Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Nagroda za walkę

Odsłony: 4689

Gdy przedwczoraj do Namysłowa przyjechał wicelider IV ligi – Victoria Chróścice  - chyba nikt z sympatyków Startu nie spodziewał się tak efektownego, końcowego rezultatu

na korzyść podopiecznych Damiana Zalwerta. Owszem, liczono po cichu na pierwsze zwycięstwo tej jesieni, ale odniesione raczej w stosunku jedno- może dwubramkowym. Bo jakby nie patrzeć, na starcie rozgrywek Victoria wydawała się być solidnym rywalem. Zresztą potwierdzeniem takiego postrzegania przeciwnika była większa część spotkania.

Pierwszą akcje zakończoną strzałem na bramkę przeprowadzili gospodarze. W 4’ mocnym uderzeniem z około 25 metrów popisał się Rafał Żołnowski, ale futbolówka wyraźnie minęła prawy słupek świątyni Walkowicza. Dwie minuty później (6’) jego wyczyn skopiował Paweł Sarnowski. Start ambitnie atakował, jednak nie potrafił poważniej zagrozić bramce ofiarnie broniącym się gościom. W 11’ śmielej do przodu ruszyli przyjezdni, ale tym razem bardzo przytomnie zachował się jeden z defensorów Startu, przyjmując na ciało mocne uderzenie futbolówki zza pola karnego. W tej sytuacji zagrania ręką nie dopatrzył się arbiter. To z kolei mocno zirytowało napastnika Victorii Rogowskiego i ten w końcu ujrzał żółty kartonik. W odpowiedzi miejscowi, za sprawa Kuby Drapiewskiego, w 13’ próbowali uzyskać prowadzenie, ale ich atak znów okazał się nieskuteczny. Mecz toczony był w szybkim tempie, do tego w kolejnych minutach mocno się zaostrzył, czego dowodem były trzy kolejne „żółtka” dla Samborskiego, Zięby i Bilińskiego. Nieustępliwość, a momentami nadmierna ostrość w grze trwała już do końca zawodów. Najważniejsze jednak, że inicjatywę przez cały czas posiadali namysłowianie. Goście ograniczali się do kontrataków, które czerwono-czarnym krzywdy nie wyrządziły. Ich samych w 33’ uratował słupek, po tym, jak nasi napastnicy po raz kolejny szturmowali przedpole bramki Walkowicza.

Po zmianie stron gospodarze nadal czynili starania, aby w końcu dać swoim kibicom radość. I wreszcie w 60’ dopięli swego, gdy aktywny tego dnia Patryk Pabiniak skutecznie sfinalizował ładne dośrodkowanie z prawej strony Rafała Samborskiego. Czerwono-czarni poszli za ciosem. Po kolejnych 7 minutach (67’) Patryk zrewanżował się swojemu asystentowi, idealnie wykładając mu piłkę, a „Sambor” przyłożył tylko nogę i prowadziliśmy już 2-0. W 72’ świetnym refleksem popisał się Damian Rozmus, broniąc NKS od utraty gola. Ostatecznie chwilowej niefrasobliwości namysłowskich defensorów graczom Victorii nie udało się sfinalizować. W 81’ wprowadzony po przerwie, wszędobylski Krystian Błach miał kolejną okazje na podwyższenie wyniku. Szkoda, że nie potrafił wykorzystać swojej obecności na polu karnym Victorii. Miał jednak ku temu możliwość w czwartej minucie doliczonego czasu gry (90+4’). Wtedy to po podyktowanym przez sędziego rzucie wolnym, Krystian Błach ustawił sobie „kulę” na 30 metrze od bramki rywala i kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę (idealnie w okienko świątyni przyjezdnych) ustalił wynik na 3-0 dla Startu!!! Po tym strzale i eksplozji radości czerwono-czarnych, arbitrowi nie pozostało nic innego, jak odgwizdać zakończenie meczu.

Efektowna wygrana niezwykle nas cieszy, choć suchy wynik jest trochę mylący. Owszem namysłowianie jak najbardziej zasłużyli na punktowy komplet, lecz sukces nie przyszedł im wcale łatwo. Nasz zespół sięgnął po nagrodę za ambitną i twardą walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Podopieczni Damiana Zalwerta odnieśli premierowe zwycięstwo w sezonie, dzięki czemu presja związana z oczekiwaniem na ten sukces zdecydowanie spadła. Nasi ulubieńcy pokazali wątpiącym kibicom, że potrafią grać w piłkę. Liczymy, że chłopcy pójdą za ciosem i w kolejnym spotkaniu też postarają się o pełną pulę. Taki Start Namysłów jak w środę, aż chciało się oglądać. A z taką grą jak przedwczoraj, nasz młody zespół ma mocne podstawy ku temu, aby punktować także następnych rywali. I za takie rozwiązanie trzymamy kciuki. [MS]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy