przedarł się przez trzech rywali (54’) i zagrał do P.Pabiniaka, ale Patryk zdołał „wycisnąć” z tego korner. P.Pabiniak wykonał też wznowienie z narożnika boiska (55’). Płaska i mocno grana piłka trafiła do próbującego główkować szczupakiem Ciupy, ale przeleciała w sporej odległości od świątyni Kościelnego. Start nie rezygnował z ataków i w 56’ obejrzeliśmy akcję bliźniaczo podobną do tej z 52’. Tym razem P.Pabiniak z dalszej odległości uderzył w boczną siatkę, choć aż prosiło się, aby ponownie zagrać do zupełnie osamotnionego na lewej stronie Kostrzewy. Sytuacja mocno mogła się nam skomplikować w 58’, gdy wybijający piłkę na raty Żołnowski w szesnastce trafił w nogi Hobera. Arbiter od razu wskazał na karnego, do którego podszedł Bienias. Mocny strzał zawodnika OKS-u w prawy dolny róg w świetnym stylu odbił jednak Stasiowski i dzięki temu nadal pozostawaliśmy w grze. Dwie bramki zapasu na pół godziny przed końcowym gwizdkiem z pewnością pozwoliłyby miejscowym grać dużo spokojniej. Tak jednak się nie stało, co też Start podbudowało. W 65’ nie atakowany przez nikogo Drapiewski padł na środku murawy i dopiero przy pomocy masażysty oraz kolegi opuścił murawę. Źle to wyglądało i wstępna diagnoza, to uraz mięśnia dwugłowego. Pech nie opuszcza w tym roku namysłowian, bo to kolejna kontuzja zawodnika regularnie grającego w IV lidze. Start podjął rękawicę, grał przede wszystkim agresywniej niż przed przerwą, podejmując kolejne próby ataków. W tyłach każde wznowienie, to była długa piłka do przodu, w oczekiwaniu na szybkie zbicie i zaskakujące rozegranie na przedpolu oleśnian. Ale ta akurat forma nie była dla OKS-u szczególnie zagrażająca bramce. W 77’ po dobrym zagraniu ze środka Jeziorowski mocno uderzył z lewej strony, jednak czujny Stasiowski nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę przed siebie. W następnej akcji (81’) Jainta zagrał po ziemi z prawej strony pola karnego na 14-ty metr. Adresatem był Hober, ale nieczysto uderzył. Mimo to „Stachu” zmuszony został do interwencji. Końcówka meczu, to z kolei prawdziwy rollercoaster emocji. W 85’ dalekie podanie z głębi pola trafiło pod nogi Obaki, który poradził sobie z Ciupą (drugi stoper nie zdołał Maćka zaasekurować) i znajdując się sam na 16-tym metrze, uderzył na bramkę. Szczęście i tej sytuacji nas nie opuściło, bo piłka odbiła się od poprzeczki, a okazja była znakomita! W 87’ powinno być 2-2, po tym jak P.Pabiniak z rzutu wolnego (prawa flanka) idealnie zagrał do wbiegającego na główkę Żołnowskiego. Niestety, Rafał za bardzo podszedł pod piłkę i z narożnika pola bramkowego przeniósł ją nad poprzeczką! Rewanż rywali, to kolejne emocje. W 89’ Mężyk zagrał po linii do Bieniasa, ten wrzucił na drugi słupek do Jeziorowskiego, którego główkę z bliska Stasiowski odbił na poprzeczkę, a poprawka tego zawodnika z 5 metrów poszybowała nad bramką! Już w przedłużonym czasie gry Start za sprawą P.Pabiniaka wykonywał trzy rzuty wolne z okolic pola karnego. I trzecia próba mogła okazać się zbawienna (90+3). Mocne uderzenie z lewego boku szesnastki trafiło jednak w spojenie słupka z poprzeczką OKS-u i wyszło w pole! Namysłowscy fani mogli jedynie złapać się za głowy, bo tak niewiele zabrakło do remisu.
Po przerwie odważniejsza gra namysłowian skutkowała nie tylko stwarzanymi sobie sytuacjami, ale i okazjami dla gospodarzy. Swoista wymiana ciosów wypadła na remis i ostatecznie utrzymał się wynik sprzed przerwy. Czerwono-czarnych należy pochwalić, że mimo sporych kłopotów kadrowych, po przerwie zagrali odważniej i agresywniej, sprawiając momentami sporo kłopotów solidnemu przeciwnikowi. Ten jednak również miał kilka „patelni”, które – gdyby zostały wykorzystane – pozbawiłyby nas emocjonujących ostatnich minut spotkania. Emocje trzymały kibiców do końca, ale ostatecznie wygrał zespół lepiej grający w piłkę. Byliśmy więc i blisko i jednocześnie daleko od wywiezienia z Olesna punktu. Jeśli jednak Start w ofensywie zagra w najbliższej grze ze Spartą Paczków tak, jak po przerwie, to kibice będą mieli prawo liczyć, że znów zapunktujemy. Ale wiadomo, że paczkowanie też mocno bronią się przed spadkiem i mecz o tzw. 6 punktów będzie niezwykle trudnym. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy