Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Kibicowski hit wiosny!

Odsłony: 4042

Przerwa zimowa, nie dość, że nieznośnie długa, to trwała dodatkowy tydzień. Przedstawiciele OZPN uznali, że boisko w Grodkowie nie nadaje się do gry i takim oto sposobem Start swoją inaugurację rozegra w drugiej wiosennej kolejce. Kiedy w ubiegłym tygodniu nasi rywale byli już po 18. kolejce, my mogliśmy analizować co najwyżej naszą nieszczęsną towarzyską gierkę przeciwko Skalnikowi. Ale to już przeszłość, teraz przechodzimy do namysłowskiej premiery.

Sama inauguracja to uderzenie z grubej rury. Choć spotkanie nie ma wysokiej rangi sportowej, to pod względem prestiżowym robi się naprawdę interesująco. Na Pułaskiego zajedzie zespół, który ostatnimi czasy wyjątkowo nam nie leżał. Mowa o Chemiku Kędzierzyn-Koźle. Nazwa rywala wywołuje dreszczyk emocji, tak więc w zapowiedzi nie zabraknie wszelkich niezbędnych informacji - jak zespół wypadł jesienią, co działo się zimą oraz na inaugurację wiosny, a także czego spodziewać się w sobotę. Dorzucimy do tego jeszcze kilka mniejszych lub większych ciekawostek - będzie ciekawie.

Raz w na wozie, raz pod wozem, czyli runda wiosenna

Sezon w Kędzierzynie-Koźlu rozpoczął się po prostu cudownie. Najpierw Chemik ograł 3-0 LZS Kup, a w drugiej kolejce takim samym wynikiem pokonał właśnie namysłowski Start. Sielanka skończyła się wraz z meczem numer 3, bo tu dla odmiany TS został w Starowicach mocno poturbowany. Na boisku było... 4-0, ale tym razem dla rywali. Później raz bywało lepiej, raz gorzej, czyli typowe wahania dla zespołów środka stawki. Ostatecznie ten ligowy średniak osiadł na pozycji 12. z liczbą 22 punktów.

Gra lepsza niż wynik, czyli pierwszy mecz Chemik - Start

Start po fatalnej inauguracji (porażka 0-4 ze Starowicami) w podróż do Kędzierzyna udawał się z duszą na ramieniu. Tym bardziej, że w składzie zabrakło kilku podstawowych zawodników. Mimo niesprzyjających okoliczności pierwsze minuty gry nie zapowiadały niczego złego. Przyjezdni próbowali narzucić swój styl, atakowali, ale brakło najważniejszego, czyli goli. W 41' z rzutu wolnego kropnął Dyczek i to paradoksalnie gospodarze objęli prowadzenie. Po przerwie „Chemiczni” zabarykadowali dostęp do pola karnego i nasze poczynania ofensywne straciły mocno na intensywności.

Na efekt długo czekać nie trzeba było. W 56' Dyczek podwyższył wynik na 2-0. W środku trwała walka, a minuty uciekały. Iskierka nadziei pojawiła się w 68' kiedy to czerwoną kartkę ujrzał Szafarczyk. Ale co z tego skoro kilka minut później po raz kolejny do rzutu wolnego podszedł Dyczek i umieścił futbolówkę między słupkami, tym samym zgarniając hat-tricka. Przegraliśmy 0-3, choć z przebiegu gry niekoniecznie zasłużyliśmy aż na takie lanie. Liczy się jednak to co wpadnie do sieci, więc pretensje mogliśmy kierować tylko i wyłącznie do siebie.

Drugi raz do tej samej rzeki, czyli o przerwie zimowej TS-u

Nie będziemy nikogo zamęczać serią danych na temat sparingów. Z czystym sumieniem możemy sobie to darować. Sezon ruszył i patrzmy na to, co dzieje się w lidze. Jako ciekawostkę warto jednak dodać, że w przedostatniej grze towarzyskiej Chemik uległ Orłowi Źlinice... 4-5.

Czy działo się jeszcze coś ciekawego przy Grunwaldzkiej? Ano działo się. Informacja numer jeden jest taka, że trenerem przestał być Ryszard Remień (tylko jedna runda na stanowisku). Obowiązki przejął po nim Łukasz Rogacewicz. Mimo zaledwie 30 lat na karku, opolscy kibice powinni to nazwisko kojarzyć. W Kędzierzynie-Koźlu pierwszy raz pojawił się cztery lata temu i wywalczył z Chemikiem awans do IV ligi. Po przygodzie z Trójkolorowymi przeniósł się do Gogolina (zespół juniorów, jak i seniorów). A w sezonie 2014/15 prowadził II-ligowy Ruch Zdzieszowice, z którym na koniec jesieni zajmował 11. pozycję. Jak widać, mimo młodego wieku Rogacewicz nie jest takim znowu świeżakiem.

Co natomiast z kadrą? Warto odnotować odejście do Piasta Strzelce Opolskie weterana Chojnowskiego, który w drugiej linii ciągle miał wiele do powiedzenia. Jeśli chodzi o wzmocnienia, to z Ruchu Zdzieszowice dołączył 25-letni obrońca Maciej Dyczek oraz 19-letni pomocnik Patryk Zagożdżon (duet ten daleki był od wyjściowej jedenastki Zdzichów). Z rezerw Chemika powołani zostali Szymon Jaremko oraz Marcin Kuźmicz. Na koniec kilka słów o Patryku Paczulli, który został bohaterem pierwszej wiosennej kolejki. Pomimo zaledwie 19 lat, ten napastnik przez kilka sezonów zakładał koszulkę zespołów młodzieżowych Górnika Zabrze. Włączony został do III-ligowych rezerw, ale tam nie miał okazji do gry w wyjściowym składzie, stąd też transfer do Kędzierzyna-Koźla, z którego zresztą pochodzi.

Przybyli: Szymon Jaremko oraz Marcin Kuźmicz (z zespołu rezerw), Maciej Dyczek oraz Patryk Zagożdżon (Ruch Zdziewszowice), Patryk Paczulla (Górnik II Zabrze)

Ubyli: Grzegorz Chojnowski (Piast Strzelce Opolskie), Tomasz Kiel (LZS Stary Ujazd), Klaudiusz Paterok (LZS Stary Ujazd)

Powtórka z rozrywki, czyli poprzednia kolejka

Chemik najwyraźniej posiada patent na ekipę LZS-u Kup. Jak wspomnieliśmy, na inaugurację sezonu gracze TS-u ograli rywala 3-0. Teraz natomiast wynik... powtórzyli. Z płynących relacji wywnioskować można, że spotkanie nie należało do porywających, a rezultat zaskakuje tym bardziej, że miejscowi zagrali z siódemką młodzieżowców w wyjściowym składzie.

Początek zawodów zdecydowanie nikogo nie zachwycił. Wzajemnie badanie się zespołów i nieliczne akcje ofensywne - tak wyglądał teatr działań. Jakieś pojedyncze okazje mieli jedni jak i drudzy, ale to gospodarze zapunktowali. W 33' zimną krew w szesnastce zachował wspomniany P.Paczulla i celnym strzałem otworzył wynik meczu.

Taki obrót wydarzeń sprawił, że LZS musiał się nieco otworzyć, ale nic nie wskórał. W 67' na 2-0 podwyższył Sadyk. 10' później w roli głównej wystąpił kat Namysłowa czyli Paweł Dyczek. Celnie dograł do P.Paczulli, który ustalił wynik meczu na 3-0. Jak po spotkaniu przyznali obserwatorzy - ekipy niekoniecznie dzieliła różnica trzech goli, ale dzięki konsekwencji z tyłu, skuteczności oraz determinacji, wygrali miejscowi.

Chemik Kędzierzyn-Koźle - LZS Kup 3-0 (1-0)

1-0 P. Paczula 33’, 2-0 Michał Sadyk 67’, 3-0 P. Paczula 77’.

Chemik: Blaucik – Gorzel (87.Kuźmicz), Semeniuk, M.Dyczek, Sadyk, P.Dyczek (78.Toczek), Wientzek, Browarski, Adamus (70.Dąbrowski), Zagożdżon, P.Paczulla (82.M.Paczul­la).

Moc stałych fragmentów, czyli garść statystyk

Normalnie w tym miejscu skupiamy się na rywalach, ale dziś wyjątkowo kilka słów poświęcimy własnej ekipie. Przerwa pomiędzy rundami wydaję się doskonałym czasem na pewne podsumowania i refleksje. Poza tym jak przystało na średniaka, Chemik na wyjeździe kompletnie niczym nie zaskakuje: bilans spotkań to 3-2-4, bramki 10-17. Czyli zupełnie bez sensacji.

Za to na tapetę pójdą gole czerwono-czarnych, a konkretnie dwa aspekty – czas, kiedy to miało miejsce oraz sposób, w jaki do tego dochodziło. Nasza ofensywa była słaba – nie jest to żadna nowość, ale jeśli spojrzymy na wykres, to okaże się, że praktycznie wcale nie zdobywamy goli w końcówkach spotkań! Mało tego, w końcowym okresie najwięcej tracimy. Jeśli weźmiemy pod uwagę ostatni kwadrans, to stosunek ten wynosi zaledwie 1 do 9.

Żeby było śmieszniej dopiszmy, jak tracimy gole. Otóż 15 razy (to więcej niż połowa!) zostaliśmy pokonani po akcji rozpoczętej ze stałego fragmentu gry (lub bezpośrednio z niego). Co tam znajdziemy? Karne, rożne, wolne, ale i takie kurioza jak akcja po rzucie z autu (!) czy z rzutu wolnego pośredniego. Sami po SFG zapunktowaliśmy 5 razy (31% wszystkich goli).

Problem błędów indywidualnych naświetlany był już wcześniej (również w wywiadzie z trenerem Medykiem) i żadną nowością nie jest fakt, że mamy z tym problem, ale teraz liczby mają wyjątkową moc.

Aż 9 spośród 11 meczów przegraliśmy różnicą jednej bramki. Gdy zestawimy ze sobą powyższe dane, to dojdziemy do wniosku, że jeśli nasi piłkarze chociaż kilkukrotnie lepiej zachowaliby się w defensywie, to dzisiaj mielibyśmy kilka punktów więcej. Być może gdybyśmy posiadali mocniejszą ofensywę i sami więcej strzelali, gole tracone z SFG nie miałyby takiej mocy. Ale w naszym przypadku wygląda to jak: błąd indywidualny = SFG = gol = porażka. Krótko mówiąc, każde spóźnienie się o ułamek sekundy do piłki może mieć bardzo poważne konsekwencje. Warto o tym pamiętać w dniu premiery.

                                                

Ważne liczby
1 Tylko raz zdarzyło się, aby Chemik wygrał w tym sezonie dwa mecze z rzędu. Miało to miejsce w I oraz II kolejce.
4 Tyle spotkań w ostatnich dwóch latach rozegrał Start przeciwko Chemikowi. Bilans? Niestety wszystkie mecze wygrał TS (3-0 w Pucharze Polski, w lidze było 3-0 oraz dwukrotnie 2-1).
7 Tyle bramek zdobył najlepszy strzelec drużyny, czyli Paweł Dyczek


Wygrywać od teraz, kilka słów na rundę wiosenną

Zanim przejdziemy do spotkania, koniecznie kilka słów trzeba poświęcić na to co czekać nas może w kolejnych tygodniach i miesiącach. Od pierwszego meczu Start musi zacząć punktować. Jak pod koniec jesieni wspomniał B.Medyk - do utrzymania potrzebna jest dobra cała runda. To stwierdzenie mówi wszystko. Im później zaczniemy zdobywać punkty tym trudniej będzie utrzymać ligę. Środek ciężkości sezonu przypadnie więc na pierwszą część rundy wiosennej. Jeśli do tego czasu powiedzmy, ugramy kilka zwycięstw i remisów - cały czas pozostaniemy w walce o utrzymanie. Jeśli natomiast wyskrobiemy jakieś pojedyncze punkty - sytuacja będzie najprawdopodobniej dramatyczna i do utrzymania potrzebny będzie cud. Ale o drugim scenariuszu wolelibyśmy zapomnieć.

My ocenilibyśmy naszą sytuację na bardzo, bardzo trudną, ale nie beznadziejną. Nadrobić trzeba już 9 punktów (pamiętajmy, mamy mecz zaległy), czyli dużo. Żeby to nadgonić, w realistycznym scenariuszu potrzeba naprawdę kilka ładnych kolejek, w których regularnie zapunktujemy. Z tym, że w naszym przypadku każdy nieudany weekend będzie bolał podwójnie, bo najmniejsze potknięcie zostanie bez zmrużenia oka wykorzystane przez rywali. Zresztą przekonaliśmy się o tym już tydzień temu, bo gdy pauzowaliśmy, to mocno punktowały zespoły uciekające przed strefą spadkową.

Zdjąć fatum, czyli mecz Start - Chemik

TS do dla nas niezwykle niewygodny rywal. Parafrazując słynne słowa Gary’ego Linekera: "Biegają dwie drużyny, a na końcu zawsze wygrywa Chemik". Gdyby rywale faktycznie mieli za każdym razem aż taką przewagę, to historia gier nie wzbudzałaby emocji, ale tak nie było. Przerabialiśmy różne scenariusze - albo nie wiedząc czemu, nasza gra nagle siadała, albo rywal wykańczał nas, a to kontrą, a to stałym fragmentem gry. Za każdym razem byliśmy bardzo blisko, a jednocześnie bardzo daleko pozytywnego rozstrzygnięcia.

Jeśli chodzi o poczynania na boisku, to my nastawialibyśmy się na wyrównany pojedynek, gdzie jedna akcja może zmienić losy meczu. Poza tym niezwykle trudno jest napisać coś więcej. W ostatnich sparingach czerwono-czarni nas nie rozpieszczali, ale z drugiej strony - bez paniki. Koniec biadolenia, jeśli realnie myślimy o utrzymaniu - trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i punktować, koniecznie od soboty.

Fot.: Jesienią postronni obserwatorzy meczu Chemik Kędzierzyn-Koźle - Start Namysłów (3-0, na zdjęciu) częściej spoglądali
na trybuny, niż na murawę. Powodem byli oczywiście fani obu ekip, którzy współtworzyli piłkarskie widowisko. Wiele wskazuje,
że jutro będzie podobnie. [zdjęcie: Agnieszka Michalska]

 

Na koniec - w sobotę odbędą się dwa mecze. Jeden na murawie, drugi na trybunach. Jesteśmy niemal pewni, że fani obu obozów podgrzeją temperaturę pojedynku i po raz kolejny zobaczymy majstersztyk dopingu. Jest to dodatkowy powód, by w sobotnie popołudnie zawitać przy Pułaskiego. Liczymy, że fani dodadzą piłkarzom skrzydeł, a ci odwdzięczą się punktami. Panowie, misja pt. "utrzymać IV ligę" właśnie się zaczyna, powodzenia!

Mecz Start Namysłów – Chemik Kędzierzyn-Koźle (w ramach 19. kolejki IV ligi opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 12.03.). Początek rywalizacji o godz. 15:00, na którą specjalnie zapraszać nie trzeba. To będzie absolutny kibicowski hit IV ligi opolskiej, którego w tym sezonie z dużym prawdopodobieństwem już na żadnym stadionie nie zobaczycie. Obecność jest więc niejako obowiązkowa! [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy