Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Niezła gra, ale punktów znowu brak

Odsłony: 5915

Impas namysłowskiego Startu trwa. W sobotę czerwono-czarni rozegrali dziesiąte spotkanie o IV-ligowe punkty i po raz ósmy przegrali. Na porażkę nasz zespół jednak

nie zasłużył, gdyż w przekroju 90 minut gry był zespołem aktywniejszym, który stworzył też więcej sytuacji bramkowych. Zawiodła jednak skuteczność oraz indywidualne błędy w grze defensywnej. Nie można powiedzieć, że gramy źle. W ostatnim spotkaniu ekipa z Pułaskiego zaprezentowała się z naprawdę niezłej strony. Jeśli jednak nie wyeliminujemy karygodnych błędów indywidualnych, to nasze nadzieje na utrzymanie szybko stopnieją do zera. Przełom jeszcze nie nastąpił, a goście z Większyc, którzy wywieźli z Namysłowa komplet punktów, mogą mówić o sporej dozie szczęścia. Marne to jednak dla nas pocieszenie, bo za wrażenia artystyczne punktów się nie przyznaje. A poza tym stare piłkarskie porzekadło mówi, że… szczęście sprzyja lepszym.

Całkiem obiecująco zaczęli gospodarze, którzy w 6’ po ataku ze środka i dograniu futbolówki na lewą stronę (rozgrywali P.Pabiniak z Samborskim) dzięki Kamilowi Błach wywalczyli rzut rożny. A po znakomitym dośrodkowaniu z kornera Wilczyńskiego główka z 7 metrów Żołnowskiego o kilkadziesiąt centymetrów minęła bramkę Kopiczki. Szkoda tej sytuacji, bo „Żołi” mógł pokusić się o gola. Niebawem (8’) po przejęciu „kuli” na własnym przedpolu P.Pabiniak posłał dalekiego crossa do Samborskiego, który uderzeniem z pierwszej piłki (z lewego narożnika szesnastki) uderzył „skórę” nad bramką. Namysłowianie częściej inicjowali grę na przedpolu większyczan, będąc do tego stroną aktywniejszą. W 14’ po błędzie jednego z defensorów Po-Ra-Wia piłkę sprzed linii pola karnego P.Pabiniak odegrał do wbiegającego prawą stroną Samborskiego. Blondwłosy snajper uderzył po ziemi w środek bramki, lecz golkiper gości zdołał tę próbę zneutralizować. W 18’ po kolejnym błędzie gości piłkę przejął na 45 metrze Sarnowski, po czym podciągnął do linii szesnastki i zupełnie niepilnowany mocno uderzył obok słupka. Kolejna ciekawa akcja (23’) także była udziałem namysłowian. Z narożnika boiska dorzucił „kulę” Wilczyński, jednak składającego się do strzału Kamila Błach środkowy defensor Po-Ra-Wia w porę zablokował. Minutę później (24’) większyczanie odpowiedzieli stałym fragmentem gry. Z 45 metrów Kierdal zagrał do Makowskiego, który odchylony na linii szesnastki posłał futbolówkę w chmury. Szkoda było nam sytuacji z 25’, gdy po przechwycie i podaniu Wilczyńskiego do pędzącego prawą flanką Drapiewskiego, to nie znalazło adresata na 10 metrze w osobie Samborskiego. „Drapek” miał sporo miejsca i czasu, aby dośrodkować zdecydowanie bardziej precyzyjnie. Z kolei w 29’ po szybkim wyjściu z piłką NKS-u Samborski zarzucił „kulę” do P.Pabiniaka. Ten jednak w ekwilibrystycznej pozie nie sięgnął piłki na 14-tym metrze. Start nie zamierzał rezygnować z prowadzenia gry i trzeba przyznać, że wychodziło mu to całkiem nieźle. W 33’ dobrze zapowiadało się podanie Sarnowskiego do „Sambora”, jednak w dobrej sytuacji Rafał przy przyjęciu pomógł sobie ręką i szansa przepadła. Największy smród pod namysłowską świątynią przed przerwą miał miejsce w 38’, gdy po świetnym podaniu z głębi pola S.Stachura mocno uderzył po ziemi z 16 metrów. Stasiowski wykazał się jednak nie lada refleksem i trudną piłkę obronił. W tym okresie bardzo rozsądną grę w tyłach prezentował Żołnowski, w kilku sytuacjach umiejętnie wychodząc spod krycia. W końcówce tej części gry goście wyraźnie się ożywili, kilkukrotnie zapędzając się w bezpośrednie okolice pola karnego Startu. Jak choćby w 44’, gdy ostro z prawej strony szesnastki metr nad bramką uderzył Ściański. Ostatni akcent przed zejściem do szatni, to skuteczne minięcie Kozołupa przez Drapiewskiego i złe wgranie „kuli” do znajdującego się na 10-tym metrze Sarnowskiego. „Sarna” próbował jeszcze uratować okazję, lecz nieczysto uderzył.

Czerwono-czarni rozegrali naprawdę niezłą połówkę. Problem jednak w tym, że w paru sytuacjach zabrakło nam skuteczności. Dosyć asekuracyjnie grający goście także kilka razy zapędzili się pod bramkę Stasiowskiego, jednak poza jedną sytuacją, naszego golkipera niespecjalnie postraszyli.

Zaraz po przerwie (47’) Kamil Błach zaliczył na lewej stronie przechwyt, po czym podciągnął z piłką i idealnie zagrał do wbiegającego na 17-ty metr Samborskiego. Niestety, Rafał w kapitalnej sytuacji oddał bardzo nieudany strzał. Ale jeszcze w tej samej minucie cieszyliśmy się z gola, gdy po dośrodkowaniu z prawej flanki Łukasza Pabiniaka, jego kuzyn Patryk precyzyjnie huknął z 13 metrów przy słupku i Kopiczko zmuszony był sięgać po piłkę do siatki. Goście zrewanżowali się w 51’. Makowski objechał naszą defensywę do lewej strony, ale z 28 metrów uderzył wyraźnie niecelnie. Kolejny atak przeprowadzili już jednak namysłowianie. W 55’ Samborski zagrał ze środka do P.Pabiniaka, ten z prawej strony wgrał piłkę przed bramkę Po-Ra-Wia gdzie Kamil Błach został zablokowany przy próbie strzału z 5 metrów. Z kolei w 63’ z tej samej strony nieczysto do P.Pabiniaka zagrywał Drapiewski, a Patryk oddał mocny, lecz niecelny strzał sprzed szesnastki. W 69’ mieliśmy prawdziwego pecha. Konkretnie miał go Adrian, który przy próbie wybicia futbolówki został zablokowany przez Jędrzejczyka, który momentalnie znalazł się „sam na sam” ze Stasiowskim i po minięciu go do prawej strony, pewnie uderzył pod poprzeczkę. To był mocny cios dla namysłowian, bo goście dotychczas niewiele mogli pod naszą bramka wskórać. Nadzieje czerwono-czarnych na korzystny wynik odżyły 3 minuty później (72’), po tym jak Kozołup nieprzepisowo zatrzymał na 17 metrze Samborskiego i arbiter odesłał obrońcę Po-Ra-Wia pod prysznic, a Startowi przyznał rzut wolny. Gdy z boiska zszedł Kozołup (74’) do stojącej piłki podszedł P.Pabiniak i ostro przy słupku uderzył po ziemi. Jego pech polegał na tym, że dobrze golkipera zaasekurował na linii Łebkowski, który wybił piłkę w pole. W 78’ powinno być 2-1 dla czerwono-czarnych, po tym jak Sarnowski spod linii końcowej (z prawej strony) wycofał „kulę” do znajdującego się na 10-tym metrze P.Pabiniaka. Nasz snajper potężnie huknął, lecz trafił w intuicyjnie wyciągniętą rękę bramkarza Po-Ra-Wia, więc kibice jęknęli tylko z zawodu. W 81’ nastąpił kolejny atak Startu. Kamil Błach zagrał na lewo do Samborskiego, a ten próbował znaleźć podaniem szarżującego P.Pabiniaka. Niestety, Patrykowi zabrakło kilkunastu centymetrów, aby z 6 metrów skierować piłkę do siatki. Rywale groźnie odpowiedzieli w 82’, gdy Matyja bardzo nieprzyjemnie strzelił z linii 16-tu metrów. Strzał po ziemi Stasiowski z trudem, ale jednak zatrzymał. Takiego szczęścia namysłowski golkiper nie miał w 84’. Wtedy to po zbyt łatwym pozbyciu się piłki przez Ł.Pabiniaka, jeden z pomocników Większyc zagrał na 30-ty metr, tam zawahał się z interwencją Biliński, z czego momentalnie skorzystał Jędrzejczyk. Ubiegł naszego zmiennika, ruszył „1 na 1” naprzeciw Stasiowskiego i strzałem w długi róg pewnie go pokonał. Na trybunach zapanowała konsternacja, a na boisku radość gości mieszała się z niedowierzaniem namysłowian. Ci zerwali się jeszcze do ataku, ale już do końca zawodów nie stworzyli poważnego zagrożenia bramki Po-Ra-Wia. Stworzyli je natomiast goście. W 90+3’ Kierdal uderzył mocno z rzutu wolnego (30 metrów), lecz Stasiowski odbił piłkę do boku.

Ósma porażka Startu Namysłów w sezonie stała się faktem. Ale obok przegranej potyczki z TOR-em (zresztą sprzed tygodnia) było to wpadka najbardziej irytująca. Mając więcej z gry, obejmując prowadzenie i do tego grając z przewagą jednego zawodnika, podopieczni Bartosza Medyka mieli dużo więcej atutów od rywali, aby sięgnąć po pełną pulę. Dwa wyraźne błędy indywidualne zniweczyły jednak wysiłek drużyny, dlatego też nadal pozostajemy bez zwycięstwa. Obecnie już tylko dwa kluby nie zaksięgowały wygranej w sezonie 2015/16. To czerwono-czarni i Czarni z Otmuchowa. I te dwie jedenastki zmierzą się ze sobą w najbliższym spotkaniu. Potyczka o wydostanie się z dna tabeli będzie niezwykle istotna dla jednych i drugich. Dziś nie wyobrażamy sobie, że możemy ten mecz przegrać. Jeśli jednak zespół nie wyeliminuje z gry indywidualnych potknięć, to... strach się bać. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy