Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Szczęśliwa trzynastka?

Odsłony: 9091

Mimo przedsezonowych kontrowersji wokół reformy rozgrywek III ligi na Śląsku i Opolszczyźnie, dziś okazuje się, że są one dla kibiców całkiem

interesujące. Powód jest oczywisty – walka o zakwalifikowanie się do czołowej czwórki (w obu grupach), wiosną umożliwiającej bezpośrednią bitwę o tytuł mistrzowski. Prawda jest jednak taka, że o tytuł najlepszego (jednak nie równoznacznego z awansem) powalczą trzy, maksymalnie cztery zespoły. Pozostali głęboko odetchną, mając kilka miesięcy na testowanie nowych rozwiązań i budowę zespołu pod kątem kolejnego sezonu. Gorzej z tymi, którzy znajdą się w grupach spadkowych, gdyż ze sportowego punktu widzenia, będzie tam rzeźnia. Walka toczyć się będzie na „śmierć i życie”, ze świadomością, że większość ekip „zginie”. Niestety, z niemal stuprocentowym prawdopodobieństwem znajdzie się tam ekipa namysłowskiego Startu. Oczywiście w teorii straty do prowadzącej czwórki są jeszcze możliwe do zniwelowania. W praktyce jednak redukcja 12 „oczek” w 10-ciu pozostałych (w fazie zasadniczej) meczach, to raczej nasze pobożne życzenia. Trudno też przypuszczać, że prowadzące w tabeli drużyny nagle seryjnie zaczną gubić punkty. Nasz największy problem dotyczy oczywiście obecnej postawy Startu, a ściślej niedoboru punktów. Jesienią zagramy jeszcze 4-krotnie i naprawdę trudno nagle liczyć, że z czołową trójką ligi (Skra, Górnik Wesoła, Piast II Gliwice) oraz Szombierkami wywalczymy komplet zwycięstw. Oczywiście przed każdym meczem zakładamy, że chłopcy powalczą o pełną pulę, ale zdajemy sobie sprawę, że potencjał Ślązaków i częstochowian jest jednak większy. Uważamy, że czerwono-czarni powinni skupić się na wypracowaniu możliwie sporego kapitału punktowego, który w pierwszej połowie 2014 roku pozwoli im na realną walkę o utrzymanie.

Cóż jednak nasi zawodnicy mogą począć, gdy w klubie się nie przelewa, a każdy kolejny tydzień upływa pod znakiem dramatycznej frekwencji na treningach? Jedyne, co mogą zrobić, to zacisnąć zęby i liczyć na możliwie szybkie odwrócenie marnej sytuacji finansowej. W dobie kryzysu zawodnicy powinni się jednak przede wszystkim… szanować. Kadra tworzy drużynę, tak na boisku, jak i poza nim. Jeśli więc na treningach regularnie pojawiać się będzie nie kilka, a kilkanaście osób, to wszystko jest jeszcze do uratowania. I fakt ten niektórzy z zawodników, zwłaszcza rodzimego chowu, powinni wziąć sobie do serca.

Dzisiejszy materiał nie dotyczy jednak problemów toczących NKS, a przeciwnika, z którym zespół zmierzy się w ten weekend. A rywala będziemy mieć z gatunku ekstremalnie niewygodnych. To rezerwy Piasta Gliwice, z którym w bieżących rozgrywkach przyjdzie nam się zmierzyć po raz drugi. Po pierwszym meczu niedosyt u chłopaków był ogromny. Z perspektywy czasu można nawet powiedzieć, że największy w obecnie trwającym sezonie. W połowie sierpnia Start przegrał z gliwiczanami 0-1, choć na porażkę absolutnie nie zasłużył. Zawiodła jednak skuteczność. Wówczas nie wykorzystaliśmy kilku świetnych okazji bramkowych z rzutem karnym włącznie. Strzał „z wapna” Rafała Samborskiego (45’) obronił Jakub Szmatuła, z kolei w końcówce (78’) decydujący cios zadał Bartosz Szeliga. Natura kibica jest zawsze jednakowa, stąd dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszemy, że liczymy na rewanż. We wczesne niedzielne popołudnie podopieczni Bogdana Kowalczyka staną jednak przed bardzo trudnym zadaniem. Raz, że zmierzą się z trzecią aktualnie ekipą grupy północnej. A dwa, że z dużym prawdopodobieństwem walczyć będą przeciw kilku piłkarzom, którzy w tym sezonie grali już w meczach Ekstraklasy. Pierwszy team Piasta gra dziś (o 18-tej z Lechią Gdańsk), więc pewnie Ci zawodnicy, którzy z ławki nie wstaną, dzień później zameldują się przy u. Robotniczej.

SZCZĘŚLIWA TRZYNASTKA Piast II
Gliwice
NKS Start
Namysłów
Zwycięstwa we wzajemnych
meczach
1 0
Zwycięstwa, gdy gospodarzem był Piast II - -
Najwięcej goli we wzajemnych meczach Szeliga 1 -
Punkty w bieżącym sezonie
(III liga)
22 10
Bramki zdobyte w bieżącym sezonie (III liga) 23 10
Bramki stracone w bieżącym sezonie (III liga) 20 26
Aktualna seria w rozgrywkach ligowych 2 zwycięstwa 5 porażek
Najwięcej goli w tym sezonie
(III liga)
Dočekal 6 Samborski 3

Skład, który Krzysztof Szumski desygnować może do jutrzejszego boju? Specyfika drużyn rezerwowych ma to do siebie, że pewnie i szkoleniowiec Piasta nie wie jeszcze, kogo będzie miał do dyspozycji. Owszem, są w zespole gracze, którzy regularnie wybiegają na murawę. Ale prawda jest taka, że potencjał takiej ekipy zasadniczo wzrasta, gdy ta może skorzystać z piłkarzy na co dzień biegających po murawach stadionów Ekstraklasy. Znamienny jest tu przykład osiągnięć Piasta w tym sezonie. Gdy ten zagrał wzmocniony kilkoma poważnymi nazwiskami, to bez żadnego problemu rozbił niewygodną Swornicę 5-2 (7. kolejka). Niecały miesiąc później gliwiczanie nie mieli już dużego wsparcia zawodnikami z pierwszej drużyny i w efekcie ponieśli sromotną klęskę z Górnikiem Wesoła (1-6)! Szok wywołuje lista zawodników Piasta, którzy w bieżących rozgrywkach zagrali co najmniej jeden mecz w III lidze. To, uwaga, 35 piłkarzy! Wyłania się z nich kilka postaci, które grają regularnie i które z dużym prawdopodobieństwem zobaczymy. To Groborz, Hałgas, Kubik, Łuszcz, Paskuda i Piewko. Pozostali to już spora niewiadoma. Uzupełniając wątek wspomnijmy, że dla porównania trener Kowalczyk skorzystał z usług 20 zawodników. Różnica jest więc kolosalna.

Po 12. seriach Piast II Gliwice okupuje 3. pozycję w III-ligowej grupie północnej. Do tej pory gliwiczanie zgromadzili 22 punkty, na które złożyło się 7 zwycięstw i 1 remis. Jutrzejsi gospodarze przegrali też 4 spotkania i to właśnie tym meczom przyjrzymy się szczególnie. Wspomnijmy jeszcze, że bilans bramkowy zespołu z południowej części Śląska wynosi 23-20. No właśnie, kto znalazł do tej pory sposób na „Piastunki”? To Polonia Łaziska Górne (wygrana 2-0), Ruch Radzionków (również 2-0), Szombierki Bytom (2-1) i wspomniana już Wesoła (6-1). Problem w tym, że z 6-ciu meczów u siebie niebiesko-czerwoni przegrali tylko raz, właśnie z Górnikiem. Poza tym zanotowali też jeden remis (1-1 z częstochowianami), a pozostałe mecze wygrali. Nie jest to więc szczególnie krzepiąca wiadomość dla naszej armady, gdyż trudno nam stawiać się w jednym szeregu z wiceliderem czy liderem. No, ale wyjazd w długą podróż ze świadomością nieuchronnej porażki byłby absurdem. Piast II walczy o czołową czwórkę i wygrać niejako musi. Start z kolei walczy w każdym kolejnym spotkaniu o punkty, które wiosną pozwolą nam wciąż znajdować się w grze o utrzymanie. Pod większą presją będą więc gliwiczanie i to właśnie może być „języczek u wagi” niedzielnej rywalizacji.

Problem zasadniczy czerwono-czarnych, to totalna niemoc w gościach. Start jest w tej chwili najgorszą ekipą pod tym względem, z 6-ciu wyjazdów przywożąc raptem jedno „oczko” (inauguracyjne 1-1 w Radzionkowie). Nie tylko legitymujemy się serią 5-ciu kolejnych porażek. Mamy też na koncie 5 przegranych z rzędu w meczach poza Namysłowem. I co szczególnie smutne, wszystkie te mecze przegraliśmy do zera (bilans bramkowy 0-17!). No, ale gdzieś się wreszcie musimy przełamać i liczymy, że może akurat będzie to na gorącym, gliwickim terenie.

Globalny dorobek Startu, to 12 meczów i 10 punktów na koncie (3 zwycięstwa – 1 remis – 8 porażek). Strzelamy stanowczo za mało goli (tylko 10), natomiast zdecydowanie zbyt wiele ich tracimy (już 26). Gorsze osiągi pod tym względem ma tylko Piast, tyle, że ten ze Strzelec Opolskich.

Obecna mini-seria Piasta II, to dwa zwycięstwa odniesione na wyjeździe. 12 października nasz rywal wygrał 3-1 w Jaworznie ze Szczakowianką, natomiast przed tygodniem 2-1 ograł w Piotrówce LZS. Wcześniej jednak było w Gliwicach nieco nerwowo, gdy Piast nie potrafił wygrać trzech kolejnych spotkań. Co ciekawe, gliwiczanie od dwóch gier nie potrafią u siebie wygrać (opisywane już 1-1 ze Skrą i fatalna porażka 1-6 z Wesołą). Wiele dalibyśmy za przedłużenie tej serii za przyczyną Startu.

Jeśli pojawi się w składzie Tomáš Dočekal, to nasi defensorzy muszą uważać na niego szczególnie. Zagrał raptem w 5-ciu meczach, a strzelił 6 goli! Równie niebezpieczny jest Krzysztof Hałgas, autor 5-ciu trafień (w 12-tu meczach). Bramki potrafi też strzelać Mateusz Jędrzejczyk, do tej pory czyniąc to 3-krotnie (w 8 grach). Po 2 gole zdobyli solidarnie Kamil Groborz oraz nasz „kat” z meczu w Namysłowie, Bartosz Szeliga. Jest też grupa pięciu piłkarzy mających na koncie jedno trafienie, a wśród nich Holender Collins John, w przeszłości grający m.in. w Twente Enschede oraz angielskim Fulham Londyn.

Biorąc pod uwagę szeroki wachlarz możliwości trenera Szumskiego, czerwono-czarne warianty do zastosowania (czytaj: zaskoczenia) przeciwnika wydają się być bardzo skromne. Jak wiadomo, bazujemy na dwóch atakujących, tj. Rafale Samborskim (3 gole) oraz Patryku Pabiniaku (1 bramka). W tym sezonie 2 trafienia zaliczył już obrońca Damian Zalwert, co jest swego rodzaju pozytywną niespodzianką. Pozostałe bramki zdobyli Łukasz Bonar, Krzysztof Lizak, Kamil Smolarczyk oraz Rafał Żołnowski. Co ciekawe, gracze ostatniej formacji przed bramkarzem trafili do siatki aż 4-krotnie. Natomiast do kompletu, który w największym stopniu wpływa na grę czerwono-czarnych, brakuje tu tylko Łukasza Szpaka (pomocnik, który dwa ostatnie mecze zagrał na stoperze) oraz obu bramkarzy (Damiana Rozmusa oraz Pawła Kuleszki). Nas cieszy, że coraz istotniejsze role w zespole pełnią wychowankowie, jak choćby dwaj Kamilowie, Biliński i Błach.

Czego możemy spodziewać się w Gliwicach? Liczymy, że walki i zaangażowania ze strony gości z Namysłowa. Pewnie rezerwy Piasta podejmą próby przejęcia kontroli nad środkiem pola, co akurat nie jest zaskoczeniem na miarę odkrycia Ameryki. Ważne więc będzie, jak zareaguje nasz zespół. Czy pozwoli rywalowi rozgrywać piłkę, a jeśli tak, to jak daleko od bramki? Najważniejsza i tak będzie koncentracja oraz zimna głowa. Zakładamy, że Start kilkukrotnie zagrozi bramce gospodarzy, ale aby myśleć o punktach, koniecznie trzeba zdobyć bramkę (lub bramki). W innym przypadku zdobycz punktowa może nam przejść koło nosa. Co ciekawe, obie jedenastki najwięcej goli strzelają w ostatnim kwadransie obu połówek. Namysłowianie zdobyli odpowiednio 3 i 4 bramki, natomiast zespół z Gliwic w obu przypadkach uzyskał po 6 trafień. I to mogą być decydujące minuty o końcowym wyniku. Dla odmiany nasz zespół najmniej skupienia wykazuje w drugim kwadransie I części gry (6 goli straconych) oraz w kwadransie końcowym (aż 8 goli straconych). Na ten aspekt trener Kowalczyk powinien więc też zwrócić uwagę. Zawodnicy Piasta najmniej „szczelni” są w ostatnich 15-tu minutach meczu, tracąc 6 bramek. Statystyka oczywiście nie gra, ale pozwala wyciągnąć interesujące wnioski. Najważniejsze, że tuż po pierwszym gwizdku arbitra wynik będzie brzmiał 0-0 i tylko od piłkarzy obu zespołów zależeć będzie, czy się (i na czyją korzyść) zmieni. W każdym razie w Namysłowie jeden punkt wzięlibyśmy z zadowoleniem. Za kilkanaście godzin czeka nas trzynasty mecz o punkty w sezonie. Czy owa „trzynastka” okaże się dla nas szczęśliwa?

Mecz Piast II Gliwice – Start Namysłów (w ramach gier o mistrzostwo III ligi opolsko-śląskiej w sezonie 2013/14) odbędzie się jutro (tj. niedziela, 27.10.br.) na stadionie gliwickiego Carbo (ul. Robotnicza 4). Początek spotkania ustalono na godz. 13:00, a jest to efektem zmiany czasu z letniego na zimowy, której dziś w nocy doświadczymy (wskazówki zegarków przestawimy z godz. 3:00 na 2:00). Wszystkich chętnych do obejrzenia w akcji „Legendarnych Czerwono-Czarnych” serdecznie na Górny Śląsk zapraszamy. Wiele wskazuje, że piękna pogoda, która towarzyszy nam przez cały weekend, niebawem odejdzie w zapomnienie. Miło więc będzie spędzić 2 godziny przy słonecznej aurze, oglądając poważną walkę na III-ligowym froncie. Nie dajcie się namawiać dwa razy. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy