Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Rozstrzelani po przerwie

Odsłony: 4592

Przed spotkaniem w Strzelcach Opolskich mieliśmy lekkie obawy, co do końcowego rozstrzygnięcia. W obecnych rozgrywkach miejscowy Piast mocno odstaje od reszty

stawki, czego potwierdzeniem brak choćby jednego zwycięstwa na koncie (a mieliśmy już za sobą 23 mecze!). Ze zrozumiałych więc względów inna opcja niż zwycięstwo Startu nie mogła wchodzić w rachubę. Tym bardziej, że czerwono-czarni są wiosenną rewelacją IV-ligowej rywalizacji. Nasze obawy brały się jednak stąd, że obecny Piast jest już zasadniczo innym zespołem niż w I rundzie. Zespołem z większym potencjałem, który wiosną mocno uprzykrzył życie klubom plasującym się przed nami. Poza tym nie od dziś wiadomo, że outsiderzy rozgrywek, to zawsze spora niewiadoma. A pojawiająca się myśl, że mecz z takim rywalem to formalność, nierzadko kończy się dużym rozczarowaniem.

Namysłowianie nie rozczarowali. Podopieczni Damiana Zalwerta dosyć pewnie sięgnęli po zwycięstwo, mimo, że po I połowie kibice miejscowych po cichu liczyli na zdobycz punktową. Drugie 45 minut obnażyło jednak niedostatki gospodarzy i w drogę powrotną piłkarze udali się z efektownym sukcesem 3-0 na koncie.

Pierwszą próbę zaskoczenia rywala przeprowadziliśmy w 27 sekundzie za sprawą Sarnowskiego, który strzelił wysoko nad bramką. Nasz zespół zaczął grę pod wiatr, a ten momentami wzmagał się na tyle, że dosyć skutecznie dezorganizował próby dokładnego dogrania futbolówki. Strzelczanie czekali na ruch Startu, niemniej gdy już dochodziło do bezpośrednich kontaktów, to w grze „bark w bark” byli bezceremonialni. W 6’ Sarnowski dograł wysoką piłkę w okolice linii szesnastki, lecz szarżującego Samborskiego zdołał ubiec bramkarz. Dwie minuty później (8’) czerwono-czarni powinni objąć prowadzenie. Wówczas to Kamil Błach popędził lewą flanką do linii końcowej, skąd idealnie dośrodkował na głowę znajdującego się na 8. metrze P.Pabiniaka. Osamotniony snajper Startu oddał wprawdzie strzał, ale okazał się on nieprecyzyjny. Niebawem (11’) czterech namysłowian rozegrało błyskotliwą dla oka klepkę. Futbolówka trafiła do P.Pabiniaka, ale jego próba dogrania została zablokowana przez stopera. Wiejący zrywami wiatr przeszkodził P.Pabiniakowi minutę później (12’), gdy zamiast dograć „kulę” w pole karne, z dośrodkowania po rzucie wolnym posłał klasycznego „balona”. Piast swoje ofensywne aktywa po raz pierwszy próbował sfinalizować w 13’, gdy przypadkowy centrostrzał Jendryki (z 45 metrów) spadł tuż za dalszym słupkiem bramki Stasiowskiego. Nasza drużyna odpowiedziała minutę później (14’) gdy po faulu Janczarka na Sarnowskim, do rzutu wolnego podszedł Włoszczyk i z prawej strony ostro dośrodkował w szesnastkę. Niewygodną piłkę Jys zdołał jednak wyekspediować głową poza linię końcową boiska. Chwilę później Kamil Błach zagrał spod linii środkowej do Samborskiego, który „klatą” wystawił piłkę P.Pabiniakowi. Patryk z niemal 30 metrów ostro uderzył, tyle, że bardzo wysoko.

Na murawie oglądaliśmy dużo zaciętości i walki. Widowisko nie rzucało jednak na kolana, gdyż sporo też było niedokładności, szarpanej gry i wybijania piłki po autach. W 23’ dalekim wyrzutem z autu (przy prawym narożniku boiska) popisał się Włoszczyk. Czujni obrońcy wybili futbolówkę przed siebie, gdzie jednak nieporadnie z powietrza (14 metrów) uderzył Ł.Pabiniak. Łukasz mógł się zrehabilitować 2 minuty później (25’), gdy po dośrodkowaniu z lewego kornera Patryka (na długi słupek) wyskoczył do główki. Problem w tym, że i ta próba okazała się nieprecyzyjna („kula” poleciała metr nad poprzeczką). Dobrze zapowiadała się też akcja z 27’. Sarnowski zagrał ze środka do P.Pabiniaka, a ten krótko odegrał do wbiegającego na 18-ty metr Samborskiego. Szkoda, że mocny strzał Rafała został w ostatniej chwili zablokowany przez stopera, bo bardzo możliwe, że Popanda miałby sporo problemów z interwencją. Niebawem (29’) Włoszczyk ponownie miał okazję dorzucać „skórę” z rzutu wolnego (ok. 35 metrów), ale tym razem piłka wpadła bezpośrednio w rękawice Popandy. Nasz zespół uparł się, aby co drugą akcję inicjować dalekimi podaniami, zamiast futbolówkę rozgrywać. W efekcie niewiele widzieliśmy klarownych sytuacji pod strzelecką świątynią. Zbyt często zdarzały się też momenty typowych „przebitek” między zawodnikami, po których więcej było biegania za odbitą „kulą” niż realnego zagrożenia po zagraniu na jeden kontakt. W 33’ Tistek zagrał do Samborskiego, który „pociągnął” lewym sektorem boiska, po czym zbiegł w środek i strzelił z 23 metrów. Rafał mierzył w okienko dalszego słupka, ale okazało się, że „kula” poleciała jednak nad poprzeczką. W 39’ P.Pabiniak dobrze dośrodkował z prawego kornera. Obrońcy Piasta zbyt krótko wybili piłkę, z czego skorzystać chciał Ptak. Problem w tym, że nasz zawodnik główkował z 9 metrów zbyt lekko i zagrożenie minęło. Podopieczni Damiana Zalwerta o bramkę ewidentnie powinni pokusić się w 42’. Wówczas Żołnowski w świetnym stylu przeciął atak gospodarzy, a za moment zagrał prostopadle do Samborskiego. „Sambor” odklepał „skórę” wbiegającemu środkiem P.Pabiniakowi, a ten z 14 metrów strzelił po ziemi tuż obok lewego słupka! To powinien być gol. Strzelczanie zrewanżowali się atakiem w 44’, jednak po nieudanym strzale Głuszka (tzw. świeca), ten mógł jedynie swoich kolegów przeprosić. Futbolówka spadła na linię bramkową, gdzie Stasiowski pochwycił ją pewnie w „koszyczek”. Ostatnim strzeleckim akordem I części gry była próba po koźle Tistka z 35 metrów. Uderzenie poleciało w środek bramki i Popanda nie miał żadnych kłopotów z jego zatrzymaniem.

Pierwszą różnicą widoczną w grze Startu po przerwie, była zamiana na bokach pomocy. Grający dotychczas na lewej stronie Kamil Błach zamienił się miejscami z Włoszczykiem, który w I połowie występował na stronie prawej. A już pierwsze minuty na murawie pokazały, że namysłowianie nie zamierzają ponownie przyjmować (momentami zbyt głęboko) gospodarzy na własnym przedpolu. Start zaczął grać zdecydowanie wyżej, starając się wywierać pressing na defensywnych poczynaniach Piasta. Skutkowało to też wreszcie podejmowaniem gry w piłkę po ziemi na połowie rywali. Jak się później okazało, była ta właściwa taktyka. W 53’ na tablicy świetlnej powinien pojawić się rezultat 0-1. Idealne podanie Zalwerta trafiło do wychodzącego na czystą pozycję Samborskiego, który – nieco szczęśliwie – „skleił” piłkę w biegu i znalazł się „1 na 1” z Popandą. Rafał mógł zrobić z piłką wszystko, jednak z 13 metrów uderzył obok słupka! Nie zdążyliśmy jednak jeszcze skomentować straconej okazji, gdy „Sambor” do siatki trafił! Kilkadziesiąt sekund później zablokowany strzał P.Pabiniaka trafił na prawą stronę do Rafała, a ten z 16-tu metrów od razu posłał „petardę” w okienko dalszego słupka bramki Piasta! Bez dwóch zdań to jedno z najpiękniejszych trafień czerwono-czarnych w bieżącym sezonie. A chwilę później (55’) było już po meczu! Sarnowski zagrał ze środka do pędzącego prawą stroną Kamila Błacha. Bliźniak idealnie dośrodkował na głowę zamykającego akcję na długim słupku P.Pabiniaka, który z 7 metrów pewnym strzałem głową dał nam dwubramkowe prowadzenie. Gol ten wyraźnie podłamał strzelczan, gdyż Ci już do końca zawodów nie potrafili zniwelować wyraźnej przewagi gości w polu. W 58’ mogło być 3-0, gdy po dośrodkowaniu z głębi Zalwerta, na linii szesnastki walczyli o piłkę P.Pabiniak z bramkarzem. Odbita piłka trafiła pod nogi Samborskiego, lecz Rafał nie zdołał skierować jej (z 20 metrów) do opuszczonej bramki. Inna sprawa, że zadanie starali mu się utrudnić dwaj defensorzy, znajdujący się w tym czasie przed własną świątynią. Nasz zespół grał w tym okresie bardzo ofensywie, raz za razem nękając defensywę miejscowych. W 59’ po akcji Kamila Błacha w szesnastce, futbolówka trafiła do P.Pabiniaka, którego strzał został zablokowany. 62’, to z kolei korner dla namysłowian. P.Pabiniak dobrze dorzucił piłkę z lewego narożnika, ale odchylony Samborski głową z 6 metrów ledwie „kulę” musnął i ta ostatecznie poleciała obok słupka (a szansa na gola była przednia). Niebawem (64’) przy prawym narożniku pola karnego sfaulowany został Kamil Błach (wzięty w „kleszcze”). Do rzutu wolnego podszedł D.Raszewski, lecz jego próba o pół metra minęła spojenie bramki Piasta. Kilkanaście sekund później Start wyszedł z kontrą „2 na 1”. Niewiele z niej jednak wyszło, bowiem P.Pabiniakowi zabrakło większego zdecydowania, aby szybciej zagrać do Samborskiego. W ostatniej chwili sytuację próbował jeszcze ratować Sarnowski, ale jego uderzenie z 20 metrów zablokowali obrońcy. Mimo niepowodzenia nasz zespół nie zwalniał tempa i nadal grał do przodu. Dogranie z rzutu wolnego (68’), wykonywanego z prawej strony przez Kamila Błacha, Popanda zdołał wypiąstkować. Natomiast w 71’ odnotowaliśmy pierwszy korner Piasta, z którego dobrą ciętą piłkę posłał Janczarek, ale żaden z jego kolegów futbolówki nie sięgnął. W tej samej minucie z 40 metrów uderzył Gembara. Zrobił to jednak słabo i w środek bramki, więc Stasiowski nie musiał się specjalnie wysilać, aby „skórę” zatrzymać. Namysłowianie nieco zwolnili grę, starając się szanować piłkę, rozgrywając ją między sobą. W 72’ po krótko rozegranym rzucie wolnym (z prawej strony przy aucie) Ł.Pabiniak zagrał odkręcaną piłkę na dalszy słupek, gdzie Popanda ratował się wybiciem jej na korner. A że podczas interwencji niefortunnie upadł na prawą rękę, to i potrzebna mu była pomoc. Ostatecznie bramkarz Piasta pozostał między słupkami do końca meczu. W 76’ kontrę wyprowadzili strzelczanie, a w finalnym momencie Korchut mocno uderzył z prawej strony pola karnego. Stasiowski stał jednak przy bliższym słupku i piłkę złapał. Dodajmy, że była to najgroźniejsza akcja Piasta w tym spotkaniu… W międzyczasie trener Grymel dokonał kilku zmian i miejscowi zdołali się otrząsnąć z namysłowskiej dominacji. Problem w tym, że za chwilę stracili trzeciego gola. W 78’ Jys przewrócił w polu karnym Samborskiego i arbiter wskazał na „wapno”. Podszedł do niego sam poszkodowany, który pewnym uderzeniem w prawe okienko bramki Popandy podwyższył wynik (79’). W 82’ Żołnowski zastopował atak „5 na 4” miejscowych, tyle, że nie znalazł zrozumienia wśród kolegów, do wyprowadzenia rekontry. Chwilę później (84’) koronkową akcję przeprowadził nasz zespół. W decydującej fazie Ł.Pabiniak zagrał z prawej flanki do znajdującego się przed bramką Rembielaka, ale ten o ułamek sekundy spóźnił się z decyzją i jego strzał z 9 metrów zablokowali naciskający go obrońcy. 85’, to z kolei dośrodkowanie D.Raszewskiego z rzutu wolnego i kolejne skuteczne piąstkowanie Popandy. W 88’ przeprowadziliśmy dobrą akcję z własnego przedpola. P.Pabiniak zagrał na prawo do wbiegającego w pole karne Kostrzewy, który zwodem „nawinął” próbującego odebrać mu piłkę defensora. Miłosz mógł strzelać, zdecydował się jednak wycofać „kulę” do nadbiegającego Ł.Pabiniaka, który z 16 metrów uderzeniem z pierwszej piłki pomylił się o 2 metry. W 90’ kibice z niedowierzaniem patrzyli, jak P.Pabiniak wziął rozbieg do bezpośredniego uderzenia z rzutu wolnego, podyktowanego pod kołem środkowym! Patryk huknął jednak na tyle precyzyjnie, że Popanda z trudem odbił piłkę przed siebie. Szkoda tylko, że nabiegający Ł.Pabiniak z Rembielakiem niespecjalnie się zrozumieli i ostatecznie ze skutecznej dobitki wyszły nici. P.Pabiniak próbował jeszcze swoich sił z rzutu wolnego podyktowanego z lewej strony szesnastki (ok. 35 metrów). Ale tym razem jego „bomba” poszybowała wysoko nad bramką. Strzeleckie próby zakończył słaby, do tego zablokowany strzał Knota z dystansu.

W przekroju 90 minut sukces przypadł namysłowianom jak najbardziej zasłużenie. Pierwsze 45 minut nie wskazywało na tak przekonujący rezultat, bowiem zakończyły się bezbramkowo. Czerwono-czarni grali wówczas bardzo zachowawczo, zupełnie niepotrzebnie pozwalając gospodarzom rozgrywać piłkę. I Piast skwapliwie z tej możliwości korzystał, choć nie był w stanie stworzyć sobie klarownej okazji bramkowej. Ekipa Damiana Zalwerta wykreowała wówczas dwie szanse na gola, lecz obie zaprzepaścił P.Pabiniak. Nasz legendarny już snajper zrehabilitował się po przerwie, gdy pewną główką poprawił wynik na 2-0. Przed nim i po nim do siatki trafił też Samborski, co ostatecznie przełożyło się na 3-bramkowy sukces (nie wspominając o innych dobrych okazjach, których na bramki nasz zespół nie zamienił). Po zmianie stron dominacja Startu była wyraźna. Był to przede wszystkim efekt skrócenia pola gry rywalom i podejmowanie gry po ziemi. Naciskanie przeciwników na ich połowie (pressing) też odniosło pożądany skutek, bowiem strzelczanie pod presją popełniali błędy i w efekcie po przerwie zostali (nomen omen) rozstrzelani.

Namysłowska piękna wiosna trwa. Start wygrał czwarty z kolei mecz na wyjeździe (!), zachowując przodownictwo w tabeli za 2015 rok. A przy okazji po raz piąty z rzędu zakończył ligowe spotkanie bez straty gola. Gratulując drużynie obecnej serii i formy, życzymy jej, aby ta seria trwała jak najdłużej! [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy