Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Niepokój przed ligą

Odsłony: 3981

Spory niepokój wywołały wśród kibiców dokonania namysłowskich piłkarzy w ostatnich tygodniach. Po klęsce 2-8 z ostrzeszowską Victorią, kolejne spotkanie z Foto-Higieną Gać zostało odwołane, gdyż nasza drużyna nie zdołała zebrać się na mecz. W miniony weekend mieliśmy zacząć rywalizację o punkty, ale z uwagi na fatalny stan murawy w Grodkowie (gdzie mieliśmy rywalizować z LZS-em Starowice Dolne) mecz został przełożony. Trener Bartosz Medyk zadecydował więc o rozegraniu dodatkowego sparingu, naprędce zorganizowanego ze Skalnikiem Gracze. To znany nam rywal, z którym w bieżącym sezonie rywalizujemy w IV lidze opolskiej i który – podobnie jak NKS – znajduje się obecnie w strefie spadkowej. Niestety, po końcowym gwizdku powody do zadowolenia mieli tylko przeciwnicy, którzy rozbili nas aż 4-0. I co dla namysłowskich kibiców najsmutniejsze, zespół z Graczy prezentował się znacznie lepiej od ekipy z Pułaskiego, zasłużenie wysoko wygrywając. Na tydzień przed ligą w naszym środowisku piłkarskim panuje duży niepokój. Bo jeśli w jakikolwiek sposób myślimy o uratowaniu się przed relegacją do okręgówki, gra zespołu musi być znacząco lepsza. Tymczasem czas ucieka, a drużyna, która jeszcze w połowie lutego pokazywała grę dającą podstawy do optymizmu, w ostatnim okresie wyraźnie z grą kuleje. Potyczkę w Opolu rozegrano przy sztucznym oświetleniu i wydaje się, że nie była to okoliczność Startowi sprzyjająca. Żadne to jednak tłumaczenie, gdyż warunki do gry obie jedenastki miały identyczne.
Pierwsi pod bramkę rywala zapędzili się czerwono-czarni. W 7’ po krótkim rozegraniu rzutu rożnego do piłki na 20-tym metrze doszedł Zieliński. Nasz pomocnik strzelił mocno i celne, ale jego próbę golkiper odbił na kolejny korner, po którym do zgranej głową piłki dopadł Żołnowski, lecz uderzył bardzo niecelnie. Skalnik odpowiedział w 9’, gdy po stracie przy wyprowadzaniu piłki przez Krystiana Błach, jeden z rywali uderzył z 20-tu metrów. Zając odbił piłkę do boku, gdzie doskoczył do niej skrzydłowy z Graczy i dośrodkował na 10-ty metr do D.Płazy, którego strzał nasz bramkarz z trudem odbił na korner, a piłka po drodze otarła się jeszcze o spojenie słupka z poprzeczką. Nasz zespół zdołał jeszcze zrewanżować się rywalom w 20’, gdy po dobrej akcji piłka trafiła na 17 metr do P.Pabiniaka, który po dobrym opanowaniu bez zastanowienia huknął na bramkę. Mogliśmy w tym momencie jedynie westchnąć, gdyż futbolówka z hukiem uderzyła tylko w słupek. Tymczasem rywale zaczęli przejmować inicjatywę, z rzadka dopuszczając czerwono-czarnych pod własną bramkę. W 22’ zrobiło się pod namysłowską świątynią niebezpiecznie, po tym jak strzał po ziemi z prawej strony Miki nasz golkiper z trudem odbił poza linię końcową. Z kolei po akcji tą samą stroną (w 26’) na uderzenie z bardzo ostrego kąta zdecydował się Fabiszewski. Były zawodnik Startu strzelił niezbyt mocno, niemniej futbolówka przeleciała nad rękami próbującego blokować ją Zająca i zatrzepotała na bocznej siatce. Zrobiło się więc 1-0 dla rywali. A za chwilę (28’) niezbyt mocne uderzenie Sierakowskiego z 18 metrów sprawiło duże problemy Zającowi, na szczęście bez większych dla nas konsekwencji. W 35’ znów zaatakował Skalnik. Po niepewnym zachowaniu namysłowskiej defensywy, na 18-tym metrze znalazł się z piłką Fabiszewski, który kąśliwym uderzeniem sprawdził czujność Zająca. Wojtkowi przy interwencji dopisało sporo szczęścia, gdyż „kula” po jego rękawicach poleciała na słupek i wyszła w pole.
Nie było to najlepsze 45 minut w wykonaniu czerwono-czarnych. Nasz zespół został sklinczowany przez rywali, mając znacząco mniej argumentów w rywalizacji czysto piłkarskiej. Graczanie sprawiali wrażenie pewnych siebie, skutecznie neutralizując większość akcji ofensywnych ekipy Bartosza Medyka, a wynik 0-1 był tego konsekwencją.
Po zmianie stron nie było wcale lepiej. A nawet gorzej, bo zespół Grzegorza Kutyły wykazał się dobrą skutecznością. Zaraz po gwizdku (46’) Skalnik znów zaatakował prawą stroną, gdzie w finalnym momencie Fabiszewski zdecydował się na bardzo mocny, ale i niecelny strzał. Kolejne minuty, to bardziej piłkarskie szachy, niż pojedynek mogący porwać symboliczną publikę. Przerwał je dopiero w 64’ zespół naszych rywali. Tym razem dorzut z lewej flanki D.Płazy spadł na 8 metr do niepilnowanego Zajączkowskiego, który dokładając tylko nogę pewnie trafił do siatki. Znany nam dobrze „Zając” (M.Zajączkowski, to podobnie jak Fabiszewski, również zawodnik mający na koncie występy w czerwono-czarnym kostiumie) pokonał namysłowskiego Zająca. Niestety, 3 minuty później (67’) było już 0-3. Mając sporo miejsca w środku pola, Mika zdecydował się uderzyć z 25 metrów. A że posłał idealnego „rogala” tuż przy słupku, to i zaskoczył próbującego rozpaczliwie interweniować golkipera z Namysłowa. Czerwono-czarni odgryźli się dopiero w 70’, ale bez żadnego konkretnego efektu. Bo trudno za takowy uznać bardzo niecelny strzał z 30-tu metrów Bilińskiego. Lepiej wyglądało to w naszym wykonaniu w 72’, gdy po wrzutce z lewej strony Smolarczyka, już w szesnastce doszedł do piłki D.Raszewski. Niestety, młodemu „Rachowi” futbolówka ugrzęzła pod nogami i nie zdołał uderzyć, choć przy odrobinie spokoju Damian mógł znaleźć się w idealnej sytuacji strzałowej. Namysłowskie aktywa, to również okazja z 82’. Po ładnym rozegraniu futbolówki w środku pola, na uderzenie z 23 metrów zdecydował się zawodnik testowany. Uderzył mocno i celnie, ale w środek bramki, dlatego też G.Bąk nie miał problemów z interwencją. Co nie udało się namysłowianom, w 83’ uczynili piłkarze Skalnika, wzorcowo nas kontrując. Kilka szybkich podań spowodowało, że na 16-tym metrze piłka trafiła do Paczka, który zupełnie niepilnowany pewnym strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 4-0. Kolejna klęska stała się faktem. Jeszcze w 84’ w znakomitej sytuacji znalazł się z prawej strony szesnastki Smolarczyk, ale ostatecznie przegrał pojedynek „jeden na jeden” z graczańskim golkiperem. Z kolei kiepski w wykonaniu Startu mecz fatalnym akcentem „zakończył” Żołnowski, który w 89’ brutalnym atakiem z tyłu powalił na murawę Fabiszewskiego. Arbiter nie miał wątpliwości, jak potraktować sprawcę chamskiego faulu, natychmiastowo wyrzucając „Żołędzia” z boiska.

Fot.: Choć Piotr Ficoń (na pierwszym planie) bramki Startowi nie strzelił, to jego współudział przy wysokim zwycięstwie
Skalnika
Gracze (4-0) był znaczący. [zdjęcie: Oliwer Kubus/www.nto.pl]


Kolejna wysoka porażka stała się faktem i co smutniejsze, namysłowianie nie mieli w czasie 90 minut zbyt wielu argumentów, które przemawiałyby na ich korzyść. Zespół z Graczy, poza kilkoma przebłyskami ze strony Startu, w zasadzie w pełni kontrolował mecz. A wynik jest konsekwencją gry i pomysłu na grę obu drużyn. Nie imponowaliśmy walorami czysto piłkarskimi i nie wyglądaliśmy też za dobrze pod względem motorycznym. Poza tym Skalnik nie pozwolił nam na zbyt wiele w grze ofensywnej. W obliczu czekającego nas za tydzień spotkania o punkty nie wróży to naszej drużynie zbyt dobrze. A jest się nad czym zastanawiać, bo „Chemiczni” (nasz premierowy rywal w ligowej walce) aż 3-0 pokonał solidną ekipę z Kup. Kibice czerwono-czarnych mają więc uzasadnione powody do obaw. Mimo wszystko liczymy, że kryzys, który dopadł zespół w ostatnich tygodniach, trener wraz ze swoimi podopiecznymi zdoła zażegnać. Wciąż wierzymy, że Start jest w stanie włączyć się do skutecznej walki o utrzymanie. Ale żeby tak się stało, grać tak, jak w meczach z Victorią Ostrzeszów i Skalnikiem zespół po prostu nie może. Pozostaje mieć nadzieję, że stawka najbliższego spotkania będzie na tyle mocnym bodźcem motywującym, że NKS pokusi się o punkt-(y), które w naszej obecnej sytuacji odebrane zostałyby w kategorii niespodzianki. Trzymamy kciuki za powodzenie misji. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy