Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Wykartkowani

Odsłony: 6428

Jak sporo poprzednich, również ostatni weekend nie był udany dla piłkarzy Startu Namysłów. Nasi ulubieńcy polegli w potyczce z rezerwami Podbeskidzia

2-5, choć jak już pisaliśmy, po pierwszej połowie była okazja myśleć co najmniej o remisie. Misterny plan czerwono-czarnych legł jednak w gruzach, gdy rywal w niespełna kwadrans zaaplikował nam 3 gole. „Napoczął” nas nieco kuriozalnym golem (na 2-1) Michał Lebedyński, były gracz holenderskiej Rody Kerkrade oraz szwedzkiego Häcken Göteborg. A później dobili kolejni, wśród których prym wiódł autor dwóch trafień, Słowak Michal Mravec (były piłkarz MŠK Žilina). Nie pomogła bramka 2-4, którą strzelił Rafał Samborski, bo 3 minuty później rozjemca z Sosnowca gwizdnął karnego „z kapelusza”, pewnie wykorzystanego przez zawodnika z występem w Lidze Europejskiej na koncie.

Fot.: Arbiter Szymon Grabara (na zdjęciu w środku) jesienny mecz Startu w Częstochowie poprowadził niemal bezbłędnie (kadr z tego spotkania). Niestety, sobotnią potyczkę w Bielsku-Białej nasi piłkarze wspominać będą jako sędziowski koszmar w wykonaniu arbitra z Sosnowca...

No właśnie, o arbitrach, którzy sędziują mecze czerwono-czarnych, chcielibyśmy... nie pisać wcale. Tym razem jednak musimy zrobić wyjątek, bo to, w jak fatalny sposób zawody po przerwie poprowadził Pan Szymon Grabara, wołało o pomstę do nieba. Sympatycy mniej zorientowani w piłkarskich realiach Startu mogliby pomyśleć, że uwzięliśmy się na skądinąd całkiem kulturalnego arbitra. Nie są jednak przypadkiem pomeczowe komentarze na temat dokonań Pana w czerni, wygłaszane zgodnie w obozach zwycięzców i przegranych. My czujemy się szczególnie poirytowani, ale nie z powodu końcowego wyniku. Podkreślmy to wyraźnie, arbiter nie wypaczył ostatecznego rozstrzygnięcia. W dużym jednak stopniu wpłynął na nerwowe zachowanie naszych zawodników, obdzielając ich żółtymi kartonikami na lewo i prawo. A brak koncentracji, to większa szansa popełnienia błędu, co też w naszym przypadku miało miejsce. Zdecydowana większość upomnień nie wynikała z ostrych fauli podopiecznych Bogdana Kowalczyka, ale pyskówek będących efektem niezrozumiałych (błędnych) decyzji sędziego. Pan z gwizdkiem (do liniowych nic nie mamy) tak tę spiralę nerwowości nakręcił, że w protokóle meczowym, w rubryce „żółte kartki” pojawiło się aż 8 namysłowskich nazwisk (Bonar nawet dwukrotnie, za co już w przedłużonym czasie gry wyleciał z boiska). Łącznie pokazał 10 kartek, czym ustanowił nowy czerwono-czarny „rekord” w kategorii meczowych upomnień! Wcześniej „liderem” naszego kartkowego rankingu był Pan Przemysław Pietraszewski z Bytomia, który w meczu sprzed 4 lat (patrz zestawienie) pokazał 7 żółtych oraz jedną czerwoną kartkę (za dwie żółte), którą zobaczył Grzegorz Duraj.

III-LIGOWE MECZE STARTU NAMYSŁÓW, W KTÓRYCH NASZ ZESPÓŁ OTRZYMAŁ NAJWIĘCEJ KARTEK (LATA 2009-14)
Data Mecz Wynik Kartki dla Startu (Ż-Ż,Ż-C) Arbiter
17.05.2014 Podbeskidzie II – NKS Start 5-2 9-1-0 S.Grabara (Sosnowiec)
05.06.2010 NKS Start – TOR Dobrzeń Wlk. 2-2 7-1-0 P.Pietraszewski (Bytom)
22.10.2011 Szczakowianka – NKS Start 1-1 7-0-0 W.Wysocki (Opole)
12.09.2009 Skalnik Gracze – NKS Start 0-2 6-1-0 I.Sipiora (Prudnik)
17.08.2013 Skra Cz-wa – NKS Start 4-0 6-0-0 S.Grabara (Sosnowiec)

W bieżącym sezonie do tej pory najbardziej „wykartkowani” zostaliśmy jesienią ub.r. w Częstochowie, w meczu przeciw Skrze. Przegraliśmy tamte zawody aż 0-4, a prowadził je Pan... Szymon Grabara z Sosnowca! W tym momencie moglibyśmy pokusić się o całkiem interesującą teorię spiskową. Ale żadnej teorii nie będzie, bo doskonale jesienną potyczkę w Świętym Mieście pamiętamy. Wówczas do Pana Grabary żadnych pretensji o prowadzenie meczu nie mieliśmy. I to mimo faktu, że nasi zawodnicy zobaczyli 7 żółtych kartek, a dodatkowo arbiter podyktował przeciw nam aż 3 rzuty karne! Po prostu wtedy „główny” rozstrzygał zawody tak, jak wymagała tego sytuacja. I naprawdę nikt z tego powodu pretensji w naszym obozie nie miał. Ale teraz? Drużyna jest po prostu wściekła. Złość szybo jednak przechodzi i pewnie o sprawie niebawem zapomnimy. Na pewno jednak nie zrobimy tego do soboty, bo wtedy zagramy z Górnikiem II Zabrze. Lanie Ślązaków, jakie Ci zafundowali nam parę tygodni temu (0-8!) wszyscy aż za dobrze pamiętamy. No to niech Pan sędzia wczuje się teraz w naszą skórę i pomyśli, jakie obawy mamy przed rewanżem, gdy wiemy, że przez jego ostatnią nieporadność, wyeliminował nam z gry Łukasza Szpaka, Łukasza Bonara i Damiana Zalwerta! Przy naszych i tak już sporych problemach kadrowych, przed sobotą wypada z drużyny trzech kluczowych piłkarzy!!! Pozostaje mieć nadzieję, że Pan Miłosz Widlarz z Żywca poprowadzi zawody należycie i kartkami szastał nie będzie. Zresztą nie ma tego w zwyczaju, co sprawdziliśmy. W obecnym III-ligowym sezonie prowadził 8 meczów, w których pokazał średnio 3,5 żółtej kartki na mecz, nie ukarał nikogo kartką czerwoną, a karne gwiżdże raz na 3 mecze. Jest więc nadzieja, że z zabrzanami, jakkolwiek to nie zabrzmi, arbiter pozwoli nam grać w piłkę. Byle tylko nasi chłopcy z dużo wyżej notowanym przeciwnikiem skuteczną walkę podjęli... [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy