Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Czarna sobota

Odsłony: 5890

Obok klęski, której namysłowski Start doświadczył minionej soboty, nie sposób przejść obojętnie. I choć doskonale wiemy, że futbol, to nie tylko pasmo sukcesów,

ale czasem też bolesnych porażek, ciężko jest nam zrozumieć pogrom, jaki ulubieńcom Namysłowa zafundował LZS Piotrówka. Jasne, gościliśmy na boisku lidera będącego dziś najpoważniejszym kandydatem do III-ligowego awansu. To możemy zrozumieć i ewentualna porażka nie byłaby żadnym powodem do ujmy. Jeśli jednak przegrywa się wynikiem 0-7, to sprawa jest już poważniejsza. Nad czerwono-czarnymi nie zamierzamy się pastwić, bo smak wstydu, jakiego najedli się po sobocie, powinien być dostatecznie obrzydliwy. Nie musimy też dodawać, że podjęcie zmazania tej plamy powinno leżeć w ich interesie już w najbliższy weekend. I motywacja piłkarzy powinna być niejako sama w sobie, aby to fatalne wrażenie zatrzeć. Po co więc po raz kolejny przypominamy o klęsce w Piotrówce? Bo ta przeszła do namysłowskich annałów jako najwyższa w historii naszych występów w IV lidze (licząc klasy rozgrywkowe 4 i 5). A pamiętajmy, że dobiegający końca sezon 2014/15 jest dla nas dziewiątym w tejże rywalizacji. Nikt we wcześniejszych 287 meczach nie sprawił nam takiego łomotu! I o ile nawet rozumiemy tłumaczenie drużyny, że z przebiegu gry na tak wysoki wynik nie zasłużyła, to jednak wynik poszedł w świat. Dlatego też „ku przestrodze” następcom obecnego teamu (bo nie bierzemy pod uwagę możliwości, aby taka kompromitacja powtórzyła się im po raz wtóry) prezentujemy ranking najwyższych porażek Startu Namysłów w najwyższej klasie rozgrywkowej Opolszczyzny. Oczywiście wolelibyśmy w tym miejscu delektować się efektownymi zwycięstwami, ale skoro „czarna sobota” stała się faktem, to i tematu przykrego nie unikamy. Od razu też wyjaśniamy, aby tytułowego określenia nie wiązać z występami w Piotrówce – nomen omen – czarnoskórych zawodników. Akurat tę barwę lubimy z powodów wpisanych w historię klubu. Ale czerń jak wiadomo kojarzy się też mrocznie...

Nigdy wcześniej namysłowianie nie stracili 7 goli w jednym IV-ligowym meczu. Owszem, całkiem niedawno zaliczaliśmy nawet boleśniejsze wyniki, ale te miały miejsce w rozgrywkach III-ligowych (o tym w kolejnych akapitach). A że przed pięcioma dniami nie udało się nam nawet uzyskać bramki honorowej, to i 0-7 naszą pamięć będzie obijało przez długi czas.

NAJWYŻSZE PORAŻKI STARTU NAMYSŁÓW W IV LIDZE OPOLSKIEJ (klasy rozgrywkowe 4 i 5, lata 2002-2015)
+/- Data Mecz Wynik Klasa
-7 06.06.2015 LZS Piotrówka – Start Namysłów 7-0 V
-5 12.08.2006 Start Namysłów – MKS Kluczbork 0-5 IV
-4 16.10.2004 Skalnik Gracze – Start Namysłów 5-1 IV
-4 24.05.2003 KS Kędzierzyn-Koźle – Start Namysłów 4-0 IV
-4 20.08.2003 TOR Dobrzeń Wlk. – Start Namysłów 4-0 IV
-4 07.04.2007 Start Namysłów – Motor Praszka 0-4 IV
-4 29.03.2008 Start Namysłów – Ruch Zdzieszowice 0-4 IV
-4 10.05.2008 Start Namysłów – Start Bogdanowice 0-4 IV

Co rzuca się w oczy? Przede wszystkim fakt, że w sobotę zaliczyliśmy pierwszy konkretny pogrom w piątej klasie rozgrywkowej. Wcześniejsze w komplecie przydarzyły się Startowi w starej IV lidze, czyli klasie nr 4. To ósma porażka różnicą czterech lub więcej goli. 3-bramkowej przewagi przeciwników nawet nie zamieszczaliśmy, choć dociekliwym od razu odpowiemy, że takich przypadków doliczyliśmy się 12 (w tym dwukrotnie w niecodziennym stosunku 3-6, w maju 2005 r. ze Swornicą Czarnowąsy, a w sierpniu 2008 r. ze Startem Bogdanowice). Poprzedni „rekord wstydu” to domowa porażka z MKS-em Kluczbork, zaliczona podczas inauguracji sezonu 2006/07. Z perspektywy czasu jakoś tamten wynik jesteśmy w stanie przełknąć, zważywszy na fakt, że był to początek marszu sąsiadów z Kluczborka po piłkarskie pierwszeństwo w województwie (dzień po naszej klęsce w Piotrówce środowisko MKS-u świętowało awans swoich piłkarzy na zaplecze Ekstraklasy – przyp. aut.). Swoistą ciekawostką będzie tu również informacja, że każdy z klubów ujętych w naszym zestawieniu w przeszłości zaliczył występy na poziomie III ligi.

Z Piotrówką nie mamy specjalnie dobrych skojarzeń, bo sobotnia wizyta na obiekcie przy ul. Kościuszki była dla Startu czwartą w historii i po raz czwarty miejscowi zgarnęli komplet punktów. I wiele wskazuje, że choćbyśmy pałali żądzą rewanżu, to w kolejnym sezonie nie będzie to możliwe (bylibyśmy naprawdę zdziwieni, gdyby LZS w obecnej formie nie zakończył ligi na czele).

Fot.: W sobotę gospodarze meczu w Piotrówce byli dla nas bezwzględni. Zaaplikowali namysłowskiemu Startowi aż 7 goli, podczas gdy sami zachowali czyste konto. Na zdjęciu uchwyciliśmy moment, w którym Brazylijczyk Matheus podwyższa wynik na 4-0.

A propos meczów w IV lidze. Ten w Piotrówce został zaksięgowany z numerem 288. Dodajmy, że 118 gier nasi ulubieńcy kończyli zwycięsko, 60 zremisowali, a w pozostałych 110 spotkaniach lepsi okazywali się rywale. Strzeliliśmy do tej pory 445 goli, podczas gdy do namysłowskiej sieci wpadło ich 391.

No to celem uzupełnienia tematu dramatu (oby już nigdy nie wracał), przypominamy kibicom, kiedy po raz ostatni namysłowianie w jednej połowie stracili 6 (!!!) goli. Pierwsza myśl, to ubiegłoroczne 0-8 z rezerwami Górnika Zabrze (maj 2014 r.). Tymczasem to nieprawda. Wtedy faktycznie dostaliśmy okrutny łomot, ale goście strzelali nam solidarnie po 4 gole na połówkę. Sygnalizowana sytuacja miała natomiast miejsce we wrześniu 2009 roku, gdy po 11 latach ponownie pojawiliśmy się w III lidze. Piłkę z głowy chcieli nam wtedy wybić imiennicy z Bogdanowic, którzy na swoim specyficznym boisku rozbili nas 8-1. Do przerwy czerwono-czarni jakoś się trzymali, przegrywając 1-2. Ale później, zwłaszcza po drugim żółtku dla Andrzeja Moskala nasza gra posypała się jak przysłowiowy domek z kart. No i podobnie jak w sobotę, po przerwie do namysłowskiej świątyni wpadło pół tuzina goli…

Jak mawiał śp. Kazimierz Górski „Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować”. Święta prawda. Ale trzeba też pamiętać, że porażka zawsze zostanie rozgrzeszona, jeśli na boisku zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale rywal i tak okazał się lepszy. Nie można natomiast doprowadzać do sytuacji, w której brak zdecydowanej reakcji na boiskowe wydarzenia (jak w ostatnich 30 minutach w Piotrówce) doprowadza do prawdziwego wstydu. Panowie piłkarze, czekamy na Waszą szybką rehabilitację! [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy