Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Miliony przeciw tysiącom

Odsłony: 4549

Namysłowskiemu Startowi pozostały już tylko 3 spotkania w rozgrywkach III ligi opolsko-śląskiej. To 3 gry o honor

i pozostawienie po sobie, mimo wszystko, możliwie dobrego wrażenia. Nie będzie to jednak łatwe, bo przeżywający kryzys zespół, 9 ostatnich meczów przegrał. Chłopcy mają jednak świadomość, że wyrównali jesienny anty-rekord kolejnych wpadek i w najbliższym meczu nie zamierzają go pobić. Ale by tak się stało, w najbliższą sobotę muszą zapunktować z wodzisławską Odrą. Nim jednak do meczu dojdzie, przyjrzyjmy się jeszcze potyczce, którą Start stoczył w ostatni weekend.

Nie będziemy się powtarzać, że do Zabrza jechaliśmy z duszą na ramieniu. W pamięci kołatało się namysłowskie 0-8 z początku maja i ten fakt był już dostatecznym powodem, żeby wzbudzić w piłkarzach chęć walki o zdecydowanie mniej bolesny wynik. A wobec dodatkowej absencji ważnej trójki graczy (Zalwert, Szpak, Bonar) wyprawa na rezerwowy obiekt „Trójkolorowych” jawiła się jako „mission impossible”. I rzeczywiście, po ostatnim gwizdku nie mieliśmy zbyt tęgich min. Porażka 1-5 stała się faktem, a górnicy sięgnęli po 3 punkty jak najbardziej zasłużenie. Ale nasz zespół mimo wszystko można pochwalić, bo dopóki miał siły, stanowił dla gospodarzy trudny orzech do zgryzienia. Za pierwsze 45 minut należą się naszej ambitnej drużynie pochwały. Grała wtedy odważnie, starała się w sposób zorganizowany neutralizować aktywa zdecydowanych faworytów. Po przerwie jednak nasza gra całkowicie się zawaliła. Oddaliśmy Ježowi i spółce środek pola, skąd raz za razem sunęły kolejne ataki na bramkę Węglarskiego. Tym sposobem nasz licznik kolejnych porażek osiągnął cyfrę 9. Absolutnie nie chcielibyśmy, aby w sobotę cyfra zamieniła się w liczbę… Wyrównanie anty-rekordu dotyczy tak meczów, jak i bilansu bramkowego. Jesienią ubiegłego roku wspomnianą bessę zakończyliśmy z bilansem goli 3-32. Teraz nasz stosunek bramkowy też wynosi -29, tyle, że dotyczy różnicy 5-34.

W dwóch ostatnich meczach straciliśmy po 5 goli. Nie jest to wiadomość zbyt krzepiąca. Okazuje się jednak, że w tym sezonie 2-krotnie było gorzej. Na finiszu rundy jesiennej przegraliśmy kolejno 1-6 z Szombierkami i 0-5 z Górnikiem Wesoła, by w następnym meczu (na inaugurację wiosny) 3-2 pokonać Szczakowiankę. Z kolei na przełomie kwietnia i maja najpierw ulegliśmy 0-4 Piastowi Strzelce Op., a tydzień później 0-8 zabrzańskim rezerwom. W następnej grze przegraliśmy z kolei 2-3 z wodzisławianami, z którymi czeka nas rewanż. Czyżby wyniki 3-2 i 2-3 zwiastowały, że za 2 dni czeka nas kolejna dawka emocji i walka o sukces do ostatnich minut? Tego właśnie chcemy.

Jak powszechnie wiadomo, w następnym sezonie Start Namysłów występować będzie w IV lidze opolskiej. I dziś nie wiemy, kiedy wrócimy na areny III-ligowe. Dlatego póki te kilka gier zostało, będziemy trzymać za drużynę kciuki, aby uzyskała jak najlepsze rezultaty. Dziś nasz bilans w III lidze (za lata 2009-14), to 115 meczów, na które złożyło się 21 zwycięstw, 21 remisów i 73 porażki. Czerwono-czarni zdobyli dotychczas 103 bramki, a sami stracili ich 242.

Fot.: Słowak Tomáš Majtán (na pierwszym planie) w walce z Kamilem Bilińskim i Marcinem Zajączkowskim (w czerwonych strojach). Piłkarz wyceniany na 1,5 miliona złotych (!!!) w pojedynku z namysłowianami grającymi za darmo... III liga szokuje nie tylko dysproporcją potencjału klubów, ale i pieniędzy w niej funkcjonujących. Inna sprawa, że mówimy o piłkarzu, który do Zabrza został sprowadzony z myślą o grze w I zespole [zdjęcie: www.gornikzabrze.pl]

Jeśli natomiast chodzi o całkowity bilans drużyny na poziomie ponadwojewódzkim (lata 1992-2014), to takich meczów rozegraliśmy łącznie 335. Wygraliśmy 123 z nich, a remisem zakończyło się 81 meczów. Najwięcej na koncie mamy jednak porażek – dokładnie 131. Stosunek goli wiosną tego roku zminusował się nam i dziś wynosi 425-449.

Punktowo sezon 2013/14 nie będzie najgorszym w wykonaniu Startu w III lidze. Ale będzie takowym pod względem bramkowym. Witold Kamoś zanotował swoje pierwsze trafienie na tym poziomie i dziś legitymujemy się „oczkiem” (21 goli) po stronie zysków. Ale po stronie strat wyglądamy tragicznie, z liczbą 80 bramek straconych!80-tą wbił nam Tomáš Majtán, zabrzanin, który 3 lata wcześniej występował w fazie grupowej Ligi Mistrzów (strzelił nawet gola Spartakowi Moskwa)! Niestety, pobiliśmy też anty-rekord przegranych w sezonie. Dziś mamy ich już 21, podczas gdy najgorszy do tej pory wynik zanotowaliśmy w premierowej edycji 2009/10 – 20 meczów z „zerem” na koncie.

A skoro wspomnieliśmy Słowackiego piłkarza (mowa o Majtánie), to warto napisać, że oprócz niego w sobotę po zabrzańskiej murawie biegało dwóch reprezentantów swoich krajów! Pierwszym był Antoni Łukasiewicz (2 występy w kadrze biało-czerwonych), a drugim najjaśniejsza postać zawodów – Robert Jež (9 gier i 3 bramki w reprezentacji Słowacji). Każdy z wymienionych brany jest przede wszystkim pod uwagę w kontekście występów w Górniku ekstraklasowym. A takich piłkarzy w sumie pojawiło się na boisku 5-ciu  (oprócz wymienionych, także Wełnicki i Cupriak). To z kolei skłoniło nas do sprawdzenia, z jakimi „biegającymi pieniędzmi” czerwono-czarni musieli się zmierzyć na murawie. Poniżej prezentujemy wartość rynkową wszystkich graczy Górnika, którzy figurują w wykazie popularnego portalu transfermarkt.pl (specjalizującego się w szacowaniu tego typu kosztów), a którzy wystąpili przeciw Startowi:

WARTOŚĆ PIŁKARZY GÓRNIKA ZABRZE, KTÓRZY W SOBOTĘ WYSTĄPILI W MECZU ZE STARTEM NAMYSŁÓW (wg portalu transfermarkt.pl)
Zawodnik Wartość w € Wartość w PLN
Łukasiewicz Antoni 250.000 1.000.000
Wełnicki Tomasz 100.000 400.000
Wolniewicz Adam 50.000 200.000
Jež Robert 350.000 1.400.000
Barbus Daniel 50.000 200.000
Majtán Tomáš 375.000 1.500.000
Cupriak Kamil 150.000 600.000

Przy założeniu, że pozostali piłkarze Górnika warci są średnio (mocno zaniżając kwotę) 10 tysięcy euro, wychodzi nam, że pozostała ósemka warta byłaby 80.000 w walucie europejskiej. Suma? Trudna do uwierzenia: 1.405.000 euro!!! Warta prawie 6 milionów złotych drużyna toczyła bój z namysłowską ekipą, której wartość możemy szacować na... kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak widać, te dwa teamy dzieliło dosłownie wszystko. Dlatego trudno się zżymać na podopiecznych Bogdana Kowalczyka, że przegrali (wysoko) oba mecze z Górnikiem. Przy obecnej dysproporcji (nie chodzi nawet o kasę, lecz umiejętności) mówimy raczej o rywalizacji bolidu Formuły 1 z Oplem Astra. Solidne niemieckie auto w zupełności wystarcza, aby przemieścić się na określonym dystansie z punktu A do punktu B. No, ale nie musimy dodawać, że konkurencja zrobi to dużo szybciej, a do tego jeździ po drogach nam niedostępnych...

Takie to piłkarskie życie, na które niektórzy sympatycy Startu utyskują. Sądzimy, że mimo lekcji udzielonych nam przez Górnika (ale i rezerwy Piasta, Ruchu oraz Podbeskidzia) nasi ulubieńcy nie powinni mieć powodów do narzekań. Raz, że mieli okazję wystąpić przeciw kilku naprawdę klasowym piłkarzom. A dwa, że w boju mogli się przekonać, ile jeszcze brakuje im do najlepszych. Wierzymy, że ów lekcje nie pójdą na marne i w kolejnych latach będą im w piłkarskiej przygodzie procentować. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy