Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Kto wdrapie się na szalupę?

Odsłony: 4498

Za nami dopiero dwa mecze o punkty, tymczasem humory namysłowskich kibiców „kopanej” są więcej niż kiepskie. Powodem dwie wysokie porażki,

które czerwono-czarni zanotowali u progu sezonu. Na inaugurację spotkało nas duże rozczarowanie po domowej klęsce ze starowickim beniaminkiem (0-4). Wobec takiego rezultatu liczyliśmy, że w Kędzierzynie-Koźlu zespół zdoła się zrehabilitować. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Start przegrał z Chemikiem 0-3, choć piłkarsko wcale od rywala nie odstawał. Liczą się jednak piłki umieszczone w siatce. Namysłowianie z kilku okazji przed przerwą nie wykorzystali żadnej. A że trójkolorowi w późniejszych fazach meczu wykazali się sporą skutecznością, to i końcowy rezultat jakby dziwi mniej. Licząc z końcówką poprzedniego sezonu, podopieczni Damiana Zalwerta notują serię 7 kolejnych porażek. To nowy niechlubny rekord w historii naszych występów na poziomie IV ligi. Od sobotniego popołudnia sympatycy „Chłopców z Pułaskiego” najczęściej podnoszą kwestię związaną z tym, czy zespół znajduje się w chwilowym czy głębokim kryzysie? Bo, że to kryzys, nikt chyba wątpliwości nie ma. Drużyna ma swoje (oby jednak chwilowe) problemy. Punktem wyjścia do możliwie obiektywnej oceny formy drużyny jest jednak powrót do składu wiodących postaci. Na razie nie zobaczyliśmy na murawie Stasiowskiego, Żołnowskiego i Krystiana Błacha, czyli piłkarzy, którzy w kampanii 2014/15 stanowili wiodące ogniwa drużyny. Z kolei w prestiżowej potyczce z Chemikiem na boisku zabrakło Patryka Pabiniaka. Nie widzieliśmy też w akcji jego kuzyna Łukasza, z reguły solidnego w tyłach. Trudno więc dotychczasowy dorobek (a właściwie jego brak) oceniać li tylko jednowymiarowo. To zbyt duże uproszczenie. Z ocenami (nawet tymi krytycznymi) wstrzymajmy się więc do czasu powrotu wymienionych do składu. Wtedy rzeczywiście będziemy mogli racjonalnie określić potencjał czerwono-czarnych. Jasne, dla każdego z nas oglądanie Startu Namysłów w roli „czerwonej latarni”, to spory dyskomfort. Wielu z nas ma z tego powodu zmniejszony próg tolerancji, a nawet permanentny brak nastroju. Tak to już z ludźmi uzależnionymi (od futbolu) jest. Trzeba jednak cały czas mieć nadzieję, że w najbliższym czasie nastąpi wreszcie pozytywna odmiana w grze (i wynikach) NKS-u. I na taką odmianę liczymy już dzisiaj.

KTO WDRAPIE SIĘ NA SZALUPĘ? NKS Start
Namysłów
OKS
Olesno
Zwycięstwa we wzajemnych meczach 6* 8*
Zwycięstwa, gdy gospodarzem był Start 5 2
Najwięcej goli we wzajemnych meczach P.Pabiniak 4 Kutynia 5
Punkty w bieżącym sezonie 0 0
Bramki strzelone w bieżącym sezonie (liga) 0 0
Bramki stracone w bieżącym sezonie (liga) 7 4
Seria w lidze (licząc z poprzednim sezonem) 7 porażek 2 porażki
Najwięcej goli w tym sezonie (liga) - -
 
* - do bilansu nie wliczono obustronnego walkowera z 15.11.2003 r.

Środa, to w „oldschoolowych” latach piłki nożnej termin zarezerwowany dla meczów pucharowych. Rzadko grywało się mecze o punkty, ale czasy się zmieniają. Na szczęście w niższych klasach tradycje zostały w pewien sposób podtrzymane i ligowo grywa się równie rzadko. Dzisiejsza środa jest na swój sposób wyjątkowa, bo to jesienią jedyny termin rywalizacji dla IV ligi opolskiej. W Namysłowie zagramy z OKS-em Olesno, klubem, który przed sezonem wymieniany był w jednym szeregu faworytów do końcowego triumfu. Klubem, który poczynił bardzo przyzwoite jakościowo transfery. Wreszcie klubem, który rzeczywiście miałby chrapkę na coś więcej. I co? I oleśnianie podobnie jak my, na razie pozostają bez punktów i choćby jednej bramki na koncie. Jak widać, w futbolu nawet przy zmontowaniu solidnego składu nie zyskuje się z automatu licencji na… wygrywanie.

Oleski Klub Sportowy, to jeden z żelaznych uczestników najwyższej klasy rozgrywkowej na Opolszczyźnie. Obecna edycja IV ligi jest 16-tą, tymczasem piłkarze z północy województwa biorą w niej udział po raz 14-ty! Lepszy od nich w tej klasyfikacji jest tylko Śląsk Łubniany (15-ty występ). Namysłowski Start może się za to pochwalić jubileuszem, tj. 10-tym sezonem na wspomnianym poziomie.

Wobec powyższych faktów przedstawianie historii przeciwnika jest zbyteczne. Z automatu można się domyśleć, że mówimy o jednej z solidniejszych ekip opolskiego podwórka piłkarskiego. Nie będzie z naszej strony nadużyciem, jeśli napiszemy, że OKS Olesno od lat przynależy do szerokiej piłkarskiej czołówki regionu, podobnie zresztą jak czerwono-czarni. Zagrają ze sobą zespoły z tradycjami, które znają się jak „łyse konie”. Konkrety? Proszę bardzo. Dzisiejszy pojedynek będzie 17-tym w historii wzajemnych rywalizacji tylko na poziomie IV ligi! 6 z nich padło łupem namysłowian, natomiast w 8-miu lepsi okazali się oleśnianie (o jednym niestandardowym rozstrzygnięciu piszemy niżej). Smaczkiem konfrontacji Startu z OKS-em jest fakt, że niemal zawsze wyłaniany jest w nich zwycięzca. Do podziału punktów doszło tylko raz. I żeby było ciekawej, zdarzyło się to podczas ostatniej konfrontacji. W kwietniu bieżącego roku przy Pułaskiego padł bezbramkowy remis, a sam mecz przypominał próbę zdobycia oblężonej twierdzy. Czerwono-czarni występowali wówczas w roli najeźdźców, a goście w roli mężnych wojów broniących swojej fortyfikacji. Cel osiągnęli przeciwnicy, gdyż dowodzącemu namysłowską armią Damianowi Zalwertowi ostatecznie nie udało się wedrzeć na dziedziniec warowni OKS-u. Dodajmy jeszcze, że do kwietniowego meczu obie jedenastki przystępowały, jako… najlepsze ekipy rundy wiosennej! Już choćby ten fakt sprawia, że w futbolu nic nie dane jest nikomu raz na zawsze…

Mimo niekorzystnego bilansu wszechczasów i ostatniej bessy, kibiców NKS-u możemy jednak pokrzepić. Tak się bowiem składa, że nie daliśmy się ograć rywalom na swoim terenie od 4 meczów. Po raz ostatni żółto-niebiescy wygrali przy Pułaskiego prawie 10 lat temu. W listopadzie 2005 roku polegliśmy 1-2, by potem w czterech kolejnych spotkaniach zanotować 3 sukcesy i wspomniany podział punktów. Do podsumowania nie wliczamy meczu z listopada 2003 r. Wtedy to z powodu awantur kibiców Startu (przy stanie 1-0 dla naszego zespołu) mecz w Oleśnie został w 86’ przerwany, a po kilku tygodniach drużyny ukarano obustronnym walkowerem. To zresztą jedyny walkower na naszą niekorzyść w historii występów na poziomie IV ligi. Szczegóły w poniższym zestawieniu:

Data Mecze w lidze
(w nawiasie autorzy goli)
Wynik Rozgrywki
16.11.2002 NKS Start - OKS Olesno
(Sanocki, Szota, Tokarski - Michalski, M.Pacierz)
3-2 IV liga (4)
19.06.2003 OKS Olesno - NKS Start
(M.Pacierz, P.Wójcik, Kopel 2 - Z.Pabiniak)
4-1 IV liga (4)
15.11.2003 OKS Olesno - NKS Start
(przerwany w 86' przy stanie 0-1)
- * IV liga (4)
26.06.2004 NKS Start - OKS Olesno
(Simlat, Brycki - Kutynia 3)
2-3 IV liga (4)
18.09.2004 OKS Olesno - NKS Start
(Michalski, Kutynia - Kowalczyk)
2-1 IV liga (4)
03.05.2005 NKS Start - OKS Olesno
(Kozan, Moskal)
2-0 IV liga (4)
05.11.2005 NKS Start - OKS Olesno
(P.Pabiniak - Rozik, Romanowski)
1-2 IV liga (4)
18.06.2006 OKS Olesno - NKS Start
(Pinkosz, Rozik, Mencweld)
3-0 IV liga (4)
09.09.2006 OKS Olesno - NKS Start
(Gawlik)
1-0 IV liga (4)
21.04.2007 NKS Start - OKS Olesno
(Z.Pabiniak, Szota /k/)
2-0 IV liga (4)
25.08.2007 OKS Olesno - NKS Start
(Gawlik 2, Pietrzak, Jasina,
Kutynia - Hołub, M.Raszewski, Z.Pabiniak)
5-3 IV liga (4)
05.04.2008 NKS Start - OKS Olesno
(M.Raszewski, P.Pabiniak 3 - Czekaj /s/, Piątek 2)
4-3 IV liga (4)
11.11.2008 NKS Start - OKS Olesno
(Suchocki)
1-0 IV liga (5)
20.06.2009 OKS Olesno - NKS Start
(Piątek, Jasina, Kopel – Simlat)
3-1 IV liga (5)
06.09.2014 OKS Olesno – NKS Start
(Jasina – Samborski k, Ka.Błach)
1-2 IV liga (5)
18.04.2015 NKS Start – OKS Olesno
/-/
0-0 IV liga (5)
19.08.2015 NKS Start – OKS Olesno ??? IV liga (5)
-
* - OZPN podjął decyzję o ukaraniu obu klubów obustronnym walkowerem 0-3
UWAGA: po nazwie ligi podano numer klasy rozgrywkowej w Polsce (w nawiasie)

 

Bilans ligowych gier:
NKS START - OKS Olesno
Mecze Z R P Bramki
DOM 8 5 1 2 15-10
WYJAZD 7* 1 0 6 8-19
RAZEM 15* 6 1 8 23-29
-
* - do bilansu nie wliczono obustronnego walkowera z 15.11.2003 r.

Sezon poprzedni? Oleśnianie zakończyli go na 7. miejscu, w 34 meczach gromadząc 51 punktów. Nasz dzisiejszy rywal wygrał wówczas 15-krotnie, do tego 6 meczów zremisował i 13 przegrał. OKS był jednocześnie najwyżej sklasyfikowaną drużyną z ujemnym bilansem goli (54-64). Olesno fatalnie zaczęło sezon, po 9. kolejkach mając jedynie 4 „oczka” na koncie i 6 równie bolesnych pogromów (0-5 z Piotrówką, 0-6 z Mechnicami, 0-7 z Chemikiem w PP, 0-5 z Olimpią 3-7 z TOR-em oraz 2-5 z Chróścicami). Klub ten zdołał się jednak pozbierać i – zwłaszcza wiosną – prezentował formę, do jakiej swoich sympatyków przyzwyczaił. Co ciekawe, właśnie w sezonie 2014/15 po raz pierwszy zdarzyło się, że namysłowianie nie zanotowali z rywalem porażki w dwumeczu. Nie mielibyśmy więc nic przeciw, aby i w obecnej kampanii uszczknąć punkty obligatoryjnie groźnemu teamowi. Wiadomo, nie będzie to łatwe, ale próbować trzeba.

Co charakterystyczne, w poprzednim sezonie strzelanie goli nie spoczywało w OKS-ie na wąskiej grupie piłkarzy (jak w przypadku namysłowian). Odpowiedzialność ta rozkładała się dosyć proporcjonalnie między wszystkie formacje. Najlepszym klubowym snajperem okazał się Sebastian Jainta, autor 10 trafień. Z 8 bramkami rozgrywki zakończył Kamil Jasina, natomiast 6 goli uzyskał Tomasz Kożuchowski (obecnie szuka klubu). Ostatni z wymienionych w letnim okresie przygotowawczym trenował z czerwono-czarnymi. Ostatecznie jednak sztab szkoleniowych Startu nie zdecydował się podpisać umowy z doświadczonym 34-latkiem pochodzącym z Wołczyna. Z 4 golami sezon zamknął Tomasz Czechowicz (odszedł do LZS-u Rudniki). Z kolei po 3 „skalpy” solidarnie upolowali Adrian Brzenska, Mateusz Jeziorowski, Wojciech Popczyk i Łukasz Romanowski. Pozostali piłkarze (a było ich w sumie ośmiu) zdobyli 2 i mniej bramek.

W telegraficznym skrócie, ale jednak, warto też przypomnieć ubiegłoroczny dorobek czerwono-czarnych. To przede wszystkim 10. pozycja na mecie i 47 punktów na koncie z tytułu 14 wygranych, 5 remisów i 15 porażek. Nasz zespół zanotował też remisowy bilans bramkowy, tj. 45-45. W gronie zawodników mających okazję do radości ze strzelonej bramki pojawiło się 9 nazwisk. Najczęściej cieszyli się Rafał Samborski (19 goli) oraz Patryk Pabiniak (12 trafień). Z 4 bramkami sezon zakończył Kamil Błach, natomiast 3 „skalpy” padły łupem jego imiennika Smolarczyka. 2 razy do siatki rywala trafili Krystian Błach oraz Paweł Sarnowski. Z kolei po 1 bramce uzyskali Kamil Biliński, Łukasz Pabiniak i Rafał Żołnowski.

Podobnie jak Start, oleśnianie również zanotowali fatalny… start. Najpierw raczej nieoczekiwanie przegrali 0-2 z Pogonią w Prudniku. Natomiast sobotnie 0-2 u siebie z beniaminkiem z Kup można już potraktować w kategoriach dużej niespodzianki. Jasne, w trakcie sezonu zupełny nuworysz w IV lidze może okazać się rewelacją, niemniej oceniamy dotychczasowe wyniku OKS-u na tu i teraz. Ale mimo dwóch wpadek, podopieczni Grzegorza Krawczyka wciąż postrzegani są jako zespół zdolny do włączenia się w walkę o III ligę. Na czym optymizm ten jest opierany? Na konkretnych nazwiskach, które latem wzmocniły drużynę, i które najwidoczniej potrzebują jeszcze kilku(nastu) dni na zgranie. W przerwie dołączył do rywali obrońca Dawid Sładek, junior II-ligowego MKS-u Kluczbork. Pojawił się również młody Michał Bienias ze Swornicy. Z pewnością znaczącym nazwiskiem (i wzmocnieniem) w IV-ligowych realiach jest Wojciech Hober ze wspomnianego MKS-u. A to nie wszystko, bo z Małejpanwi Ozimek przybyła trójka: Krzysztof Meryk, Patrick Riemann oraz Adrian Brzenska (który w Oleśnie grał już w minionej kampanii). To w sumie pięciu piłkarzy z co najmniej III-ligową przeszłością. Wreszcie po kontuzjach wrócili do drużyny Bartosz Kowalczyk (dobry strzelec, który we wcześniejszych latach występował m.in. w IV-ligowej wtedy Ligocie Turawskiej) oraz doświadczony Dariusz Rozik i Nigeryjczyk Chidi Obaka (znany m.in. z gry w LZS-ie Piotrówka). To nie są przypadkowe nazwiska, dlatego można w ciemno przyjąć, że OKS niebawem odpali. Oby tylko nie nastąpiło to w Namysłowie.

Skoro w Oleśnie jest tak dobrze, to dlaczego jest (póki co) źle? Odpowiedź w takim przypadku nigdy nie jest jednoznaczna, niemniej rąbka tajemnicy uchylił sam szkoleniowiec, który sam przyznał, że przed pierwszą grą w Prudniku jego zespół uśpiły dobre wyniki gier kontrolnych (komplet zwycięstw, kolejno: 2-1 z Krasiejowem, 4-0 z rezerwami częstochowskiego Rakowa, 2-1 z silnym Gwarkiem Tarnowskie Góry i wreszcie 4-2 z LZS-em Proślice). W pierwszej połowie meczu z Pogonią oleśnianie zdominowali gospodarzy, mając mecz pod pełną kontrolą. Nie mieli jednak pomysłu na oszukanie prudnickiej defensywy. Jak stwierdził G.Krawczyk, zespół chyba uwierzył w to, że po przerwie mecz wygra się sam. Ale jak to w piłce bywa, spotkała ich przykra niespodzianka, bo zdeterminowani miejscowi dwukrotnie zaskoczyli defensywę żółto-niebieskich i zostali bez punktów. Z ekipą Kup podobna sytuacja. To OKS prowadził grę, a skupieni na defensywie rywale kilka razy wypadli pod bramkę gospodarzy i zdobyli dwie bramki. Oleśnianie preferują atak pozycyjny z dużą liczbą podań. Problem w tym, że piłka „chodzi jak po sznurku”, ale gdy dochodzą do 20 metra, to brakuje elementu zaskoczenia, czyli prostopadłego podania i strzałów. Jak podsumował trener Krawczyk, jego zespół gra ładne, ale zupełnie nieskutecznie.

Fot.: Sytuacja, w której znalazły się jedenastki Startu Namysłów i OKS-u Olesno, przypomina nam znaną wszystkim katastrofę "Titanica" (patrz rycina). Obaj pasażerowie (kluby) znaleźli się za burtą ogromnego liniowca i teraz dramatycznie walczą o to, żeby jak najszybciej dostać się na szalupę ratunkową.

Czytając wypowiedzi coacha OKS-u, skojarzenia nasuwają się same. Start nie zdominował wprawdzie ani Starowic, ani Chemika, niemniej miał okresy dobrej gry. W pierwszym spotkaniu długimi fragmentami rozgrywał piłkę na połowie beniaminka, ale niewiele z tego wynikło. Z Chemikiem rozegraliśmy naprawdę dobrą pierwszą połowę, ale zabrakło skuteczności. Wnioski? Jedenastki z Namysłowa i Olesna starają się grać w piłkę, a nie kopać piłkę. Starają się budować akcje, unikając szukania najprostszych rozwiązań. Ale okazuje się, że (przynajmniej na razie) kultura gry dzisiejszych oponentów nie przekłada się w żaden sposób na dorobek punktowy i bramkowy. Dlatego choć to początek sezonu, dzisiejszy mecz ma spory ciężar gatunkowy. Priorytetem będzie przełamanie, równoznaczne z rozdziewiczeniem statystyki z opisem „bramki zdobyte”. Sytuacja Startu i OKS-u przypomina nam trochę katastrofę „Titanica”. Ogromny liniowiec zderza się z lodową górą i zaczyna tonąć, a pasażerowie w panice szukają szalup ratunkowych. Niektórzy szczęściarze nawet się nie zmoczyli, znajdując w nich schronienie. też jednak tacy (jak my i dzisiejsi goście), którzy zdążyli wpaść do oceanu i teraz dramatycznie poszukują najbliższej bezpiecznej łódki. Płyniemy więc ramię w ramię z OKS-em, nerwowo przepychając rękami (nogami!) lekko wzburzoną toń. Walka z towarzyszem niedoli idzie w tym momencie o przetrwanie (to piłkarskie). Szamoczemy się z rywalem o to, żeby jako pierwszemu wdrapać się do szalupy i poczuć się w końcu bezpiecznie. Złapać chwilę oddechu i w towarzystwie innych członków niedoli z szalupy rozpocząć walkę o dotarcie do lądu. Lądu, który jest jeszcze bardzo daleko. Ale nadzieja i szansa, że się do niego dopłynie, wzrasta niewspółmiernie w stosunku do tych, którzy nadal pozostają w lodowatej wodzie. A wiadomo czym grozi każda kolejna minuta w niej spędzona…

Kibiców znających obecną sytuacją obu klubów nie musimy specjalnie zapraszać na dzisiejsze spotkanie. Mecz starych znajomych, którzy (oby chwilowo) znaleźli się za burtą, już teraz niesie spore obciążenie psychiczne. Rywalizacja Startu z Oleskim KS-em, to odbędzie się nie tylko na murawie, ale i w głowach piłkarzy. Kto lepiej w zawody wejdzie, ten momentalnie zwiększy szanse na zagarnięcie pełnej puli. A patrząc na dotychczasową historię rywalizacji teamów z Namysłowa i Olesna, jest na to spora szansa. Trudno doszukiwać się faworyta, bo takiego nie ma. Nazwiska „cięższego kalibru” posiadają goście, ale nie od dziś wiadomo, że nazwiska same nie grają. Atutem namysłowian powinno być boisko i kibice, którzy mimo mocno niekorzystnego wyniku w Kędzierzynie-Koźlu, do ostatniej minuty wspierali drużynę. Pokazali w ten sposób, że – w przeciwieństwie do potyczki ze Starowicami – nadal murem stoją za zespołem. Fanatyczne wsparcie trybun może więc okazać się języczkiem u wagi. Wydaje się bowiem, że o wyniku (w jedną lub drugą stronę) zadecydować może jedna bramka różnicy.

Mecz Start Namysłów – OKS Olesno (w ramach 3. serii gier IV ligi opolskiej) odbędzie się dziś (tj. środa, 19.08.br.) na Stadionie Sportowym w naszym mieście. Początek spotkania zaplanowano na godz. 18:00, a poprowadzi je w roli rozjemcy Pan Marcin Filarski z Kolegium Sędziowskiego w Opolu. Przewidujemy, że walka o przełamanie będzie miała jednego zabitego. Bo przy dwóch rannych nikt z pewnością zadowolony nie będzie. Ten mecz po prostu trzeba zobaczyć, dlatego serdecznie na obiekt przy Pułaskiego zapraszamy! [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy