Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Chwila prawdy

Odsłony: 12607

Do zakończenia rundy jesiennej pozostały już tylko dwa spotkania. W najbliższą niedzielę Start wybierze się w dosyć daleką podróż na Śląsk, aby tam zmierzyć

się z Szombierkami Bytom. Na obecną chwilę niezwykle utytułowany rywal boryka się z podobnymi problemami, co czerwono-czarni. Po pierwsze, warunki organizacyjne przy Modrzewskiego nikogo nie rozpieszczają. Po drugie, „Zieloni” również grają słabo, aktualnie mając na koncie aż pięć porażek z rzędu. Przed sezonem trener Krzysztof Górecko podkreślał, że celem jego zespołu będzie walka o awans do grupy mistrzowskiej. Jak na beniaminka, z pewnością były to bardzo ambitne założenia. Po nieudanym starcie (4 mecze bez zwycięstwa) zaczęto nawet weryfikować plany, ale wówczas „Szombry” doczekały się eksplozji formy (5 kolejnych zwycięstw!). Gdy wydawało się, że aspiracje sprzed inauguracji są możliwe do realizacji – drużyna zanotowała ostry zjazd w dół (wspomniane 5 porażek z rzędu). Tak gwałtowna huśtawka nastrojów z pewnością nie jest zjawiskiem powszechnym, nawet w niższych klasach rozgrywkowych. Piłkarze z dnia na dzień raczej nie stracili umiejętności, a wszystkiego nie da się wytłumaczyć pechem. Nasuwa się więc pytanie: Skąd tak duże wahania formy i czego w związku z tym należy się spodziewać w niedzielę? Celem uzyskania jak najlepszej odpowiedzi, pod lupę wzięliśmy możliwie najwięcej istotnych czynników i statystyk przeciwnika. Efekt pracy prezentujemy poniżej, w tradycyjnej już przedmeczowej analizie. Zapraszamy do lektury.

Małe zawirowania, czyli kadra Szombierek

Na pierwszy ogień idzie obsada bramki. Jest tu co omawiać, bo liga ledwie przekroczyła półmetek I fazy, a „królami pola bramkowego” w „Szombrach” było już trzech zawodników! Sezon między słupkami zaczął Andrzej Wiśniewski i wybiegał w pierwszym składzie przez siedem kolejek. Gdy doznał kontuzji, na jego miejsce wskoczył 20-letni Przemysław Szymura. Został od razu rzucony na głęboką wodę, tzn. jego umiejętności sprawdzone zostały w derbach przeciwko Ruchowi Radzionków. Młody golkiper nie spalił się psychicznie, bo mimo dwukrotnej kapitulacji, zebrał pozytywne noty. Ciekawostka – Szymura mierzy zaledwie 181 cm, co jak na bramkarza jest swego rodzaju ewenementem. Jak na razie jasnowłosy bramkarz zagrał w sześciu meczach. Tymczasem tydzień temu jego miejsce zajął Paweł Tomeczek, który w Piotrówce zagrał pełne 90 minut. Biorąc pod uwagę fakt, że do końca sezonu pozostało mnóstwo czasu, dotychczasowe turbulencje między słupkami z pewnością są czymś niecodziennym.

W linii defensywnej rządzą przede wszystkim takie nazwiska jak: Karol Ślęzok, Grzegorz Szafrański oraz 25-letni kapitan Jakub Stefaniak. Na koniec zostawiliśmy sobie Krzysztofa Szeję, zdecydowanie wyróżniającego się w statystykach. Co prawda dwukrotnie oddał pomyślny strzał, ale bryluje on jednak w klasyfikacji „karnej”. Póki co już siedmiokrotnie zobaczył kartonik żółty, a do tego raz czerwony. Z kolei Mateusz Mrozek, Marek Kasprzyk, Adam Dzido oraz Krzysztof Urbaniak na razie próbują przebić się do pierwszego składu. Interesującą sprawą jest wiek defensorów. Najstarszym jest 33-letni Kasprzyk, który w III lidze zagrał raptem 40 minut. Ćwierćwieczem na karku wyróżnia się również kapitan, natomiast pozostali mają nie więcej niż 23 lata.

Za sytuację w środku pola odpowiadają w pierwszej kolejności Kamil Ciołek (autor 5 goli), Robert Dymkowski oraz Kamil Thiel. Reszta, tj. Daniel Ryś, Marcin Rosiński, a także Dawid Mróz, radzą sobie nieco gorzej. Wszyscy wymienieni mają jednak całkiem sporo, bo ponad 500 minut spędzonych na III-ligowych boiskach. Kilka zdań postanowiliśmy poświęcić na jedno z najistotniejszych nazwisk, nie tylko w linii środkowej, ale całej szatni zespołu. Mowa o 34-letnim Hubercie Jarominie. Doświadczony piłkarz nie tylko strzela bramki, ale też zaciekle walczy oraz kreuje grę. Właśnie jego, jako szczególnie zaangażowanego w losy zespołu, wskazywał opiekun Szombierek. Mówiąc krótko – „mózg” i „serce” drużyny, tak na boisku, jak i poza nim. Zobaczmy jakie ma to odniesienie w liczbach: 6 goli oraz 7 żółtych kartek. Liczby te na pewno dają do myślenia w kontekście wspomnianej walki i ofiarności. Ponadto Jaromin został obdarzony szczególnym zaufaniem, bo dwukrotnie uderzał z rzutu karnego, choć tylko raz celnie. Przy chybionym strzale w meczu ze Szczakowianką posłał on piłkę niemal w środek bramki. Dodajmy, że Jaromin wspólnie z Ciołkiem zgromadził dokładnie 50% wszystkich trafień zespołu.

Za strzelanie bramek odpowiedzialni są przede wszystkim Piotr Makowski wraz z Sebastianem Pączko. Jak na atakujących, wiedzie im się średnio. Pierwszy z wymienionych dwukrotnie zapisał na swoim koncie gola. Drugi natomiast tylko raz pomyślnie sfinalizował akcję. Taki bilans raczej nie robi szczególnie dobrego wrażenia, aczkolwiek nie musi to świadczyć o czysto piłkarskich umiejętnościach. Zwróćmy bowiem uwagę, że obu z obowiązków strzeleckich skutecznie odciążają koledzy z tylnych formacji.

Dotychczas celowo nie wspominaliśmy o najbardziej medialnym nazwisku Szombierek – Krzysztofie Gajtkowskim. Powrót „na stare śmieci” wychowanka GKS-u rysował się jako prawdziwy transferowy hit. Sam snajper miał natomiast za zadanie podkręcić bramkowy licznik. Problem w tym, że „Kuszy” w klubie... już nie ma. Napastnik ten zagrał tylko cztery ligowe mecze. Po raz ostatni eks-ekstraklasowiec zaprezentował się w 4. kolejce na boisku w Namysłowie. Wówczas po ponad godzinie opuścił plac gry, a kilka dni później rozwiązano z nim kontrakt. Jaki mógł być powód jego odejścia? Po porażce przy Pułaskiego cel p.t. „grupa mistrzowska” został uznany za nierealny („Szombry” miały wówczas 1 punkt na koncie). Skoro awans do czołówki i tak był mrzonką, widocznie stwierdzono, że nadmierne obciążanie klubowej kasy nie ma sensu. Jako pierwszy do „cięcia” poszedł kontrakt Gajtkowskiego. Umowa została rozwiązana, ale jak zapewniali sami zainteresowani, wszystko odbyło się za porozumieniem stron i w dobrej atmosferze. Patrząc z czysto sportowego punktu widzenia – przedwczesne odejście raczej nie było dużą stratą. „Gajtek” spędził na boisku 296 minut, nie strzelając żadnej bramki. Również jego motoryka pozostawiała wiele do życzenia, o czym naocznie przekonaliśmy się przy Pułaskiego. Zresztą sam zawodnik uczciwie przyznawał, że futbol pozostał już tylko jego hobby i nie traktuje go śmiertelnie poważnie. Dlatego nikt w Bytomiu z powodu jego odejścia tragedii nie robił.

Bez reguł, czyli zmiany meczowe

Trener Górecko nie ma trzyma się ścisłych reguł, jeśli chodzi o zmiany dokonywane w trakcie spotkań. W 14-tu potyczkach coach jutrzejszych gospodarzy aż 10-krotnie dokonał czterech zmian. Bywało też, że w pojedynczych przypadkach z ławki wchodziło tylko dwóch lub trzech zawodników. Dokonaliśmy szczegółowej analizy zagadnienia i oto, co otrzymaliśmy po pewnych uproszczeniach:

- 22% zmian miało miejsce pomiędzy 46-60 minutą,
- 32% zmian dokonano pomiędzy 60-75 minutą,
- 28% zmian zostało dokonanych po 81 minucie.

Gdybyśmy nie dzielili meczu na fazy czasowe, to wyszłoby nam, że najwięcej świeżych graczy pojawia się na murawie między 75’, a 85’ minutą spotkania. W obu przypadkach dokonywanych jest ok. 14% zmian. Warto również odnotować, że kilkukrotnie szkoleniowiec „Szombrów” decydował się na zmiany podwójne.

Podsumowując – raczej trudno doszukać się tutaj jakiejkolwiek reguły. Potwierdzeniem tego jest chociażby mecz sprzed tygodnia. W Piotrówce Szombierki musiały gonić wynik, jednak w protokóle zapisane zostały tylko dwa nowe nazwiska. Wydaje się, że w takich okolicznościach należałoby oczekiwać bardziej zdecydowanej ingerencji trenera. Ale jak widać, niekoniecznie tak się dzieje. Być może wspomniana powściągliwość związana jest z ze skromnym potencjałem, przebywającym na ławce rezerwowych.

Do istotnych nazwisk będących często wymienianych, należy zaliczyć grającego w pomocy Rysia (6 wejść i 8 zejść) oraz napastnika Makowskiego (5 wejść i 7 zejść). Co ciekawe, w czołówce listy znajduje się też występujący w obronie Urbaniak (5 wejść i 5 zejść).

Rollercoaster, czyli Szombierki w obecnym sezonie

16 punktów i 9. pozycja – oto najważniejsze liczby Górniczego Klubu Sportowego. Do tego dodać należy bilans spotkań, którym jest: 5 zwycięstw – 1 remis – 8 porażek (3-1-3 na własnym boisku). Dla fanów beniaminka na pewno rozczarowujący był początek sezonu. Jak pisaliśmy we wstępie – zespół miał ambicje znaleźć się w najlepszej czwórce. Jednak zamiast spoglądać w górę tabeli, sympatycy „Zielonych” przyglądali się jedynemu punktowi na koncie ich ulubieńców.

Wszystko odmieniło się po powrocie z Namysłowa. W 5. kolejce Szombierki ograły Ruch II Chorzów i z miejsca wrzuciły… piąty bieg! Zespół „kasował” kolejnych rywali, odnosząc również zwycięstwo w prestiżowych derbach przeciwko Ruchowi Radzionków. Pięć wygranych z rzędu dało naszemu niedzielnemu rywalowi nawet trzecią pozycję w lidze! Ale wtedy właśnie „Szombry” nadziały się na Skrę i z bagażem czterech straconych goli zostały odesłane do domu. Porażka z liderem na pewno ujmy nie przynosi. Poza tym podopieczni Krzysztofa Górecko zgłaszali mnóstwo pretensji pod adresem arbitra tego spotkania. Wpadka pod Jasną Górą okazała się jednak klasyczną ciszą przed burzą, gdyż bytomianie przegrali też cztery następne mecze. Czarna seria trwa i na dzień dzisiejszy, to 5 kolejnych porażek.

Zastanawiamy się, jak to możliwe, że Szombierkom przytrafił się aż tak ekstremalny „rollercoaster” formy. Fachowcy z branży piłkarskiej nierzadko podkreślają, że lepszych jest kilka remisów, niż przeplatanie zwycięstw porażkami. W tabeli większych profitów z tego nie ma, bo ciułanie pojedynczych punktów zajmuje sporo czasu. Przynajmniej jednak świadczy o spójności zespołu, a w tym przypadku zdecydowanie tego śląskiej ekipie brakuje.

By spróbować  poznać przyczynę „zacięcia się” bytomian, sprawdziliśmy ich wyjściową jedenastkę w kolejnych spotkaniach. I prawdę mówiąc, niczego szczególnego się nie doszukaliśmy. Co ciekawe, przynajmniej w dwóch ostatnich rozdaniach Szombierki na papierze sprawiały wrażenie zespołu silniejszego. Mało tego, podczas zwycięskiej serii GKS-u, ofiarami okazywali się nie tylko słabeusze, ale i zespoły całkiem przyzwoite. Nie za bardzo potrafimy więc znaleźć uzasadnienia takiego stanu rzeczy. By doszukać się przyczyn, być może należałoby lepiej poznać szatnię Szombierek. Możemy się jedynie domyślać, że duża niestabilność, to w mniejszym bądź większym stopniu pochodna problemów organizacyjnych i personalnych. A być może to tylko zbieg okoliczności? Dla nas na razie pozostaje to zagadką. Więcej na ten temat będziemy mogli powiedzieć dopiero w niedzielne popołudnie.

 

Wyniki notowane przez Szombierki Bytom w rozgrywkach III ligi opolsko-śląskiej w sezonie 2013/14 (wraz ze składem z ostatniego meczu):

Szombierki Bytom - Górnik Wesoła (Mysłowice) 1-2 (1-2)
Ryś 5' - Haftkowski 35', Lesik 42'

Szczakowianka Jaworzno - Szombierki Bytom 1-0 (0-0)
Przebindowski 66'

Szombierki Bytom - LZS Piotrówka 0-0

Start Namysłów - Szombierki Bytom 2-1 (1-1)
Pabiniak 13', Samborski 59' (k) - Ciołek 45'

Szombierki Bytom - Ruch II Chorzów 3-1 (2-0)
Makowski 1', Jaromin 14', Ciołek 55' - Kwiatkowski 61'

Polonia Łaziska Górne - Szombierki Bytom 1-3 (1-1)
Króliczek 31' - Stefaniak 45', Szeja 59', Mróz 72'

Szombierki Bytom - Piast Strzelce Opolskie 5-0 (1-0)
Jaromin 19', 49', Ciołek 56', Pączko 87', Malicki 90' (k)

Ruch Radzionków - Szombierki Bytom 2-3 (1-1)
Cziba 6', Sobas 60' - Thiel 16', Jaromin 54', Urbaniak 82'

Szombierki Bytom - Piast II Gliwice 2-1 (1-0)
Ciołek 38', 90' - Dočekal 46'

Skra Częstochowa - Szombierki Bytom 4-0 (1-0)
Chmiest 2' (k), 67', Niedbała 75', Gerega 80'

Szombierki Bytom - Swornica Czarnowąsy 0-1 (0-1)
Słonecki 9'

Górnik Wesoła (Mysłowice) - Szombierki Bytom 5-3 (2-0)
Haftkowski 18', Siwek 35', Lesik 55', Lesik 65', Hendel 73' - Jaromin 71', Makowski 75', Szeja 87'

Szombierki Bytom - Szczakowianka Jaworzno 1-2 (1-1)
Jaromin 34 (k)' - Kędroń 12', Sermak 57' (k)

LZS Piotrówka - Szombierki Bytom 2-0 (1-0)
Barć 25', Gwaze 64'

Szombierki: Tomeczek - Ślęzok, Dzido, Mrozek, Urbaniak (59. Stefaniak), Ciołek, Jaromin (70. Makowski), Dymowski, Rosiński (75. Mróz), Thiel (59. Ryś), Pączko.

Raczej w normie, czyli analiza czasowa bramek

Na początek garść podstawowych informacji. Stosunek bramkowy Szombierek wynosi 22-24 (12-7 u siebie). Średnio zespół ten strzela więc 1,57 bramki na mecz (1,71 u siebie). Ten sam współczynnik dla strat wynosi z kolei 1,71 (1,00 u siebie). Jak widać, na każdą straconą bramkę podopieczni trenera Górecko statystycznie odpowiadają ukłuciem ze swojej strony.

Patrząc na wykres czasowo-bramkowy, nie doszukamy się większych sensacji. W każdym kwadransie bytomianie strzelają podobną liczbę goli. To samo tyczy się też strat. Owszem, odnajdujemy również dwa nieco wyższe zielone słupki, ale raczej nie świadczą one o jakichś wyjątkowych predyspozycjach.

Jeśli chodzi o trafienia uzyskiwane przez rywali GKS-u – warto przyjrzeć się ostatniemu kwadransowi. W tym okresie „Zielonym” strzelono prawie 30% wszystkich bramek. Czy to dowód słabych końcówek w wykonaniu Szombierek? Nie do końca, bo od 75 minuty czarny prostokąt jest już bardzo mały, tak więc wszystko się wyrównuje. Zauważmy też, że kiedy szaleją snajperzy przeciwników, umiejętności strzeleckie bytomian pozostają w uśpieniu. Na koniec ciekawostka – w II połowie zdobywanych jest 59%, a traconych 54% wszystkich bramek. To jednak, że więcej goli w meczach Szombierek pada po przerwie, do odkryć na miarę Ameryki nie zaliczymy.

Liczby (nie) kłamią, czyli dlaczego tak trudno o faworyta

W pierwszym meczu Start-Szombierki wyższością wykazał się NKS, który pokonał przyjezdnych 2-1. Goście mieli wówczas pretensje do samych siebie. Jak twierdzili, namysłowski mecz nie tyle mogli, co powinni wygrać. Nie da się ukryć, że czerwono-czarnym sprzyjało wówczas szczęście. Faktem jednak jest, że liczy się to, co wpadnie do sieci. Bez wątpienia „Zieloni” lepiej operowali piłką i mówiąc krótko, zaprezentowali się bardzo dobrze. Choć z drugiej strony przepaści w klasie sportowej pomiędzy zespołami nie było. Przed rewanżem stawia nas to może nie w dobrej, ale przynajmniej nie na straconej pozycji. Zbierzmy jednak wszystkie najważniejsze „za” oraz „przeciw” i zobaczmy, co z tego wyszło.

Co do obecnej formy – Start jak i Szombierki znajdują się w dołku. Jeśli chcemy być bardzo szczegółowi, to seria przegranych NKS-u jest dłuższa (7 porażek wobec 5-ciu „Szombrów”) i siłą rzeczy, w tej statystyce namysłowianie prezentują się gorzej. Co jeszcze należałoby rozważyć? Naszym zdaniem w meczu „walczaków” istotną rolę odegra boisko. Szombierki przed własną publicznością prezentują się przeciętnie. Biorąc jednak pod uwagę zbliżoną klasę zespołów – element ten może być języczkiem u wagi. Swoją drogą, na każdym ze śląskich boisk trzeba zostawić sporo zdrowia, żeby nie wrócić do domu z pustymi rękami.

Poza analizą najważniejszych aspektów, jak przebieg pierwszego meczu, forma czy poczynania strzeleckie, staraliśmy się też nie zapomnieć o mniej istotnych elementach. Po zestawieniu wszystkich czynników oraz długich przemyśleniach, wychodzi nam remis, ale z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Tak podpowiada logika i zdrowy rozsądek. Z drugiej strony remis jest mało prawdopodobny, gdyż stadion „Zielonych” bardzo rzadko jest świadkiem podziału punktów. W tym sezonie tego typu rozstrzygnięcie oglądano tam tylko raz. Z kolei poprzednim razem nierozstrzygnięty rezultat zanotowano... 13 października 2012 roku (remis 2-2 z Sarmacją Będzin, jeszcze w IV lidze śląskiej). Teoretycznie więc podział punktów powinniśmy jednak wykluczyć. Ale czy oznacza to, że szanse Startu maleją? Nie, o niczym to nie świadczy. Już spieszymy z wyjaśnieniem, dlaczego.

Pamiętajmy, że cały czas mówimy o III lidze, gdzie czynniki losowe odgrywają dużą rolę. Skłania nas to do stwierdzenia, że i owszem, gospodarze są nieznacznym faworytem, ale z pewnymi zastrzeżeniami. O tym kto przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść, mogą zadecydować detale. Prawdopodobny wydaje się scenariusz z meczu Start Namysłów – Ruch Radzionków. Jeśli w pierwszych minutach meczu żadna z ekip nie popełni prostego błędu i nie da sobie wbić bramki, to może dojść do ostrej batalii w środku pola. Tym, którzy niedzielny mecz chcą obstawić u bukmachera, radzimy żeby... trzymać się od niego z daleka.

Stwierdzenie „liczby nie kłamią” może jest i dobre, ale głównie w matematyce i ekonomii. Jeśli natomiast statystyk używamy do opisu futbolu – należy to robić z rezerwą. Najlepszym przykładem tego, jak papierowe plany biorą w łeb, była potyczka Startu z „Cidrami”. Co prawda, z pewnym założeniami wstrzeliliśmy się idealnie. Jednak już „złoty gol” Farkaša zaprzeczył wszystkim prawdopodobnym schematom.

O przełamanie, czyli niedzielny pojedynek

Do zakończenia III-ligowej jesieni zostały już tylko dwie konfrontacje. Jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczność, że w ostatnim pojedynku przyjdzie nam mierzyć się z bardzo silnym Górnikiem Wesoła, to w niedzielę dobrze byłoby „coś” ugrać. W tej chwili nie walczymy o wygrzebanie się z kryzysu, bo na to jest już za późno. Na dzień dzisiejszy chodzi bardziej o poprawę humorów i dopisanie kilku punktów przed zimą. Najgorsze jest, że w poniesionych porażkach nasz zespół popełnił masę błędów indywidualnych. Taki fakt na pewno boli podwójnie. Czym innym bowiem jest, kiedy rywal „klepie” piłkę i wjeżdża z nią do bramki, a czym innym, gdy sami podajemy przeciwnikom gole na tacy.

By poprawić nieco nastroje – pamiętajmy, że Start ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami, mimo wszystko pozostaje zespołem. „Chłopcy z Pułaskiego”, to nie tylko kilkanaście nazwisk wpisanych do protokółu, ale twardy do złamania kolektyw, który już wielokrotnie wychodził z opresji. Właśnie charakter bywa jednym z tych niemierzalnych czynników, decydujących o końcowym rezultacie. Czy może mieć on wpływ w najbliższym meczu? Liczymy na to, bo tego akurat nam nie brakuje.

Szombierki również są w zapaści i będą grały dokładnie o to samo co my, czyli o przełamanie. Pisanie analizy pod byłego Mistrza Polski było dla nas prawdziwie karkołomnym zadaniem. Bo choć piłkarska jesień właściwie jest już na finiszu, to „Zieloni” wciąż pozostają prawdziwą enigmą, którą bardzo trudno rozszyfrować. Spodziewamy się, że to jednak gospodarze będą próbowali przejąć inicjatywę od początku. Zresztą co tu dużo mówić. Żeby zapunktować, nasi rywale potrzebują się „rozbujać”. Żeby skierować „skórę” do siatki, zawodnicy beniaminka muszą mieć piłkę w ruchu. Bez tego radzą sobie bardzo słabo. Najlepiej o tym świadczy fakt, że tylko 4 gole zostały przez „Szombry” zdobyte po stałym fragmencie gry. Jeśli odejmiemy z tej puli dwukrotne „wapno”, to cyfra ta zmaleje do dwójki! To natomiast oznacza zaledwie 9% wszystkich trafień w sezonie! Tu przykładów daleko nie musimy szukać, bo już w Namysłowie przekonaliśmy się, że to dynamiczne akcje flankami są głównym zagrożeniem ze strony Szombierek.

O tym, który klub zamknie własny, mroczny epizod sezonu 2013/14, przekonamy się już za kilkadziesiąt godzin. Zarówno dla gospodarzy, jak i czerwono-czarnych, jutrzejsza batalia będzie prawdziwą chwilą prawdy. Prawdy związanej z możliwością przełamania kryzysu. Życzymy naszym piłkarzom, aby w drodze powrotnej towarzyszyło im tylko i wyłącznie uczucie ulgi. Natomiast wszystkich fanów zapraszamy na niedzielny mecz Szombierki Bytom - Start Namysłów. Odbędzie się on 10 listopada o godzinie 13.00 na stadionie przy ul. Modrzewskiego w Bytomiu. [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy