Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Loteria

Odsłony: 4991

Czas nieubłaganie ucieka. Za nami już 6. kolejek i fakty są takie, że jeśli myślimy o w miarę spokojnej zimie, to punkty musimy zacząć zdobywać... już teraz.

Dwa remisy tchnęły w nas trochę nadziei, ale to cały czas za mało. Najlepszy przykład, jak wychodzi się z dołka, pokazało ostatniej wiosny Olesno, kiedy kilka zwycięstw w krótkim czasie podziałało jak sprężyna i strefa spadkowa szybko stała się tylko niemiłym wspomnieniem. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale z drugiej strony łatwo policzyć, że już jeden, dwa komplety punktów mogą mocno zaingerować w tabelę. Tyle jeśli chodzi o najbliższą przyszłość. Ale nie wybiegajmy zbyt daleko. Zajmijmy się najbliższym przeciwnikiem, którym będzie Śląsk Łubniany. Rywal na dzień dzisiejszy okupuje 10. miejsce, choć naszym zdaniem, to trochę więcej niż ligowy średniak. Sylwetkę przeciwnika oraz wszystko o sobotnim meczu znajdziecie drodzy czytelnicy w cotygodniowej tradycyjnej zapowiedzi. Zapraszamy do lektury.

Do bólu skuteczni, czyli sezon 2014/15 Śląska

Zespół przez cały sezon wydawał się grać zachowawczo, ale i piekielnie skutecznie.  Byli to swego rodzaju cisi bohaterowie sezonu. Czasami do określenia jakiegoś produktu używa się określenia "zwycięzca kategorii cena/jakość" i takie też wrażenie ostatnio sprawiał Śląsk. Podopieczni trenera Brolla po prostu robili po cichu swoje, co zaowocowało bardzo przyzwoitą, bo szóstą pozycją.

O tym, jak specyficzną postawę prezentował LZS niech świadczy liczba strzelonych bramek - było ich zaledwie 48, a to oznacza, że w tym rankingu zespół zajął ledwie 12. miejsce w lidze! Więcej zdobyli nawet niektórzy spadkowicze. Warto również zwrócić uwagę na fakt, jak bardzo niewygodnym zespołem był Śląsk - taka Piotrówka czy Stal w dwumeczu były w stanie ugrać tylko punkcik.

Niektórzy eksperci mówią, że każdy zespół, by przetrwać na przykład w takim Premier League, musi mieć swój własny styl, sposób gry, czy jakkolwiek by tego nie nazwać, element, który sprawia, że ekipa nie jest kopią rywali. Przenosząc to na lokalne opolskie realia - Śląskowi w sezonie 2014/15 coś takiego chyba się udało. Być może styl nie zawsze był, delikatnie mówiąc, porywający ale cel uświęca środki. Jedynie mały niesmak pozostał po ostatnim meczu kiedy LZS uległ Polonii Głubczyce aż1-7!

Poczucie żalu i świąteczny prezent, czyli nasze mecze w sezonie 2014/15

Jesienne spotkanie w Łubnianach wypadło już w 4. kolejce. Mając w pamięci fakt, że  rywale zawsze byli dla nas niewygodnym przeciwnikiem, raczej liczyliśmy się z tym, że każdy łup będzie sukcesem. Pomimo niezłej gry potraciliśmy gole po indywidualnych błędach. Było 0-2 i w końcówce P.Pabiniak zdobył jeszcze bramkę kontaktową. Kontynuowaliśmy natarcia, ale bezskutecznie. Przegraliśmy na własne życzenie 1-2, choć raczej nie zasłużyliśmy.

Rewanż udał się. I to jak! W Wielką Sobotę było wszystko - i gra i wynik. Opanowaliśmy murawę, a wynik otworzył w 30' P.Pabiniak pięknym strzałem z rzutu wolnego. Konsekwencją naszej dobrej postawy były kolejne dwa gole strzelone w ostatnim kwadransie. Zwycięstwo 3-0 było znakomitym prezentem Wielkanocnym dla czerwono-czarnych fanów.

Fot.: Namysłowscy kibice skrycie marzą o powtórce wiosny, kiedy to Start pokonał przy Pułaskiego zespół z Łubnian aż 3-0, a końcowy wynik strzałem z rzutu karnego przypieczętował Rafał Samborski (na zdjęciu). Choć w obecnej sytuacji w pełni zadowoliłby ich nawet najskromniejszy sukces. [zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]

Większa kosmetyka, czyli okno transferowe

Lato przy Opolskiej należało raczej do spokojnych. Tak jak w poprzednich okresach przygotowawczych, postawiono na zgranie i scalanie kadry niż na wzmocnienia. Co do ubytków, to w zespole jesienią brakuje dwóch nazwisk - Dawida Langosza oraz Marka Nowaka, którzy nie wznowili treningów. W odpowiedzi na to włodarze klubu sięgnęli po pomocnika Orła Źlinice - Przemysława Czajkowskiego, który z miejsca stał się graczem pierwszej jedenastki i swoją "złotą bramką" dał już zwycięstwo w Otmuchowie. Dobrze wkomponował się również defensor Łukasz Staszewski (Victoria Chróścice). Damian Kardasiński radzi sobie ze zmiennym szczęściem, a reszta młodych piłkarzy czyli Kardas, Holeczka oraz Buchta najprawdopodobniej będzie się dopiero ogrywać.

Najcenniejszym nabytkiem wydaje się przyjście Damiana Woźnego z LZS-u Proślice. W sezonie 2014/15 ten napastnik w lidze okręgowej ustrzelił aż 38 goli. Wszystko wskazuje na to, że na IV-ligowym froncie odnalazł się bez problemu, bo już zdążył ukłuć w lidze jak i w pucharze. Z pewnością kibice w Łubnianach liczą, że 24-letni snajper będzie miał dobrze wyregulowany celownik, bo jeśli chodzi o konkretne persony odpowiedzialne za strzelanie, to tego akurat ostatnio brakowało. Najskuteczniejszy w zespole w ubiegłym sezonie był Damian Stręk, który zapisał 10 trafień, co wypada blado w ligowej klasyfikacji. Na koniec dla formalności dodajmy, że trenerem seniorów w dalszym ciągu jest Dariusz Broll.

Lista transferów dokonanych przez Śląsk Łubniany w przerwie letniej (źródło: nto.pl):

Przybyli: Damian Woźny (Proślice), Przemysław Czajkowski (Orzeł Źlinice), Łukasz Staszewski (Victoria Chróścice), Damian Kardasiński (Stal Osowiec), Dominik Kardas (Grom Świerkle), Sebastian Holeczke, Jakub Buchta (obaj z drużyny juniorów).

Ubyli: Dawid Langosz, Marek Nowak (obaj nie wznowili treningów).

Solidnie bez szału, czyli Śląsk w sezonie 2015/16

9 punktów w 6 meczach - wynik właśnie na środek tabeli. LZS kilka razy zaskoczył, jak na przykład wtedy, kiedy pokonał Skalnika Gracze 1-0. Ale również wtedy kiedy przegrał aż 2-5 z Krasiejowem. Podopieczni trenera Brolla ciągle więc mają potencjał, żeby urywać punkty silniejszym, ale nie na tyle duży, by wprowadzić pełną stabilizację i dołączyć do czołówki ligi. Jak na razie żółto-zieloni prezentują się raczej wedle oczekiwań.

Jak natomiast Śląsk grał przed tygodniem? Otóż nieoczekiwanie uległ u siebie beniaminkowi z Kup (który obok innego beniaminka ze Starowic wyrasta na rewelację rozgrywek, ale to już osobna historia). Spotkanie toczyło się w szybkim tempie i obie strony stwarzały zagrożenie, ale ostatecznie tylko goście byli w stanie umieścić futbolówkę w siatce. Pierwsza prawdziwa sytuacja bramkowa meczu pojawiła się w 24' i od razu zakończyła golem Bojara. Gospodarze odpowiedzieli strzałem w poprzeczkę, ale do przerwy wynik nie zmienił się. W 56' bramkarz miejscowych miał sfaulować Bojara i arbiter w rezultacie pokazał "wapno". Sam poszkodowany wykorzystał karnego i zrobiło się 2-0 dla przyjezdnych. Nietrudno się domyślić, że postawiło to reprezentantów Łubnian pod ścianą. Próbowali oni jeszcze atakować, ale jedyne co fani tego dnia zobaczyli to... trzeci gol beniaminka. Na pewno nikt nie oczekiwał, że na własnym boisku Śląsk da się ograć aż trzema bramkami. Dodajmy na koniec, że w środowym meczu w Pucharze Polski LZS ograł w Smarchowicach Śląskich miejscowe Żubry 3-2.

Śląsk Łubniany - Kup 0-3 (0-1) 0-1

0-1 Bojar 24’, 0-2 Bojar 56’, 0-3 Świętek 80’.

Śląsk: Kozioł - Seńkowski, Drąg, Świrski (51. Kardasiński), Staszewski, Czajkowski (82. Wiśniewski), Kumiec, Grabowiecki, S. Nowak (62. Woźny), Kodura (70. Graf), Stręk.

WYNIKI ŚLĄSKA ŁUBNIANY W SEZONIE 2015/16
IV liga, Kolejka 1 Czarni Otmuchów 0-1 Śląsk Łubniany
IV liga, Kolejka 2 Śląsk Łubniany 0-1 Stal Brzeg
IV liga, Kolejka 3 KS Krasiejów 5-2 Śląsk Łubniany
IV liga, Kolejka 4 Śląsk Łubniany 1-0 Skalnik Gracze
PWoj, 1/32 finału LZS Proślice 2-2, k. 4-5 Śląsk Łubniany
IV liga, Kolejka 5 Pogoń Prudnik 0-1 Śląsk Łubniany
IV liga, Kolejka 6 Śląsk Łubniany 0-3 LZS Kup
PWoj, 1/16 finału Żubry Smarchowice Śl. 2-3 Śląsk Łubniany
 
Rzut monetą, czyli mecz NKS - LZS

Start powolutku zaczął wychodzić na prostą, ale ten wizerunek został brutalnie zniszczony w pucharową środę, kiedy to zostaliśmy zlani przez reprezentanta "okręgówki" - Unię Kolonowskie aż 1-4. Cóż, coś takiego na pewno nie powinno mieć miejsca, bez względu na to w jak eksperymentalnym składzie wybiegliśmy na boisko. Choć z fanów i piłkarzy może kipieć złość, to jedyne co teraz można zrobić, to skanalizować ją w sobotnie popołudnie w meczu z LZS-em.

Przed meczami ze Śląskiem zawsze mamy podobny dylemat. Jest to rywal na tyle niepozorny i nieprzewidywalny, a jednocześnie groźny, że za każdym razem wskazanie faworyta jest dla nas sporą łamigłówką. Nasza pozycja w tabeli na pewno nie stawia nas górą, dlatego też sympatycy Śląska widzieliby w tej roli swoich pupili. Z drugiej strony LZS ostatnio w Namysłowie mocno się naciął i wówczas również nie uchodziliśmy za faworyta. Wydaje się, że na jakikolwiek wynik nie stawiać zakładu, to pasować może absolutnie wszystko: 1-0, 0-2, 3-2 czy może 0-0? Znaleźlibyśmy argument za każdym z tych rozwiązań. Z naszej perspektywy przebieg zawodów jak i końcowy wynik będą jutro loterią. My natomiast mocno wierzymy, że nasz zespół wreszcie poprawi skuteczność, a ta z kolei przełoży się na pełną zdobycz punktową. Powodzenia Panowie piłkarze!

Mecz Start Namysłów – Śląsk Łubniany (w ramach 7. kolejki IV ligi opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 12.09.br.) na namysłowskim obiekcie przy Pułaskiego 5. Początek o godz. 16:00. Serdecznie zapraszamy. [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy