Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Skuteczniejsi Spartanie

Odsłony: 8117

Po ostatnim zwycięstwie nad Orłem Źlinice, piłkarze namysłowskiego Startu w dobrych nastrojach wybierali się na południe Opolszczyzny (do Paczkowa) na mecz ze Spartą.

Nasi chłopcy chcieli przełamać wyjazdową niemoc, która trwa już dłuższy czas. Niestety, wspomniana wyprawa okazała się kolejną (trzecią z rzędu) bez zdobyczy punktowej.

Pierwsze minuty spotkania (a jak się później okazało, również cała pierwsza połowa) rozgrywana była pod dyktando piłkarzy Startu. Gra naszej drużyny mogła podobać się, a chłopcy długo utrzymywali się przy piłce. Czasami brakowało nam jednak koncentracji. Już na początku spotkania dobrą akcję stworzyli sobie właśnie namysłowianie. W 6’ oglądaliśmy umiejętne wyprowadzenie piłki z własnej połowy przez piłkarzy Startu. Po kilku dokładnych podaniach futbolówka znalazła się na prawej stronie, skąd poszło dośrodkowanie w pole karne. Do piłki doszedł Krystian Błach, który odwrócony tyłem do bramki gospodarzy uderzył piłkę przewrotką. Strzał okazał się zbyt słaby i w środek bramki, dlatego „kula” wylądowała wprost w rękawicach Czarneckiego. Spartanie bardzo szybko odpowiedzieli. W 8’ dłuższą piłkę pod napastników zagrał jeden z miejscowych defensorów. Tam główkę wygrał obrońca Startu, lecz do tej zbitej piłki doszedł zawodnik gospodarzy. Podał ją do lewej strony, gdzie została wrzucona po ziemi w szesnastkę Startu. Na 10 metrze do piłki doszedł Bobiński  i trafił – na nasze szczęście – piłką w poprzeczkę. Naprawdę niewiele zabrakło, aby brak koncentracji zaowocował golem dla Sparty. W 14’ pod bramkę zapędzili się czerwono-czarni. Po szybkim przejęciu i wyprowadzeniu piłki pod bramkę gospodarzy, Ci ratowali się faulem. Sędzia podyktował rzut wolny z odległości około 25 metrów. Do stałego fragmentu gry podszedł Sarnowski, oddając dosyć mocny strzał. Niestety, „skóra” minęła lewy słupek bramki gospodarzy. Dwie minuty później (16’) stworzyliśmy sobie kolejną okazję niosącą znamiona sporego zagrożenia. Na prawej stronie przedpola gospodarzy futbolówkę po ambitnej walce przejął Smolarczyk, po czym minął próbującego zaatakować go defensora Sparty i dograł na 8 metr. Tam czekał już Samborski, który i owszem przyjął „kulę”, lecz nie na tyle precyzyjnie, aby oddać strzał. Dodatkowo dobrą asekuracją popisał się jeden z obrońców paczkowian, w ostatniej chwili wybijając ją na korner. Żal również tej sytuacji, bo naprawdę niewiele zabrakło do zdobycia bramki przez gości. Namysłowianie nie rezygnowali i w 20’ ponownie przeprowadzili dobry atak. Po kilku składnych podaniach nasz zespół szybko przemieścił się na połowę gospodarzy, gdzie Ci przerwali ją faulem na 23 metrze. Tym razem do rzutu wolnego podszedł Samborski, lecz tak jak wcześniej Sarnowski, także i on posłał niecelny strzał w kierunku świątyni Sparty. W 27’ jeden z nielicznych ataków przeprowadzili miejscowi, po którym przy próbie wrzutki w pole karne, „skóra” trafiła w rękę Kamila Błacha. Arbiter podyktował rzut wolny dla Paczkowa, lecz strzał z 20 metrów Niziołka wylądował na namysłowskim murze. Przez kilka kolejnych minut przeciwnicy nie potrafili wyjść z sensowną akcją na połowę Startu, gdyż nasi piłkarze szybko i skutecznie przerywali akcje, a po odbiorze futbolówki, mądrze utrzymywali się przy piłce. Gra toczyła się przez dłuższy czas na połowie Sparty, a efektem tego była kolejna akcja Startu. W 36’ „kula” trafiła do Bilińskiego, a ten ze środka pola wrzucił ją pod Smolarczyka. Nasz młody snajper na 30 metrze przedrylował dwóch obrońców żółto-czerwonych, dochodząc do pozycji strzałowej. Szkoda tylko, że jego uderzenie z 20 metrów poszybowało minimalnie, ale jednak nad poprzeczką bramki Sparty. W odpowiedzi (37’) z atakiem wyszli Spartanie. Po dłuższym podaniu pod napastników, piłka trafiła na lewą stronę boiska, skąd została dorzucona na 7 metr przed bramkę Startu. Do zagranej futbolówki spóźniło się dwóch zawodników Sparty, a gdyby choć jeden z nich zdążył, miałby przed sobą tylko Stasiowskiego. W 44’ po kolejnej obiecującej akcji Startu, „kulę” na lewej stronie boiska otrzymał Włoszczyk. Szymon zbiegł z nią w okolice szesnastki i oddał strzał, lecz prosto w bramkarza rywali.

Pierwsza połowa w wykonaniu NKS-u była bardzo dobra. Nasi zawodnicy prowadzili grę, stworzyli też kilka dogodnych sytuacji podbramkowych, lecz zabrakło w nich dobrego wykończenia. Gospodarze długimi momentami zmuszeni byli do wybijania piłki lub wyprowadzenia jej dalekim podaniem. Czerwono-czarni z kolei dobrze operowali „kulą”, długo mając ja przy nodze. Niestety, nasza przewaga optyczna nie przełożyła się na efekt bramkowy.

Drugą połowę namysłowianie też zaczęli dobrze. W 48’ obrońca Sparty zagrał piłkę do swojego bramkarza, lecz czujny Smolarczyk przeciął podanie i mijając Czarneckiego, miał przed sobą już pustą bramkę. Jego pech polegał jednak na tym, że z bliskiej odległości trafił „kulą” w słupek i zamiast pewnego gola, mogliśmy tylko jęknąć z zawodu. Później przez dobrych kilkanaście minut niewiele ciekawego działo się na murawie. Oglądaliśmy głównie niecelne podania, kolejne żółte kartoniki oraz sporo walki o piłkę. Na kolejny ciekawy atak czekaliśmy aż do 71’, gdy swoją okazję do zdobycia gola zmarnowali gospodarze. Po wrzutce z prawej strony boiska, do piłki na 8 metrze doszedł zawodnik Sparty i strzałem na bramkę chciał pokonać Stasiowskiego. Ten jednak znakomitą interwencją wybił nogami piłkę na rzut rożny. Niestety, w 75’ straciliśmy gola. Sparta egzekwowała korner z prawego narożnika boiska. Dośrodkowanie trafiło do niepilnowanego Kiliana (gracze Startu zgubili krycie), który głową umieścił piłkę pod poprzeczką namysłowskiej bramki. Przegrywaliśmy zatem 0-1, a do końca spotkania pozostawał kwadrans. Tymczasem rywale poszli za ciosem i w 79’ po szybkiej akcji i strzale z 20 metrów ponownie na posterunku czujny był Stasiowski, broniąc nieprzyjemny strzał. Po namysłowską bramką zaczęło się robić coraz groźniej, jednak NKS szybko odpowiedział. W 83’ to nasi piłkarze wykonywali rzut rożny z prawej strony. Dobre dośrodkowanie wylądowało na głowie najwyżej wyskakującego Żołnowskiego, lecz Rafał główkując, pomylił się o centymetry i piłka przeszła obok lewego słupka świątyni Czarneckiego. W praktyce oglądaliśmy kopię bramkowej akcji Spartan, tyle, że bez oczekiwanego z naszej strony efektu. Z kolei w 85’ w dobrej sytuacji znalazł się Samborski. Po złym wybiciu piłki przez golkipera, „Sambor” dopadł do niej, wbiegł w szesnastkę i strzelił na bramkę gospodarzy. Czarnecki zdołał jednak wystawić rękę i zatrzymał futbolówkę, tym samym naprawiając swój błąd sprzed chwili (dodatkowo futbolówka trafiła w plecy Bogdanowicza i nie wpadła do siatki). Namysłowianie do końca walczyli o korzystny wynik, w końcówce stawiając wszystko na jedną kartę. Odkryliśmy się i już w przedłużonym czasie gry z takiej gry skorzystali miejscowi. W 90+2’ po prawej stronie boiska (na połowie rywali) czerwono-czarni wykonywali rzut z autu. W pośpiechu stały fragment został wykonany niedokładnie, z czego skorzystała Sparta, przejmując „skórę”. Natychmiastowa długa piłka na wolne pole trafiła do Łukasza Krótkiewicza, który unikając spalonego dobiegł na narożnika szesnastki Startu, skąd precyzyjnym uderzeniem po ziemi przypieczętował sukces swojego zespołu (piłka wpadła do siatki przy prawym słupku). A kilka chwil później arbiter sięgnął po gwizdek i zakończył mecz.

Druga połowa miała już wyrównany przebieg. Namysłowianie mieli swoje okazje do strzelenia bramki, lecz w decydujących momentach zabrakło im szczęścia. Sparta okazała się zdecydowanie bardziej skuteczna, dwukrotne lokując piłkę w bramce Stasiowskiego. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że gospodarze mieli też kilka innych klarownych sytuacji i gdyby nie Stasiowski, końcowy wynik mógł być dla nas dużo bardziej niekorzystny. Po przerwie brakowało kibicom dobrych i składnych akcji. Ci oglądali więcej walki i przebijania piłek między obiema połówkami.

Za kilka dni do Namysłowa przyjeżdża lider IV ligi, Polonia Głubczyce, która w 11. meczach obecnego sezonu nie zaznała jeszcze goryczy porażki. Będzie to bardzo ciężki pojedynek dla naszych piłkarzy, ale mamy nadzieję, że sam mecz, jak i końcowy wynik zadowoli namysłowskich kibiców [KW]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
2 Komentarze | Dodaj własne
  • Nieco pechowa przegrana i znow zgubione punkty z nizej notowanym rywalem,potrafimy ugrac punkty choćby z TOR-em,Stala Brzeg wiec teraz pora na Polonie Glubczyce,bo my mamy naprawdę jak na IV lige,dobra druzyne,tylko czegos tam nam brakuje.....może teraz skutecznie odbudują się Kamil Smolarczyk i Patryk Pabiniak??? Trzymajmy kciuki;)

    Lubię 0 Krótki URL:
  • Nieco pechowa przegrana i znow zgubione punkty z nizej notowanym rywalem,potrafimy ugrac punkty choćby z TOR-em,Stala Brzeg wiec teraz pora na Polonie Glubczyce,bo my mamy naprawdę jak na IV lige,dobra druzyne,tylko czegos tam nam brakuje.....może teraz skutecznie odbudują się Kamil Smolarczyk i Patryk Pabiniak??? Trzymajmy kciuki;)

    Lubię 0 Krótki URL: