Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Wziąć rewanż za jesień

Odsłony: 7805

Lepszego początku rundy nie mogliśmy sobie wyobrazić. Start w dwóch spotkaniach zgarnął pełną pulę i tym samym wypełnił plan maksimum. Kolejnym rywalem

czerwono-czarnych będzie doskonale w Namysłowie znana Swornica Czarnowąsy. Spotkanie praktycznie na 100% gwarantuje emocje. Przyczyny naszych optymistycznych prognoz są bardzo proste. Start ciągle musi zbierać punkty, by przywrócić realne szanse na utrzymanie. Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze, ale tak naprawdę to dopiero początek przeprawy. „Swora” z kolei awans do „grupy mistrzowskiej” ma dosłownie na wyciągnięcie ręki. W tradycyjnej przedmeczowej analizie zaprezentujemy fakty, które czynią przyjezdnych najsilniejszym z dotychczasowych wiosennych rywali NKS-u, a także jakimi argumentami nasz Start może na to odpowiedzieć. Przyjrzymy się najmocniejszym i najsłabszym punktom gości i postaramy się wyciągnąć jak najbardziej trafne wnioski. Zapraszamy do lektury.

Tak blisko, a tak daleko, czyli kilka słów o sytuacji Swornicy

Sezon dla „Swory” nie rozpoczął się zbyt rewelacyjnie, bo od remisu i porażki. Jak się okazało, rywale (Polonia Łaziska Górne oraz Górnik Wesoła) byli całkiem wymagający, więc tragedii nie było. I faktycznie, później zespół prezentował się wyraźnie lepiej. Faktem jest, że Swornica grała nieco w kratkę, ale generalnie do postawy zespołu nie można się przyczepić. Pomimo małych wpadek, biało-niebiescy byli zespołem bardzo solidnym. LZS kolekcjonował punkty na tyle regularnie, że ze wszystkich opolskich III-ligowców na półmetku wypadł najlepiej.

Najwyższe zwycięstwo Swornica zanotowała w meczu przeciwko Startowi. Na boisku w Czarnowąsach podopieczni Andrzeja Polaka dosłownie rozjechali namysłowian. Aczkolwiek pierwsze pół godziny katastrofy nie zwiastowało. Wówczas to niespodziewana akcja dała prowadzenie miejscowym. Kilka minut później gospodarze zaskoczyli po raz drugi i zrobiło się 2-0. Prawdziwe nieszczęście nadeszło tuż przed przerwą, gdy czerwoną kartką za interwencję w „szesnastce” ukarany został nasz golkiper, a biało-niebiescy nagrodzeni rzutem karnym. Scisło nie miał problemów z egzekucją jedenastki i sytuacja NKS-u zrobiła się mało ciekawa. W drugiej odsłonie rozpoczęło się rozmontowywanie czerwono-czarnych. Najpierw padł gol na 4-0. Z kolei w 70 minucie kontrowersyjną czerwień ujrzał Żołnowski i od tego momentu oglądaliśmy pojedynek 9 na 11. Kwadrans przed końcem kolejnego karnego znów wykorzystał Scisło, a krótko przed ostatnim gwizdkiem kropkę nad „i” postawił Brzozowski. Wynik 6-0 nie wymaga komentarza. Na pocieszenie możemy dodać, że gorzej być nie może więc... może będzie lepiej?

Co natomiast wydarzyło się wiosną? Na inaugurację „Swora” niespodziewanie przegrała 0-1 z Piotrówką, o czym wspominaliśmy przed tygodniem. Żaden z zespołów niczym szczególnym nie błysnął, ale obserwatorzy i zawodnicy potwierdzali, że zwycięzca był zasłużony. Drugie spotkanie miało szczególną rangę. Do Czarnowąs przyjechał bezpośredni rywal w walce o 4. miejsce, czyli Piast II Gliwice. Obie drużyny w tabeli dzielą trzy punkty i gospodarze zwyciężając mogli tę stratę zniwelować. Pomimo jednobramkowego prowadzenia miejscowych, mecz skończył się wynikiem 1-1. Zapewne niektórzy fani zastanawiają się teraz w jakim składzie zagrał Piast II. Spieszymy z odpowiedzią. Tym razem w autokarze Ślązaków zabrakło kilku graczy I zespołu, którym zdarzało się grywać w III lidze. Mowa tu o takich nazwiskach jak Szeliga, Murawski, Zganiacz czy egzekutor Dočekal. Tak czy inaczej - LZS był zespołem, który zaprezentował się lepiej i po meczu miejscowi zawodnicy przyznawali, że podział punktów pozostawił pewien niedosyt. „Oczko” goście wywieźli tylko dzięki chwilowemu gapiostwu piłkarzy „Swory”. Wejście do „grupy mistrzowskiej” wydaje się być bardzo blisko i jednocześnie...  dosyć daleko.

Wyniki Swornicy Czarnowąsy w sezonie 2013/2014:

III liga, Kolejka 1 Polonia Łaziska Górne 2-2 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 2 Swornica Czarnowąsy 1-4 Górnik Wesoła (Mysłowice)
III liga, Kolejka 3 Piast Strzelce Opolskie 0-3 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 4 Swornica Czarnowąsy 1-1 Szczakowianka Jaworzno
III liga, Kolejka 5 Ruch Radzionków 0-1 Swornica Czarnowąsy
PP, 1/32 finału TOR II Dobrzeń Wielki 3-1 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 6 Swornica Czarnowąsy 2-0 LZS Piotrówka
III liga, Kolejka 7 Piast II Gliwice 5-2 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 8 Swornica Czarnowąsy 6-0 Start Namysłów
III liga, Kolejka 9 Skra Częstochowa 2-1 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 10 Swornica Czarnowąsy 2-4 Ruch II Chorzów
III liga, Kolejka 11 Szombierki Bytom 0-1 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 12 Swornica Czarnowąsy 0-0 Polonia Łaziska Górne
III liga, Kolejka 13 Górnik Wesoła (Mysłowice) 1-1 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 14 Swornica Czarnowąsy 2-1 Piast Strzelce Opolskie
III liga, Kolejka 15 Szczakowianka Jaworzno 1-1 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 16 Swornica Czarnowąsy 4-0 Ruch Radzionków
III liga, Kolejka 17 LZS Piotrówka 1-0 Swornica Czarnowąsy
III liga, Kolejka 18 Swornica Czarnowąsy 1-1 Piast II Gliwice

Ruch obustronny czyli zimowe transfery

W przerwie zimowej doszło do kilku ruchów transferowych u rywali, aczkolwiek nie zburzyły one osi zespołu. Większość opuszczających stadion przy ul.Kanimiało status „obrotowych”, czyli graczy, którzy czasami grali w pierwszym składzie, innym razem wchodzili z ławki, a czasami po prostu odpoczywali. Realną stratą jest odejście 22-letniego defensora Słoneckiego, należącego do graczy podstawowego składu.

O zawodnikach, którzy zasilili podopolski klub trudno powiedzieć coś więcej, gdyż w większości są to jeszcze gracze młodzi, nie mający ligowego otrzaskania. Na pewno z tego grona wyróżnia się 33-letni Rychlewicz oraz 32-letni Surowiak. Obaj są doskonale znani na Opolszczyźnie, bo w przeszłości zwiedzili kilka czołowych, lokalnych klubów. Trener Polak dał wyraźnie do zrozumienia, że swoim doświadczeniem mają oni przede wszystkim wprowadzić spokój w defensywie.

Lista transferów Swornicy w zimowym oknie transferowym (za www.sportowasilesia.com)

Przyszli: Bienias (MKS Kluczbork), Kumiec (MKS Kluczbork), Mazurek (drużyna juniorów), Ptak (Stal Brzeg), Rychlewicz (Piast Strzelce Opolskie), Stasiak (Wiking Rodło Opole), Surowiak (Odra Opole).

Odeszli: Tomasz Komor (TOR Dobrzeń Wielki), Piotr Kurc (LZS Starowice), Krzysztof Meryk (Małapanew Ozimek), Piotr Michoń (Piast Strzelce Opolskie), Bartłomiej Niemiec (Olimpia Lewin Brzeski), Bartłomiej Semik (Piast Strzelce Opolskie), Paweł Słonecki (Piast Strzelce Opolskie), Mateusz Wiśniewski (Śląsk Łubniany).

Młodość z rutyną czyli kręgosłup drużyny

Pomimo tego, że Swornica nie zalicza się do krezusów, to na sezon 2013/14 trenerowi udało się przeprowadzić odpowiednią selekcję i udanie włączyć nowych zawodników do składu. Przez 18 kolejek wykrystalizował się kręgosłup drużyny i praktycznie w ciemno można zakładać, że kilka nazwisk pojawi się w kolejnym pojedynku. Obecnie trzon zespołu to zestaw zawodników: Stodoła – Brzozowski, Kołodziej – Luptak, Syldorf – Scisło, Jaworski.  Możemy być niemal pewni, że pojawią się oni w Namysłowie. Małym wyjątkiem jest Syldorf, który generalnie pełni raczej rolę uzupełniającą i niekoniecznie zobaczymy go w wyjściowej jedenastce. Chwili uwagi wymagają tyły Swornicy, bo to właśnie o defensywę martwił się szkoleniowiec i paradoksalnie właśnie tutaj zaszło w ostatnich miesiącach do sporych zmian.

Fot.: Wojciech Scisło (na zdjęciu). To właśnie on wraz z Tomaszem Jaworskim oraz Bartoszem Brzozowskim tworzą strzeleckie trio. Odcięcie tej trójki od kluczowych podań powinno drastycznie zmniejszyć siłę rażenia Swornicy. Plan ten trzeba "tylko" wprowadzić w życie. [zdjęcie www.sportowasilesia.com]

Bramki strzeże jeden z najbardziej doświadczonych bramkarzy ligi, czyli Stodoła. 32-letni golkiper ma przed sobą Brzozowskiego oraz Kołodzieja, którzy pomimo młodego wieku (kolejno 21 i 22 lata) radzą sobie bardzo dobrze. Pierwszy z nich będzie wymagał szczególnej troski przy stałych fragmentach gry, bo jego 194 centymetry wzrostu będą robiły różnicę. W zestawieniu pominęliśmy Wróbla, który jesienią grał regularnie, natomiast wiosną nie wybiegł ani razu. Spodziewamy się, że w sobotę pojawią się także wspomniani Rychlewicz oraz Surowiak.

Kilka zdań koniecznie trzeba poświęcić absolutnie centralnej postaci w kadrze, napastnikowi Wojciechowi Scisło. 33-letni kapitan Swornicy jest znakiem rozpoznawczym zespołu. Nie dość, że w szatni uchodzi za „starszyznę” to jeszcze strzela dużo bramek. W obecnym sezonie zanotował już 13 trafień, co na dzień dzisiejszy czyni go najskuteczniejszym strzelcem obu grup III ligi opolsko-śląskiej! Na pewno intrygujący jest fakt, że aż 9 goli Scisło strzelił z rzutu karnego, wykazując się przy tym 100% skutecznością (44% karnych strzelił w meczach na obcych boiskach). 

Drugi z katów Swornicy, to napastnik Jaworski, który już 8-krotnie skierował futbolówkę do siatki. Trener Polakprzed sezonem właśnie na Scisłę i nowoprzybyłego Jaworskiego liczył najbardziej i jak widać, nie zawiedli oni tych oczekiwań. Wspólnie obaj zawodnicy mają na koncie 21 goli. Jeśli do tego grona dołożymy kolejnego w strzeleckiej klasyfikacji „wieżowca” Brzozowskiego (3 bramki), to okaże się, że tercet ten zanotował łącznie aż... 77% bramek drużyny!

Na koniec mała ciekawostka. Piłkarze LZS-u zgromadzili jak na razie 41 żółtych kartek i ani jednej czerwonej. Jest to tym bardziej interesujące, gdyż w III-ligowej młócce czasami bardzo trudno o zachowanie zimnej krwi. Kartkowi rekordziści, to Brzozowski, który zgromadził 6 „żółtek”, a także Syldorf i Wróbel, mających na koncie po 5 kartek.

Na wyjazdach bez kompleksów

  Ogólnie Na wyjeździe
Rozegrane mecze 18 9
Zwycięstwa 7 3
Remisy 6 3
Porażki 5 3
Bramki strzelone 31 12
Bramki stracone 23 12
Bramki strzelone - średnia 1,72 1,33
Bramki stracone - średnia 1,27 1,33

Określenie słowem „solidność” jak najbardziej pasuje do postawy Swornicy i co bardzo istotne, nie traci na znaczeniu w grach wyjazdowych. Bilans rywala na obcych stadionach jest bardzo zrównoważony i niewiele gorszy od tego domowego (stosunek punktów 15 do 12). Na wykresie bramkowo-czasowym w oczy rzuca się wyjątkowo dobra postawa zespołu w I części gry. Taki stan rzeczy jest czymś wyjątkowym, bo przeważnie drużyny częściej do siatki trafiają w II połowie. Otóż przed przerwą LZS zdobywa prawie 60% wszystkich goli. A tylko w pierwszym kwadransie podopieczni trenera Polaka zapisali 25% goli.

Jak sprawa ma się ze stratami? Otóż zupełnie odwrotnie niż z bramkami zdobywanymi. Rywale biało-niebieskich w I odsłonie strzelili zaledwie... 24% goli! Prawdziwa frajda dla napastników gości zaczyna się dopiero po  powrocie z szatni. A pierwszy kwadrans po przerwie, to już prawdziwe nieszczęście dla bramkarza „Swory”. Ciągle jednak należy pamiętać, że stosunek bramek na wyjazdach, to 12-12 i takie liczby nie są złym materiałem do analizy. Powinny być traktowane jako informacja uzupełniająca, nie zaś przewodnia.

Kto pójdzie na całość? Czyli sobotni pojedynek

Wiele wskazuje, że w najbliższy weekend gościć będziemy najtrudniejszego rywala spośród napotkanych dotychczas w rundzie wiosennej. Oczywiście spotkania ze Szczakowianką i Piotrówką nie były spacerkami, ale tak na chłopski rozum – to Swornica dysponuje najsilniejszą kadrą, a poza tym notowała dotychczas zdecydowanie najlepsze wyniki. Nie potrzeba skomplikowanych analiz i rozkładania rywali na czynniki pierwsze – na pierwszy rzut oka faworytem meczu jest właśnie „Swora”. Natomiast typ X2 czyli remis lub zwycięstwo przyjezdnych wyborem jak najbardziej rozsądnym. Być może niektórym ciągle w głowie siedzi jesienne 0-6, ale taki rezultat był wypadkową kilku niesprzyjających okoliczności. Jest jeszcze kilka czynników, o których w kontekście 19. kolejki koniecznie trzeba wspomnieć, bo mogą one wyraźnie wpłynąć na przebieg rywalizacji.

Przede wszystkim piłkarze najstarszego polskiego LZS-u są w pewnym sensie zależni od postawy Piasta II. Oczywiście jak to bywa w takich sytuacjach, jeśli „Swora” zanotuje komplet zwycięstw, jedyne co pozostaje, to czekać na potknięcie gliwiczan i spokojnie wskoczyć na pozycję numer 4 w tabeli. Doskonale jednak wiadomo, że idealne okoliczności w przyrodzie nie zachodzą. Do podziału na grupy „spadkową” i „mistrzowską” pozostały 4 kolejki, a „Sworę”, poza potyczką przy Pułaskiego, czeka jeszcze ścieżka zdrowia w postaci Skry Częstochowa, Ruchu II Chorzów, o Szombierkach nie wspominając. Jak widać, każde z rozdań czarnowąsan będzie meczem o życie, tym bardziej, że po piętach depcze im Polonia Łaziska Górne oraz Ruch Radzionków.

Rozpatrzmy dwa skrajne przypadki, mogące się zdarzyć w sobotnie popołudnie. Jeśli LZS zgarnie w Namysłowie komplet punktów, to zawodnikom biało-niebieskich pozostanie sprawdzenie wyników pozostałych par i... liczenie na wpadkę Piasta II, co punktowo zrównałoby obie ekipy w tabeli. Jeśli natomiast 3 punkty zostałyby w Namysłowie, a Piast II odniósłby zwycięstwo, wówczas różnica wyniesie aż 6 punktów. Krótko mówiąc, wtedy realne szanse na wejście do elity spadną Swornicy dramatycznie.

Jak widać, Swornica na Pułaskiego  przyjedzie tylko i wyłącznie po pełną pulę. Jesteśmy już w fazie sezonu, kiedy pojedyncze „oczka” to już zbyt mało i trzeba grać va banqe. Paradoksalnie, właśnie w tym „Chłopcy z Pułaskiego” powinni upatrywać swojej szansy. Im dłużej będzie widniało zero po stronie zysków gości, tym większe będą szansę namysłowian. Wymusi to na przyjezdnych stopniowe angażowanie coraz większych środków z przodu, a to z kolei może ułatwić ukłucie skutecznym kontratakiem.

Tyle o teoretycznych scenariuszach, które wraz z pierwszym gwizdkiem mogą zostać rozwiane. Gorzej, że zabraknie nam bardzo ważnego ogniwa w zespole jakim jest Łukasz Szpak. Co więc możemy potraktować jako „plus” po stronie czerwono-czarnych? Po raz kolejny użyjemy jednego argumentu – własny teren. Niemal każdy zespół, który gościł przy Pułaskiego musiał zostawić sporo zdrowia, by nie wracać do domu z pustymi rękami. Mało tego, nasza murawa może nam pomóc w sposób... dosłowny. Mówiąc wprost, dziś jest nierówna i mocno utrudnia rozgrywanie akcji. A takie „atrakcje” zawsze działają na niekorzyść atakujących. Jeśli więc mielibyśmy doświadczyć tego w sobotę – obróćmy to na swoją korzyść. Kwestia gry Startu na własnym obiekcie sprawia, że podział na faworytów i słabszych zaczyna się nieco rozmywać i zachęca do tego, by myśleć o sprawieniu niespodzianki. Tym bardziej, że w następnej kolejce o punkty może być dużo trudniej, bo nie dość, że będzie to wyjazd, to na dodatek zmierzymy się z bardzo silnymi rezerwami Ruchu Chorzów.

Po dwóch wygranych z rzędu piłkarze Startu są w znakomitych nastrojach. Mimo to, ciągle potrzebujemy zwycięstw, bo to dopiero pierwsze dwa kroki ku utrzymaniu się w III lidze. Swornica z kolei pogubiła punkty i stoi teraz dosyć istotnie przyparta do muru. Wszystko więc wskazuje na to, że na boisku przy Pułaskiego zaiskrzy. Kto i kiedy zmusi rywala do rzucenia wszystkiego na jedną kartę? O tym kto na kim wywrze presję i czy w ogóle dojdzie do takiego scenariusza, przekonamy się już w sobotnie popołudnie. A czerwono-czarnym i jego fanom życzmy, by po raz kolejny historia zakończyła się happy end’em.

Mecz Start Namysłów – Swornica Czarnowąsy (w ramach 19. serii gier o mistrzostwo III ligi opolsko-śląskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 05.04.) na Stadionie Sportowym w naszym mieście. Początek rywalizacji zaplanowano na godz. 16:00. Wszystkich kibiców serdecznie na to spotkanie zapraszamy, tym bardziej, że zapowiada się ciekawe widowisko. Koniecznie zabierzcie ze sobą dzieci, dla których przygotowano atrakcje w postaci dmuchanej zjeżdżalni, trampoliny, popcornu oraz konkursów z upominkami. Będzie też catering. Nie siedźcie w domu, przyjdźcie na mecz! [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy