Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Mecz prawdy i innych warunków

Odsłony: 3943

Przed ostatnim meczem Start jest niczym pacjent w stanie agonalnym. Niby jest już po drugiej stronie, w zasadzie chyba już nic nie da się zrobić, ale ta malutka iskierka życia jeszcze się tli. Po środowej kolejce media obiegła informacja, że formalnymi spadkowiczami zostali Czarni, Olimpia, Śląsk, Sparta i niestety również Start. Choć faktycznie wszystko teoretycznie jest pozamiatane, to ciągle jest jeszcze opcja dająca nam utrzymanie.

Nasza sytuacja jest arcy-zagmatwana i nikogo nie dziwi chyba fakt, że do ratowania się z takiego bagna nie wystarczy spełnić jeden warunek. Teraz spełniony musi zostać już szereg warunków (więcej na ten temat w tekście "14. miejsce? 100%, a tylko 15% szans"). Nie tylko z resztą sportowych, ale i tych wykraczających poza wydarzenia boiskowe. Nie będziemy owijać w bawełnę - potrzebny jest nam niemal cud.

Jedyne, co z naszej strony możemy zrobić, to po prostu wygrać najbliższy mecz, reszta jest już w obcych rękach. Na zawody zamykające sezon 2015/16 czerwono-czarni pojadą mierzyć się na wyjeździe z Olimpią Lewin Brzeski. Mecz specyficzny, bo Olimpia już z ligi spadła i dla niej nie ma już kompletnie żadnego ratunku, więc w takim momencie na pewno zaświta myśl - czy rywale już będą czuli się niczym na wakacjach czy jeszcze resztkami sił spróbują godnie pożegnać się z IV ligą? O wszystkich aspektach tej wyjątkowej gry, w ostatniej w tym rozdaniu zapowiedzi.

Stopniowa gradacja, czyli obecny sezon

Już wiemy, że OLB na 100% pożegnała się z ligą, bez szans na zmianę swojej pozycji (33. miejsce i 25 punktów na koncie). Biało-żółto-niebiescy spadają z IV ligi po ładnych kilku latach gry, ale taki obrót sprawy też chyba nikogo nie zaszokował. Zjazd klubu odbywał się raczej stopniowo i trzeba było się liczyć z tym, że w końcu przyjdzie ten przełomowy moment.

Kłopoty tak naprawdę rozpoczęły się już w ubiegłym sezonie. W zimie skład posypał i w efekcie już wtedy OLB męczyło się w lidze. Jesienią 2015 roku nie było wiele lepiej, mimo że włodarze klubu doprowadzili nawet do fuzji z Pogonią Łosiów. Na koniec pierwszej rundy Olimpijczycy mieli na koncie tylko 18 punktów, ale tak naprawdę wówczas zazdrościliśmy im... komfortowego położenia! My zapisaliśmy tylko 12 "oczek" i mało tego, OLB było na pozycji gwarantującej bezwarunkowe utrzymanie. Jak łatwo policzyć, wiosna to już katastrofa. Tylko dwa zwycięstwa, w tym jedno przy zielonym stoliku - taka statystka mówi w zasadzie wszystko.

Piłkarskie szachy, czyli pierwszy mecz

Jakie można odnieść wrażenie w stosunku do pierwszego pojedynku, jeśli wspomnimy, że padł wówczas jeden gol i to samobójczy? No właśnie, było to dosyć symboliczne, bo zawody delikatnie mówiąc, nie zachwyciły. Goście przyjechali do Namysłowa z "grą na nie" i już w pierwszych minutach zasygnalizowali, że czekać nas będzie sporo zabawy siłowej. Przez długie minuty żadna ze stron nie potrafiła otworzyć sobie drogi do bramki, a ofensywne popisy jakie oglądaliśmy, to były przede wszystkim strzały z dystansu.

Wreszcie, po ponad godzinie gry, z prawej strony centrował Kostrzewa. Piłka jednak wróciła pod jego nogi, a ten po raz drugi zagrał w kierunku bramki, gdzie z kolei interweniował Moczko, który jednak sztukę defensywy zaprezentował tak niefortunnie, że zaliczył "swojaka"! Został on tym samym pechowcem dnia, bo wcześniej dwukrotnie ratował swój zespół, wybijając futbolówkę z bramki.

Ostatecznie mecz walki zakończył się wynikiem 1-0 na naszą korzyść. Spotkanie generalnie należało uznać za wyrównane, z niewielką przewagą zwycięzców, ale tego dnia nie miało to dla nas znaczenia. Jedyne co się liczyło, to komplet punktów, który podreperował nasze mizerne konto.

Fot.: Z Olimpią Lewin Brzeski (na zdjęciu jeden z wcześniejszych pojedynków przy Pułaskiego) na poziomie IV ligi opolskiej
NIGDY w gościach nie przegraliśmy. Do tej pory rozegrano 3 takie mecze, w których 2-krotnie wygrali czerwono-czarni, a raz
padł remis. Mamy nadzieję, że tym razem też sięgniemy po punktowy komplet, którym dołożymy swoją cegiełkę do pozostałych
zależności dających nadzieję na utrzymanie. [zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]

 

Z wielkiej chmury mały deszcz, czyli okno transferowe

Czasami do skomentowania posunięć kadrowych używa się sformułowania "jakość, nie ilość". I właśnie w Lewinie Brzeskim wszystko wyszło na odwrót. Ruch był całkiem spory, z tym, że ostatecznie zabrakło najważniejszego - podniesienia jakości gry. Nie wiemy jakie są walory indywidualne przybyłych zawodników, ale jako zespół nie zdali oni egzaminu. Rywale nie dość, że nie utrzymali poziomu z rundy jesiennej, to bardzo mocno spuścili z tonu. Być może wpływ na to miało odejście dwóch istotnych nazwisk: Damiana Dziury oraz Dawida Dulskiego. W ich miejsce co prawda sprowadzono liczne posiłki, głównie w postaci powracających "swoich" ludzi, ale jaki jest efekt - pokazuje tabela.

List transferów przeprowadzonych zimą (na podstawie nto.pl):

Przybyli: Rolka (Burza Lipki), Szymański (wznowił treningi, ostatnio GKS Grodków), Wysocki (wznowił treningi, ostatnio Orzeł Olszanka), A. Tomaszewski (wznowił treningi), Chłopek (z drugiej drużyny), Kamil Twardowski (wznowił treningi).

Ubyli: Dawid Stefaniak, Grzegorz Hraca, Krzysztof Szewerniak, Rafał Tomaszewski, Jarosław Hraca (wszyscy nie wznowili treningów), Mateusz Chruszczewski, Marcin Grzyb (obaj do drugiej drużyny), Damian Dziura (Stal II Brzeg Przylesie), Damian Gembka (Mechnice), Mateusz Grabowski (Błękitni Przecza), Krzysztof Marszałek (za granicę), Dawid Dulski (Sokół Niemodlin).

Niespodziewana stanowczość, czyli ostatni pojedynek

W środę OLB zawitała w Gogolinie, który był bardzo mocno zdeterminowany, żeby wygrać, bo takie rozstrzygnięcie dawałoby gospodarzom utrzymanie. Paradoksalnie zespół, który już pożegnał się z ligą postawił trudne warunki tym, którzy walczyli o wszystko. Ostatecznie defensywa przyjezdnych została złamana w 65', a dobitka nastąpiła kwadrans później i mecz skończył się zwycięstwem 2-0 dla MKS-u.

W tym miejscu koniecznie trzeba zaznaczyć, że status i ostatnia forma Olimpijczyków może być myląca. Przypomnijmy, przed tygodniem pisaliśmy o meczu Olimpia - LZS Kup i wówczas goście, mimo że w teorii powinni być silniejsi i znacznie bardziej zmotywowani (znowu sytuacja "spadkowicz vs zespół walczący o utrzymanie"), to powinni być wdzięczni za bezbramkowy rezultat. Do którego zresztą przyczyniło się hurtowe marnotrawstwo "setek" piłkarzy OLB.

Spiłowane kły i domowa niemoc, czyli garść statystyk

Siła uderzeniowa Lewina Brzeskiego jest naprawdę słaba. W tej chwili nie został nawet cień ofensywy, którą drużyna prezentowała jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Jeśli przyjrzymy się poniższym liczbom, dojdziemy do wniosku, że jest źle, ale jeszcze bardziej druzgocące obserwacje nasuną się jeśli weźmiemy pod uwagę tylko zmagania wiosenne. Dla przykładu, w tej rundzie OLB strzelił przed własną publicznością zaledwie... 3 bramki! Tyle samo goli ma też najlepszy strzelec zespołu, a ostatni mecz przed własną publicznością podopieczni ekipa ta wygrała pod koniec października (nie liczymy walkowera z 18. kolejki, bo na boisku TOR wygrał 3-1).

STATYSTYKI OLIMPII LEWIN BRZESKI U SIEBIE
ZWYCIĘSTWA 3
REMISY 5
PORAŻKI 8
BRAMKI ZDOBYTE 11
BRAMKI ZDOBYTE - ŚREDNIA 0,69
BRAMKI STRACONE 21
BRAMKI STRACONE - ŚREDNIA 1,31
MECZE BEZ STRACONEJ BRAMKI 4
MECZE BEZ ZDOBYTEJ BRAMKI 8
OSTATNIE ZWYCIĘSTWO 31 PAŹDZIERNIKA 2015 (OLIMPIA LEWIN BRZESKI - ŚLĄSK ŁUBNIANY 2-0)
NAJELPSZY STRZELEC (OGÓLNIE) 3 (!) - ARTUR TOMASZEWSKI

 

Ostatnia forma Olimpii Lewin Brzeski
IV liga, Kolejka 29 Polonia Głubczyce 3-0 Olimpia Lewin Brzeski
IV liga, Kolejka 30 Olimpia Lewin Brzeski 0-1 Pogoń Prudnik
IV liga, Kolejka 31 Śląsk Łubniany 4-1 Olimpia Lewin Brzeski
IV liga, Kolejka 32 Olimpia Lewin Brzeski 0-0 LZS Kup
IV liga, Kolejka 33 MKS Gogolin 2-0 Olimpia Lewin Brzeski


Czekając na cud, czyli mecz OLB-NKS

Przed nami ostatnie 90 minut zmagań "Chłopców z Pułaskiego". Choć sytuacja wydaje się beznadziejna, to my możemy jeszcze coś dla sprawy zrobić. Krótko mówiąc - trzeba wygrać ten mecz i mieć na końcu czyste sumienie, że zrobiliśmy wszystko, co się dało. O lekceważeniu rywali nawet nie ma mowy. Jesteśmy przekonani, że taka myśl nawet przez sekundę nie zakiełkuje u czerwono-czarnych. Po tylu przejściach, nerwówkach i w takich okolicznościach spodziewamy się raczej tego, że każdy z naszych wyjdzie na mecz maksymalnie "napompowany" energią.

Będzie bardzo ciężko, ale sam mecz, to pikuś. Prawdziwy zawrót głowy powoduje myśl o wszystkich wydarzeniach, które muszą się zdarzyć poza murawą w Lewinie Brzeeskim. Na to jednak nikt z ludzi z "eSką" na koszulce nie poradzi. Wychodzimy, walczymy i... czekamy na cud? Być może, ale nawet jeśli są to ułamki procent szans, nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, nie skreślajmy samych siebie. Panowie, do dzieła i po prostu przywieźcie te 3 punkty do Namysłowa!

Mecz Olimpia Lewin Brzeski – Start Namysłów (w ramach ostatniej kolejki w IV lidze opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 11.06.br.) na obiekcie przeciwnika. Początek naszego „być albo nie być” o godz. 17:00. Trzymajcie kciuki za powodzenie akcji „impossible is nothing”! [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy