Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Siedemnaście mgnień wiosny - cz. I

Odsłony: 5503

Powyższy tytuł nawiązuje do wiosennych meczów Startu Namysłów o stawkę. A tych, jak większości kibicom wiadomo, nasz zespół rozegrał

dokładnie siedemnaście.

Wszystkie potyczki stoczyliśmy w ramach rozgrywek o mistrzostwo IV ligi opolskiej. Meczów byłoby więcej, gdyby czerwono-czarni przebili się do wiosennej fazy pucharowej. Ale po odpadnięciu już we wrześniu z KS-em Krapkowice w 1/16 finału, Start stracił możliwość powalczenia o efektowne pucharowe trofeum i 30 tysięcy złotych. Na pewno kilkanaście ligowych meczów dosyć precyzyjnie odpowiedziało nam na pytanie, gdzie w tej chwili znajdują się czerwono-czarni. Z naszej perspektywy zespół prowadzony przez debiutującego na stanowisku trenerskim Damiana Zalwerta zajął lokatę odpowiadającą aktualnemu potencjałowi. Przede wszystkim cieszy nas, że w stosunku do rundy jesiennej, w bieżącym roku zespół zanotował progres. Nie był to postęp rzucający na kolana, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że ekipa, której liderami był duet napastników Samborski – P.Pabiniak, grała nieco bardziej wyrachowaną i dojrzałą piłkę niż w poprzednim półroczu. Przełożyło się to na wynik o 5 punktów większy (26 „oczek” wiosną w stosunku do 21 z jesieni). Gdyby nie fatalna końcówka sezonu, nasza ogólna ocena byłaby z pewnością dużo bardziej… emocjonalna. A tak cieszymy się, że wykonany został widoczny krok do przodu, bo to przynajmniej daje nadzieję na relatywnie spokojny postęp jesienią 2015 roku. Euforia? W skrajności popadać jednak nie zamierzamy, bo trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że w kampanii 2014/15 nie mieliśmy drużyny zdolnej do walki o podium. To nie był jeszcze nasz czas. Może nastąpi niebawem, ale nie to jest dziś priorytetem. Bo żeby nie było wątpliwości, dziś awans do III ligi, to dla klubów z Opolszczyzny (z pojedynczymi wyjątkami) początek końca. Tego sportowego. Przykładem jesteśmy my sami, a najświeższe to Małapanew i Skalnik. Tym bardziej nie chcemy nawet myśleć o tym, jaka przepaść dzielić będzie IV ligową Opolszczyznę od III ligi w sezonie 2016/17. Będą to rozgrywki toczone w czterech grupach (dziś jeszcze osiem) z wyjazdami po 300 km… Wracając do meritum. Czerwono-czarnym, mimo potknięć, należą się słowa uznania i podziękowania za całokształt. Przed sezonem więcej było sceptyków, niż osób wierzących w dobry wynik. A jednak się udało. Powie ktoś, że trudno zachwycać się 10-tym miejscem. Może i tak. Ale z drugiej strony przed wiosenną rywalizacją zdecydowana większość z nas życzyła sobie przede wszystkim spokojnego i szybkiego utrzymania. I to cel ten zespół osiągnął dokładnie na 5. kolejek przed końcem ligi. A co było później, wszyscy wiedzą… Podsumowując pierwsze półrocze („Dziewiętnaście mgnień jesieni” – sprawdź TUTAJ oraz TUTAJ) wskazywaliśmy na więcej potknięć niż chwil radosnych, licząc jednocześnie na wiosenną poprawę. I tak się stało, więc powody do małego, ale jednak optymizmu, są. Warto drużynie podziękować za walkę i determinację, bo 47 punktów w 34 meczach, to mimo wszystko wynik nie do pogardzenia. Pewnie, że chcielibyśmy więcej, ale bądźmy realistami – dziś zaliczamy się do kategorii IV-ligowych średniaków. Solidnych, ale jednak średniaków.

Wspomnieliśmy, że wiosną zespół zdobył 26 punktów. Dobrze ten rok zaczęliśmy, później emocjonowaliśmy się piękną serią 7 gier bez porażki, aby na koniec przeżyć rozczarowanie w postaci 5-ciu kolejnych przegranych. Przegranych, których przyczyn należy upatrywać na kilku płaszczyznach (absencje kartkowe oraz pauzy wynikające z kontuzji, a przez to nieustające roszady – głównie w defensywie). O tym już jednak dosyć wyczerpująco pisaliśmy w ostatnim czasie. Dlatego nie przedłużając, zapraszamy do naszego tradycyjnego opracowania p.t. „Siedemnaście mgnień wiosny”. Dziś cześć pierwsza.

18. kolejka – IV liga (14.03.): Olimpia Lewin Brzeski – Start Namysłów 2-3

Premiera wiosny przypadła piłkarzom Startu w Lewinie Brzeskim. Teren trudny, gdyż „Olimpijczycy” (nazywani też „Lwami”) w rundzie jesiennej byli jedną jaśniejszych ekip IV ligi. Tymczasem papierowi faworyci ulegli namysłowianom 2-3 i przedstawiciele naszego obozu mieli uzasadnione powody do radości. Mecz nie stał na najwyższym poziomie, niemniej z perspektywy kibica miał swoją dramaturgię. Czerwono-czarni dwukrotnie obejmowali prowadzenie, lecz za każdym razem gospodarze skutecznie odpowiadali, doprowadzając do remisu (najpierw 1-1, potem 2-2). Mimo to podopieczni Damiana Zalwerta nie podłamali się i w 78’ za sprawą Samborskiego zadali rywalowi decydujący (jak się później okazało) cios. Tym sposobem grający jesienią fatalnie na obcych boiskach namysłowianie (ledwie 1 zwycięstwo) zgarnęli pierwsze wyjazdowe 3 punkty w 2015 roku. Jak się miało niebawem okazać, wcale nie ostatnie…

19. kolejka – IV liga (21.03.): Start Namysłów – TOR Dobrzeń Wielki 0-1

Po lewińskim sukcesie apetyty wśród fanów „Chłopców z Pułaskiego” momentalnie wzrosły i w domowej potyczce z TOR-em powszechnie liczono na kolejne punkty. Spotkał nas jednak zimny prysznic i spore rozczarowanie. Namysłowianie przegrali bowiem z TOR-em 0-1. Porażka, jak porażka, może przydarzyć się każdemu. Smucił nas jednak przebieg spotkania, bowiem wygrana gości była absolutnie zasłużona. W środku pola brylował „cichy bohater” meczu, 35-letni Sieńczewski. Doświadczony pomocnik rywali dzielił i rządził w środku pola, a jego koledzy z obrony właściwie nie dopuścili Startu pod własne przedpole. A gdyby nie Stasiowski w bramce, porażka byłaby wyższa. Wychodzących ze stadionu kibiców w największym stopniu bolała postawa ich pupili, gdyż Ci z P.Pabiniakiem i Samborskim w ofensywie wyglądali jak dzieci we mgle. I tak z początkowej euforii w premierze, w Namysłowie znów nastała niepewność. Ale tylko na moment.

20. kolejka – IV liga (28.03.): Victoria Chróścice – Start Namysłów 0-1

To był ważny dla czerwono-czarnych mecz, a dla gospodarzy wręcz bardzo ważny. Po dwóch wcześniejszych porażkach rywale przystępowali do gry z nożem na gardle. Start z kolei chciał się zrehabilitować za niekorzystne wrażenie po domowej batalii z TOR-em. Poza tym chłopcom zależało, aby po raz drugi w sezonie pokonać zespół prowadzony przez Bogdana Kowalczyka, czyli swojego byłego szefa. Namysłowianie stanęli na wysokości zadania, nie pozwalając przeciwnikowi na stworzenie większego zagrożenia pod własną bramką. Sami natomiast w 52’ zdobyli gola na wagę zwycięstwa. Precyzyjnym strzałem zza szesnastki popisał się Patryk Pabiniak, co akurat nie powinno specjalnie dziwić. Ale jeśli dodamy, że dla Patryka był to setny gol zdobyty w czerwono-czarnym kostiumie, to zmieniał on wtedy zasadniczo postać rzeczy. Syn legendarnego Zbigniewa (też napastnika) wpisał się do annałów, jako pierwszy w historii naszego klubu piłkarz, któremu udokumentowaliśmy (bo mieliśmy podstawę) 100 goli.

21. kolejka – IV liga (04.04.): Start Namysłów – Śląsk Łubniany 3-0

Przed potyczką w Wielką Sobotę sympatycy Startu liczyli wprawdzie na sukces, ale nauczeni przykrym doświadczeniem w meczu z TOR-em, niespecjalnie chcieli się z tym afiszować. Zespół i tak był jednak dostatecznie zmotywowany, aby plamę sprzed dwóch tygodni zmazać. I zmazał w całkiem dobrym stylu. Właściwie to postawa drużyny była dokładnie o 180 stopni odwrotna od wspomnianej rywalizacji. Czerwono-czarni grali szybko, pomysłowo i z rozmachem, co na tle najbardziej doświadczonej ekipy IV ligi (m.in. Gnoiński i Drąg) musiało zrobić wrażenie. Start zorientowany był przede wszystkim na grę ofensywną, a końcowy – i efektowny skądinąd – wynik mógł być jeszcze bardziej okazały. Dość powiedzieć, że najlepszą formacją Łubnian była… defensywa. Jednego z najładniejszych goli wiosny zaliczył wówczas P.Pabiniak, który kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego (zmieścił piłkę pod poprzeczką strzałem z 30 metrów po tym jak za bardzo z bramki wysunął się golkiper rywali) dał NKS-owi prowadzenie. A później było już z górki…

Fot.: Jeden z lepszych wiosennych występów piłkarze Startu Namysłów zaliczyli ze Śląskiem Łubniany (na zdjęciu). Nie chodzi tylko o efektowny wynik (3-0), ale przede wszystkim ofensywny rozmach i bardzo dobrą grę przez pełne 90 minut zawodów. [ zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]

22. kolejka – IV liga (11.04.): Czarni Otmuchów – Start Namysłów 0-2

Rozochoceni namysłowianie w Otmuchowie poszli za ciosem, gdzie po raz trzeci wygrali. I co szczególnie cieszyło zespół, po raz trzeci nasza defensywa zagrała bez strat własnych. To o tyle ważna informacja, że przez całą jesień czerwono-czarnym nie udało się rozegrać serii trzech meczów bez porażki. Zdecydowane ataki od pierwszych minut przyniosły skutek już w 10’, gdy do siatki trafił P.Pabiniak. Ale od momentu objęcia prowadzenia Start niespecjalnie kwapił się do szybkiej gry „do przodu”. Mecz stał się więc szarpany, a z boiska długimi fragmentami wiało nudą. W przerwie drużyna wyszła jednak ze słusznego założenia, że skromne prowadzenie jest zbyt niepewne i końcówka w takiej sytuacji może okazać się nerwowa. Dążyliśmy więc do powiększenia przewagi i ta sztuka udała się nam w 71’ za sprawą precyzyjnej główki Krystiana Błacha. W końcówce była nawet szansa na powtórkę wyniku ze Śląskiem, ale w dwóch dobrych sytuacjach zabrakło nam szczęścia, a raczej zimnej głowy. Najważniejsze, że przez 90 minut ulubieńcy Namysłowa zneutralizowali ofensywne zapędy otmuchowian, sami natomiast dwukrotnie znaleźli sposób na Kasperskiego. Powrót z dalekiej podróży musiał upłynąć w świetnej atmosferze i tak też było.

23. kolejka – IV liga (18.04.): Start Namysłów – OKS Olesno 0-0

W 23. serii gier doszło do wiosennego meczu na szczycie. Uściślając, w Namysłowie zmierzyły się ze sobą dwie drużyny z najlepszym dorobkiem punktowym za 2015 rok. No i przyszło nam przeżyć lekkie rozczarowanie, gdyż padł bezbramkowy remis po grze przypominającej średniowieczną walkę oblężniczą. W roli oblegających wystąpili czerwono-czarni, natomiast w broniących grodu wcielili się oleśnianie. Mimo przewagi w polu i prób konstruowania akcji w ofensywie, nasi chłopcy nie byli w stanie zrobić większej krzywdy rywalom. Szkoda, że OKS nastawił się wybitnie defensywnie, z małymi wyjątkami po przerwie, gdy próbował odgryzać się namysłowianom. W efekcie kibice nie obejrzeli ani jednego gola i wyszli z obiektu przy Pułaskiego rozczarowani. Zadowolenia nie ukrywali natomiast piłkarze Olesna, których podstawowym celem było wywiezienie z niełatwego terenu co najmniej remisu. Wobec powyższych faktów rywali pochwalić wypada za niesamowitą konsekwencję w destrukcji przez pełne 90 minut, bez choćby jednej chwili dekoncentracji.

24. kolejka – IV liga (25.04.): Piast Strzelce Opolskie – Start Namysłów 0-3

Podrażnieni „tylko” jednym domowym punktem, z mocnym postanowieniem „odkucia się” czerwono-czarni pojechali do Strzelec Opolskich na mecz z Piastem. Tym samym Piastem, który do meczu z naszym zespołem nie zdołał w lidze wygrać ani razu! Nie dziwne więc, że kibice liczyli tylko i wyłącznie na punktowy komplet. Pogodzony z degradacją rywal nie zamierzał nam jednak ułatwiać zadania i do przerwy utrzymywał bezbramkowy remis po całkiem niezłej grze. Miejscowi dosyć swobodnie operowali piłką w środku pola, gdyż Start zostawiał im w tej strefie zbyt dużo miejsca. Ale po zmianie stron team Damiana Zalwerta wyciągnął wnioski, podchodząc do rywal wyżej. Taktyczna korekta szybko przyniosła skutek, gdyż między 53’, a 55’ zdobyliśmy dwie bramki. Najpierw do siatki w kapitalny sposób trafił Samborski (strzał z narożnika pola karnego w przeciwległe okienko), a chwilę później P.Pabiniak popisał się celną główką. Od tego momentu nasz zespół grał bardzo swobodnie, co i rusz nacierając na podłamanych gospodarzy. Dobił ich nasz najlepszy snajper Samborski, w 79’ precyzyjnie finalizując rzut karny i do czterech przedłużając serię kolejnych wyjazdowych zwycięstw!

25. kolejka – IV liga (01.05.): Start Namysłów – Pogoń Prudnik 2-0

W Święto Pracy śrubujący serię meczów bez porażki czerwono-czarni podejmowali prudnicką Pogoń. Rywala dosyć niewygodnego, który jesienią prostymi środkami pozbawił nas punktów. Chęć rewanżu była w gospodarzach spora i ten faktycznie im się udał. Ale trzeba nadmienić, że mecz do łatwych nie należał. Obie drużyny walczyły w bezpardonowy sposób, dlatego też na murawie co i rusz iskrzyło oraz trzeszczały kości. Żaden z zespołów nie zamierzał odpuszczać, a Pogoni chwała za to, że do Namysłowa przyjechała pewna swego, grając bardzo otwarty futbol. Obie drużyny często podejmowały próby przedostania się pod bramkę przeciwnika, nierzadko próbując finalizować akcje strzałami. Przez długi czas kibice jednak goli nie oglądali. Zmienił to dopiero Łukasz Pabiniak, pewnie wykańczając dośrodkowanie z kornera kuzyna Patryka. A gdy w 78’ z karnego podwyższył Samborski, sympatycy czerwono-czarni byli już niemal pewni kolejnego sukcesu. I ten po ostatnim gwizdku rzeczywiście był celebrowany, a radość naszych chłopców była oczywiście uzasadniona, bo to był kawał angielskiego, twardego futbolu w ich wykonaniu. Tym samym seria 6 meczów bez porażki stała się faktem…

Opisem potyczki Startu z Pogonią kończymy pierwszą część naszego podsumowania. Na charakterystykę pozostałych 9-ciu wiosennych spotkań czerwono-czarnych zapraszamy już w najbliższy wtorek. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy