Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

III liga na półmetku - część I

Odsłony: 8797

Meczami w minionym weekendzie dotarliśmy do półmetka fazy zasadniczej III ligi opolsko-śląskiej. Kibice śledzący tegoroczny sezon mają

świadomość, że obecne rozgrywki są zupełnie inne od kampanii wcześniejszych. Przede wszystkim w wyniku ponadnormatywnego dokooptowania pięciu ekip (rezerwy czterech śląskich klubów Ekstraklasy oraz Ruchu Radzionków), działacze zdecydowali się rozszerzyć ligę do 24 klubów. A że praktycznie niemożliwością byłoby rozegranie aż 46 kolejek w jednej grupie (długa zima z dużym prawdopodobieństwem mogłaby je skutecznie storpedować), postanowiono o podzieleniu III ligi na dwie grupy – północną i południową.

W tym sezonie każdy z klubów zagra łącznie 30 meczów. 22 zaplanowano w fazie zasadniczej (mecz i rewanż w grupach 12-zespołowych), natomiast po 8 gier odbędzie się już w grupach decydujących o awansie i spadku (odpowiednio jednej mistrzowskiej i dwóch spadkowych). Do grupy mistrzowskiej (8 klubów) awansują po cztery pierwsze drużyny z obu grup, natomiast w grupach spadkowych (2 razy po 8 drużyn) rywalizować będą ekipy z miejsc 5-8 grupy północnej oraz 9-12 z grupy południowej i na odwrót (5-8 z południowej wraz z 9-12 z grupy północnej). Z III ligi spadnie minimum 9 zespołów. Jeśli natomiast z II ligi zachodniej spadną ekipy z naszego regionu, to dodatkowo w takiej samej ilości opuszczą III ligę ekipy, które uplasują w bezpośrednim sąsiedztwie teamów objętych spadkiem „z urzędu”. Awans będzie dużo trudniejszy, gdyż mistrz III ligi dodatkowo przebrnąć musi dwa etapy rywalizacji barażowej (łącznie 4 mecze). O wszystkim poinformujemy na finiszu rozgrywek. Dziś natomiast – w nawiązaniu do tytułu – zapraszamy do podsumowania półmetka fazy zasadniczej.

Zaczynamy od grupy północnej, w której rywalizuje Start Namysłów. W niej – zgodnie z przedsezonowymi prognozami – zdecydowanym faworytem do zajęcia 1. pozycji jest częstochowska Skra. W 11 meczach „Skrzaki” zgromadziły aż 29 „oczek” (9 zwycięstw i 2 remisy). Według nas lider zdecydowanie odstaje o III-ligowej stawki, a trener Jan Woś już dziś posiada zespół zdolny do podjęcia walki w II lidze. Komplet zwycięstw u siebie i podział punktów z ekipami zajmującymi miejsca nr 2 i 3. Regularność częstochowian jest imponująca, dlatego mocno się zdziwimy, jeśli na koniec sezonu (licząc fazę zasadniczą i finałową) nie okażą się najlepsi. Problem zespół ten może mieć tylko w barażach, bo czasem zdarza się mini kryzys, a dwa mecze (a ściślej dwa dwumecze, bo awans oznacza pokonanie dwóch przeciwników) będą rozgrywane na przestrzeni kilku dni. Na razie jednak ekipa spod Jasnej Góry wykazuje się precyzją godną szwajcarskiego zegarka, a furorę robi obrońca Mateusz Woldan, który zdobył już 10 bramek!

Drugi na półmetku Górnik Wesoła także niespecjalnie nas zaskoczył. Już wiosną widać było, że trener Wojciech Grzyb mądrze poukładał tamtejsze klocki. Legenda „Niebieskich” niespodziewanie zrezygnowała jednak z pracy i w miejsce „Grzybka” pojawił się Sebastian Gołda. Nowy coach sprostał jednak zadaniu i wysoko zawieszonej poprzeczki nie strącił. Ba, uważamy, że nawet dodatkowo ją sobie wraz z zespołem podniósł i efekty tego są bardzo widoczne. 23 punkty na koncie (7 zwycięstw oraz po 2 remisy i porażki) , to kapitał upoważniający mysłowiczan do planowania wiosennej rywalizacji w grupie mistrzowskiej. Górnicy grają naprawdę solidny futbol, a wrażenie zrobili na nas tym większe, że u siebie wystąpili zaledwie 4-krotnie. Z siedmiu wyjazdów przywieźli aż 16 punktów, co nawet w czwartej klasie rozgrywkowej robi wrażenie. Podsumowując, uważamy, że Wesoła kontynuować będzie swoją świetną serię i pewnie wywalczy sobie awans do grupy mistrzowskiej.

Przed sezonem największą niewiadomą stanowiły rezerwy przedstawicieli Ekstraklasy. Fachowcy byli podzieleni w opiniach. Jedni twierdzili, że rezerwy Piasta Gliwice oraz Ruchu Chorzów będą walczyć o czołowe pozycje. Inni z kolei uważali, że zespoły te będą raczej ligowymi średniakami, albo i nawet mogą się wlec w ligowym ogonie. Obie pozytywnie jednak zaskoczyły, solidarnie plasując się w pierwszej czwórce (Piast jest trzeci, a Ruch czwarty – przyp. aut.). Co ciekawe, obie też zgromadziły po 19 punktów (z identycznym bilansem 6-1-4). Wyżej są jednak gliwiczanie, którzy bezpośrednią batalię wygrali 3-2. I choćby mecz ten świadczył też o tym, że to bardzo podobne potencjałem zespoły. Piast świetny miał początek, wygrywając w trzech pierwszych kolejkach. W końcówce jednak przytrafił im się kryzys, gdy nie mógł wygrać w trzech kolejnych spotkaniach. Wtedy też „Piastunki” zanotowały wstydliwą porażkę 1-6 u siebie wiceliderem z Wesołej, co mocno tąpnęło samymi zainteresowanymi.

Nieco inaczej wyglądały dokonania „Niebieskich”. Chorzowianie dwa pierwsze mecze wygrali, lecz później zanotowali cztery porażki z rzędu. Ale w końcu równie zdecydowanie się „odmulili” (4 wygrane i 1 remis), dzięki czemu wskoczyli do czołowej czwórki. Ruch oparty jest przede wszystkim na młodzieży, która pokazuje, że przeskok z Młodej Ekstraklasy na fizyczną walkę w III lidze nie był aż tak wielkim szokiem.

Sądzimy, że jeśli Piast i Ruch będą miały możliwość grać w miarę stabilnym składem (co w przypadku rezerw z założenia jest trudne), to mają spore szanse, aby cel nakreślony im przed sezonem osiągnąć. A celu można się domyślić – załapanie się do pierwszej czwórki i zapewnienie sobie w ten sposób spokojnej wiosny.

Swornica Czarnowąsy, to pierwsza w tym zestawieniu ekipa z Opolszczyzny. Czarnowąsanie zajmują 5. lokatę, mając w dorobku 17 „oczek” (5-2-4, bramki 22-18). To w tej chwili najsolidniejszy zespół naszego województwa w grupie północnej, co jest mimo wszystko niespodzianką. Przed sezonem więcej szans na walkę o grupę mistrzowską dawano bowiem Piotrówce. „Swora” punktuje bardzo regularnie. Z czołową czwórką wszystkie mecze przegrała, ale już z ekipami o podobnej sile radzi sobie więcej niż zadowalająco. Nas najbardziej zabolał sukces tej ekipy, odniesiony w meczu ze Startem. Przed meczem w Czarnowąsach liczyliśmy, że odkujemy się za wysoką wpadkę z wiosny. Tymczasem nasz zespół został przez Swornicę zdemolowany jeszcze poważniej (porażka 0-6) i do dziś nie może się pozbierać. Dodajmy, że prym w zespole wiedzie Wojciech Scisło, autor aż 10-ciu goli! Zakładamy, że jeśli trener Andrzej Polak utrzyma motywację na dotychczasowym poziomie, to ekipa spod Opola do końca powinna bić się o awans do grupy mistrzowskiej.

Pozycję nr 6 okupują bytomskie Szombierki. Najbardziej utytułowany klub w całej III-ligowej stawce zaczął od dużego falstartu, bowiem w czterech pierwszych meczach wywalczył tylko 1 punkt. Przełom nastąpił w konfrontacji z chorzowskimi rezerwami Ruchu (3-1), a później szło im już jak po maśle. „Szombry” wygrały 5 meczów z rzędu i szybko pojawiły się w bezpośrednim sąsiedztwie klubów grających o „czwórkę”. Mają dziś 16 punktów w dorobku (5-1-5) i są jednym z poważniejszych kandydatów w walce o grupę mistrzowską. Zespół trenera Krzysztofa Górecko musi jednak opanować obecny mini-kryzys. Bo o ile porażkę (0-4 ze Skrą) w Bytomiu jeszcze przełknięto, to już sobotnia domowa przegrana 0-1 ze Swornicą okazała się sporym zawodem. Według nas Szombierki realnie powalczą o wiosenny spokój, bo w grupie drużyn znajdujących się tuż za miejscami 1-4 dysponują zespołem o największych możliwościach.

Radzionkowski Ruch, to kolejny były ekstraklasowicz z ambicjami. Oczywiście nie musimy dodawać, że cel żółto-czarnych jest identyczny z tym, który założyły sobie ekipy z miejsc 1-6. Okupujący 7. miejsce radzionkowianie grają całkiem miłą dla oka piłkę, jednak 16 wywalczonych punktów, kibiców i działaczy nie do końca zadowala. Świadczy to przede wszystkim o tym, że ambicje są tam zdecydowanie większe. Problemem drużyny jest regularność. Ta bowiem ani razu nie zanotowała serii dłuższej niż 2 mecze bez porażki (z drugiej strony nie miała też dłuższej niż dwumeczowa, bessy). Jeśli popularne „Cidry” ustabilizują formę, to wówczas są w stanie przebić się na wyższą pozycję. Bo „postawa kameleona” trenerowi Wojciechowi Ostrze zwiększenia grupy fanów raczej nie przysporzy. Jedno jest pewne: radzionkowianie potrafią grać w piłkę i stać ich na więcej.

Na obecnym etapie rozgrywek ósmą w zestawieniu Polonię Łaziska Górne traktujemy w kategoriach małego rozczarowania. Zespół ten ma realne szanse walki o wysokie miejsca, jednak wyniki polonistów były dalekie od oczekiwań. To przedstawiciel solidnej śląskiej piłki i aż dziw bierze, że nie jest kilka miejsc wyżej. Do połowy pierwszej rundy łaziszczanie grali w kratkę, a że oczekiwania były większe, to za pracę podziękowano trenerowi Markowi Mandli. Jego następcą został stary-nowy trener Piotr Mleczko, momentalnie „aktywując” uśpioną siłę nowych podopiecznych. Trzy mecze i komplet zwycięstw ponownie rozbudziły nadzieje kibiców, że nie wszystko jeszcze stracone. Zastopował ich dopiero w sobotę Ruch II i łaziszczanie znów muszą się mocno starać, aby nie stracić kontaktu z szeroką czołówką. Dziś mają 16 pkt., co i tak jest dobrą pozycją wyjściową pod kątem ataku na miejsca wyższe. I trzeba sobie powiedzieć, że Polonię stać na to.

Mimo rewolucyjnych zmian, swoją grą wciąż nie może przekonać LZS Piotrówka. W „międzynarodówce” prezesa Strychacza latem doszło do tradycyjnych już zmian, jednak kolejna rewolucja nie przyniosła szczególnej zmiany jakości. Afrykańczyków podmieniła kolonia Brazylijczyków, a efektem zaledwie 9. pozycja i 13 punktów po stronie zysków. Rotacja w składzie, to jedno. Tymczasem już trzeci trener na ławce (to też niepisana tradycja w tym klubie) stabilności wcale nie służy. Przyznać trzeba, że LZS w tych rozgrywkach traci bardzo mało bramek (zaledwie 12 – to trzeci wynik gr. północnej). Cóż jednak z tego, skoro zespół ten równie duże problemy ma z ich zdobywaniem. Opinii tej nie zmieni nawet efektowne 6-1 w derbach powiatu z Piastem Strzelce Opolskie, bo jednak Piast wyraźnie od ligi odstaje. Ale już dwa ostatnie zwycięstwa (właśnie z Piastem oraz radzionkowianami) dają w Piotrówce nadzieje, że spore nakłady na egzotykę wymierny efekt przyniosą. Pożyjemy, zobaczymy.

O namysłowskim Starcie z wiadomych względów moglibyśmy napisać najwięcej. Ograniczymy się jednak do wersji przyjętej w materiale. Zacznijmy od tego, że 10. miejsce może i rozczarowaniem dla kibiców jest. Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się kiepskiej organizacji i jeszcze gorszym finansom w klubie, to lokata ta już nie powinna dziwić. Pieniądze nie grają, ale piłkarze też nie są w stanie przeskoczyć pewnej bariery, jeśli nie trenują. Przy okazji korygujemy informację z piątku, gdzie wspominaliśmy, że ze względu na pustą kasę, na treningi nie przyjeżdżają zawodnicy spoza Namysłowa. Okazało się, że Ci jednak częściej na treningach bywają, niż niektórzy rodowici namysłowianie. Przykre, ale prawdziwe. 10 punktów w takich warunkach i tak uważamy za dobry wynik. Mogło być bowiem dużo gorzej. Paradoksalnie ów zdobycz nadal – przynajmniej w teorii – pozwala czerwono-czarnym pozostawać w grze o lokaty bliskie czołowej czwórki. Racjonalnie jednak patrząc, awans do grupy najlepszych postrzegalibyśmy w kategoriach cudu. Takie jednak w piłce rzadko się zdarzają, choć mając w pamięci dwa poprzednie sezony NKS-u, wszystko się może zdarzyć. Aby myśleć o czymś więcej, w Starcie musi dojść do zmiany nastawienia w kwestii finansów. Bez pieniędzy nie da dziś osiągnąć sukcesu w żadnej dyscyplinie sportowej. A przedłużająca się w tym względzie stagnacja odbija się także na „chcących” (jeszcze?) namysłowskich piłkarzach. Jesteśmy klubem amatorskim. Uważamy jednak, że nawet amatorzy – jeśli podchodzą do pewnych spraw profesjonalnie – są w stanie osiągnąć sukces na miarę możliwości. Ale czy będzie on także udziałem Startu? Nie jest to niemożliwe, ale łatwe wcale.

Szczakowianka Jaworzno, to największe rozczarowanie na półmetku fazy zasadniczej. Tylko 8 „oczek” klubu z ekstraklasową przeszłością, to wynik wstydliwy. Do tego fatalna w większości meczów gra. Jaworznian toczy choroba niemocy i póki co, nie widać na horyzoncie szans jej szybkiej poprawy. Dziś rozbity zespół próbuje nadrabiać dosyć bezpardonową walką. Ale determinacja to nie wszystko, gdyż w futbolu potrzebne są też odpowiednie umiejętności. Wiele znaków wskazuje, że może to być ostatni (na jakiś czas) sezon „Szczaksy” na poziomie III ligi. Oczywiście niczego z góry przesądzać nie można, jednak aktualna bessa 6-ciu porażek z rzędu nawet najmniejszych powodów do optymizmu dawać nie może. Być może zimą dojdzie w Jaworznie do rewolucji i walka o uratowanie III ligi znów nabierze realnych kształtów. Problem w tym, że jeśli biało-czerwoni myślą o czymś więcej, to jeszcze jesienią muszą zażegnać poważny kryzys. Tymczasem takich pespektyw na razie tam nie widać.

Ostatni Piast Strzelce Opolskie (lokata nr 12), to absolutny beniaminek na tym poziomie rozgrywkowym. Niestety dla strzelczan, Ci boleśnie przekonują się o dużej różnicy, jaka dzieli poziom III ligi od IV ligi opolskiej. Futbol w naszym regionie nie stoi na najwyższym poziomie i problem z adaptacją w rozgrywkach z udziałem ekip śląskich dotyczy reprezentantów Opolszczyzny w każdym sezonie. Tym razem wypadło na Piasta, który zanotował najgorszy start w historii w ciągu 6 lat istnienia III ligi w obecnej formule (jako klasy nr 4). 9 porażek z rzędu, to dramat, który załamałby nawet najtwardszych. Ale strzelczanie nie poddają się, czego przykładem zwycięstwo w Jaworznie (1-0). Wydawało się, że przełamanie (i historyczne punkty) dodadzą Piastowi animuszu. Tymczasem w sobotę Górnik wylał mu zimny kubeł na głowę, wygrywając aż 6-1. Kibice w Strzelcach stracili już nadzieję, że sezon można uratować (3 pkt. w 11 grach). Bardziej zastanawiają się, czy ich pupile zdołają jeszcze jesienią zapunktować.

Na tym kończymy podsumowanie grupy północnej. Jutro zapraszamy do zapoznania się z naszą oceną grupy południowej. Już nie tak obszerną, gdyż ze zrozumiałych względów, nie mieliśmy okazji śledzić tej rywalizacji „na żywo”, aby ocenić możliwości „południowców”. Niemniej za konieczne uznaliśmy przyjrzenie się tamtejszej rywalizacji, gdyż z czterema tamtejszymi zespołami zmierzymy się wiosną. Mowa oczywiście o namysłowskim Starcie. Zatem do jutra. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy