Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Szansa na kolejne punkty

Odsłony: 8778

Za nami już sześć gier o III-ligowe punkty. Jak dotychczas czerwono-czarni zagrali w nich na miarę własnych umiejętności, a dorobek 7 punktów należy uznać

za wynik naprawdę dobry. W najbliższą sobotę NKS będzie miał wyjątkową okazję do ugrania trzeciego ligowego zwycięstwa. Skąd bierze się nasz optymizm? Na stadion przy Pułaskiego zawita były ekstraklasowiec, czyli Szczakowianka Jaworzno, który jednak straszyć będzie przede wszystkim nazwą. Jak dotychczas nasz rywal zgromadził na koncie 5 punktów. Biorąc jednak pod uwagę ostatnie rezultaty oraz potencjał sportowy – przeciwnik wydaje się jak najbardziej w naszym zasięgu. W przedmeczowej analizie zaprezentujemy kadrę Szczakowianki, przyjrzymy się wszelkim zmianom mającym miejsce w letniej przerwie, a także przeanalizujemy najbardziej interesujące fakty z ostatniego i obecnego sezonu. Na koniec omówimy dlaczego stałe fragmenty mogą okazać się zbawienne oraz zestawimy wszelkie „za” i „przeciw” Startu, uzasadniając też nasz optymistyczny nastrój. Zapraszamy do lektury.

Ostatni sezon

W ubiegłym sezonie zespół za Jaworzna pełnił w III lidze rolę typowego „średniaka”. 8. miejsce w 16-zespołowej stawce było osiągnięciem, które dobitnie potwierdzało tę tezę. Zwykle w tym miejscu prezentujemy szczegółowe statystki dotyczące rywali. W tym przypadku niestety, tę część dyskretnie ominiemy, a powód jest bardzo prosty – w letniej przerwie w szatni zespołu wszystko zostało wywrócone do góry nogami (co opisujemy w kolejnych akapitach). Nie ma więc większego sensu skupiać się na drużynie, która w praktyce ma zupełnie nowe oblicze. W przypadku Szczakowianki najbardziej skupimy się na istotnych faktach. Dorobek punktowy, to 41 „oczek” i bilans 11-8-11 (zwycięstwa – remisy – porażki, na wyjeździe 4-5-6). Stosunek bramkowy wyniósł 41-35 (18-21 na wyjeździe). W warunkach ligowych takie liczby raczej nie winni budzić szczególnego podziwu. Jeśli jednak spojrzymy na nie z namysłowskiej perspektywy, to jest czego zazdrościć .

Przy przeciętnym ataku (1,37 gola na mecz) dobrze wypadła jaworznicka defensywa, okazując się piątym najszczelniejszym blokiem obronnym w lidze (ex aequo z trzema innymi ekipami - Górnikiem Wesoła, Skrą Częstochowa oraz Odrą Wodzisław). Jeśli chodzi o bezpośrednie pojedynki z namysłowianami, to mają one już pewną historię. W ostatnich dwóch sezonach spotkaliśmy się 4 razy. Bilans nie przynosi nam chluby, bo w przeciągu dwóch lat daliśmy się pokonać, aż 3 razy i tylko raz w premierowy pojedynku zremisowaliśmy 1-1 (1-9 w bramkach). Dodajmy, że ostatni mecz rozegraliśmy w ubiegłym sezonie, jako rozdanie kończące ligę. Wówczas ekipa z województwa śląskiego zaaplikowała nam cztery bramki, nie dając wbić sobie żadnej. Jakikolwiek komentarz jest więc zbędny.  

Zmiany, zmiany, zmiany czyli letnia przerwa

Jak wspomnieliśmy, w okresie wakacyjnym doszło w Jaworznie do wielu zmian. Powód był jak zwykle ten sam - pieniądze. Rozpoczniemy od najbardziej istotnej nowości - Szczakowianka ma nowego trenera. Szkoleniowcem biało-czerwonych został Andrzej Sermak. Z pewnością dowódca "Szczaksy" jest w swoim klubie kimś więcej, niż zwyczajnym trenerem, który przyszedł na chwilę poprowadzić zespół. Andrzej Sermak jest prawdziwą legendą klubu, bo to właśnie on był współodpowiedzialny za jedyny, historyczny awans Szczakowianki do ekstraklasy. Sermak pojawił się w Jaworznie w 1999 roku, kiedy to „Szczakowa” występowała w IV lidze. Pełniąc rolę grającego trenera (w duecie z Mirosławem Stadtlerem) zanotował trzy awanse z rzędu, by w 2002 roku cieszyć się ze wspomnianego sukcesu. W tym sezonie zetknęliśmy się już trenerami, którzy doświadczyli kontaktu z profesjonalną piłką. Wspomnijmy chociażby o takich nazwiskach jak Osyra czy Woś. Z pewnością żadnemu z nich nie można odmówić ambicji, ale to jednak trener Sermak posiada największe doświadczenie. Tak bogata przeszłość może mieć niebagatelne znaczenie w prowadzeniu zespołu po dużych zawirowaniach. A zyskać mogą na tym przede wszystkim młodzi piłkarze, których w kadrze nie brakuje. W dotychczasowych wywiadach z trenerem rzuca się w oczy jego realna ocena możliwości zespołu oraz świadomość wszelkich słabości własnej ekipy. „Generał” Szczakowianki przyznaje, że jest zwolennikiem atrakcyjnego, ofensywnego  futbolu. Ale jednocześnie dodaje, że z obecnym składem taki styl wprowadzić w życie będzie bardzo trudno. Poza doświadczeniem zebranym na ławce trenerskiej, Andrzej Sermak może się też pochwalić liczbą 136 występów w polskiej ekstraklasie (w barwach Ruchu Chorzów, Hutnika Kraków oraz GKS-u Katowice). Doświadczenie oraz znajomość jaworznickiej szatni od podszewki – cechy te czynią z Sermaka trenera idealnego w trudnym dla klubu momencie.

W sezonie 2013/14 kadra Szczakowianki, to właściwie zupełnie inne nazwiska, niż te, które mogliśmy znaleźć w skarbie kibica sprzed roku. Porównując wyjściową „jedenastkę” z ostatniego meczu sezonu 2012/13 wraz z meczem sprzed tygodnia - zauważymy, że powtarzają się zaledwie czterej piłkarze. Na minus na pewno zaliczyć trzeba odejście trójki - Skórski, Misztal oraz Krakowski (tu uwaga: każdy z nich strzelił Startowi po dwie bramki!). Wszyscy wymienieni dołączyli do Sarmacji Będzin. Dla „Szczaksy” z pewnością jest to spora strata, gdyż zawodnicy Ci należeli do grupy najlepszych strzelców drużyny (był jeszcze trafiający Tomanek, ale opuścił klub w trakcie poprzednich rozgrywek). Poza wymienionymi piłkarzami, lista ubytków oraz nowych zawodników jest długa (prezentujemy ją poniżej).

Czy w zespole pojawiła się jakaś charakterystyczna postać? Zdecydowanie tak. Takim zawodnikiem jest niewątpliwie 37-letni Rafał Berliński. Doskonale znany w Namysłowie defensor powoli próbuje sił w trenerce (zaliczył już rolę grającego coacha w Górniku Piasku), ale jak widać „ciągnie wilka do lasu”. Piłkarz ten ciągle nie zawiesza butów na kołu. Pochodzący z Czeladzi obrońca będzie wspierał młodszych kolegów nie tylko typowo piłkarskim doświadczeniem, ale  także (a może przede wszystkim) mentalnie, bo wraz z przyjściem do klubu wybrano go kapitanem. Wspomnijmy koniecznie ścieżkę kariery Rafała Berlińskiego. Przyszedł on do drugoligowego Startu Namysłów w 1997 roku, gdzie przez kilkanaście miesięcy grał w jednym zespole z naszym aktualnym trenerem, Bogdanem Kowalczykiem. Po przeniesieniu namysłowskiego klubu do Opola kontynuował grę w stolicy województwa, a  następnie zahaczył o kilka innych klubów, jak Stomil Olsztyn, GKS Bełchatów, Szczakowianka Jaworzno, Zagłębie Sosnowiec czy norweski FK Haugesund. W polskiej ekstraklasie rozegrał kilkadziesiąt spotkań.

Kto obok Berlińskiego powinien decydować o obliczu zespołu? Uniwersalny i waleczny pomocnik Mużyłowski, dynamiczny skrzydłowy Sieniawski (ma on również odpowiadać za stałe fragmenty), ograny pomocnik Biskup (siódmy sezon w Szczakowiance) oraz dwójka bramkarzy - Smok i Kojdecki. Do wspomnianych graczy, nominalnie tworzących kręgosłup drużyny, należy też dodać grupę młodzieżowców wychowanych na boiskach innych jaworznickich klubów. Do grona "młodych wilków" na pewno należy zaliczyć Frasia i Przebindowskiego, którzy już wyrobili sobie odpowiednią markę w regionie. Pozostaje jeszcze Żurawik, bracia Molendowie, Łukowicz (wszyscy MCKiS Jaworzno), a także Kędroń (poprzednio Ciężowanka) i Dworak (Zagłębie Sosnowiec). Jak na razie, poza sprawdzonymi Frasiem i Przebindowskim, młodzi  futboliści próbują się przebić do pierwszego zespołu z bardzo średnim skutkiem. Jak oceniają sami jaworznianie – jest to mieszanka młodości z rutyną, a to zawsze wymaga dotarcia drużyny i ogrania młodych piłkarzy.

Oto pełna lista zawodników, którzy przed sezonem 2013/14 zasili, bądź opuścili Szczakowiankę (dane zaczerpnięto z portalu jaworznianin.pl):

Przybyli: Michał Kojdecki (GKS Tychy), Rafał Berliński (Pilica Koniecpol), Łukasz Przebindowski, Przemysław Siedliński (Zgoda Byczyna), Maciej Domurat (MKS Trzebinia), Marcin Grzywa (AKS Mikołów), Tomasz Wierzba (Tęcza Tenczynek), Paweł Sermak, Łukasz Chrzanowski (obaj Orzeł Balin), Paweł Kędroń (Ciężkowianka), Tomasz Dworak (Zagłębie Sosnowiec – juniorzy), Piotr Żurawik, Artur Molenda, Bartłomiej Molenda, Łukasz Łukowicz (wszyscy MCKiS Jaworzno), Krystian Żuraw (Jura Łobzów)

Ubyli: Rafał Łybyk (BKS Stal), Józef Misztal, Michał Skórski, Łukasz Wawrzyniak, Ariel Dzionsko, Adam Krakowski (wszyscy Sarmacja Będzin), Dawid Szwarga (Nadwiślan Góra), Przemysław Szymura, Krzysztof Szeja (obaj Szombierki Bytom), Artur Karpowicz (wyjazd do Norwegii), Dawid Świerkowski (Grodziec Będzin), Dawid Mróz (Polonia Bytom), Sebastian Chojnowski, Piotr Sierczyński (Tęcza Błędów)

Obecny sezon

Jak dotychczas nasz rywal w 5 spotkaniach zgromadził 5 punktów i zajmuje 9. pozycję. Start jak na razie ma 7 „oczek”, ale i rozegrany jeden mecz więcej. Jak wspomnieliśmy, porównywanie Szczakowianki sprzed roku z tą obecną, mija się z celem. Jednak jak dotychczas biało-czerwoni zagrali z trzema rywalami, z którymi zmierzył się też Start Namysłów. Fakt ten choćby trochę pozwoli nam poznać (i porównać) potencjał przeciwnika. Tak się składa, że w pierwszych trzech kolejkach Szczakowianka spotkała się kolejno ze Skrą, Szombierkami oraz Górnikiem Wesoła (Mysłowice). W inauguracyjnej batalii, Skra pokonała zespół z Jaworzna 2-0. Dodajmy, że Start również w Częstochowie poległ, ale nieco wyżej, bo 0-4. Dwie bramki dla „Skrzaków” padły po rzutach karnych, z którymi goście nie do końca się pogodzili. Z kolejnym wspólnym przeciwnikiem - Szombierkami, „Szczaksa” wygrała u siebie 1-0. NKS również na własnym boisku pokonał ten zespół, choć  rezultatem 2-1. Ostatni mecz ze wspólnym rywalem - przeciwko Górnikowi Wesoła – okazał się dla obu drużyn pojedynkiem wyjazdowym. I w obu przypadkach zakończył się takim samym rezultatem, porażką 0-3. Wyniki sugerują, że Start Namysłów i Szczakowianka Jaworzno powinni być dla siebie równorzędnymi rywalami.

Poniżej prezentujemy dotychczasowe osiągnięcia Szczakowianki w edycji 2013/14, wraz ze składem przeciwko Piotrówce:

Skra Częstochowa - Szczakowianka Jaworzno 2-0 (1-0)
Chmiest 10’k, Woldan 90’k

Szczakowianka Jaworzno  - Szombierki Bytom 1-0 (0-0)
Przebindowski 66’

Górnik Wesoła (Mysłowice) - Szczakowianka Jaworzno 3-0 (0-0)
Haftkowski 48’, Siwek 65’, Hendel 83’

Swornica Czarnowąsy - Szczakowianka Jaworzno 1-1 (0-0)
Słonecki 66’ – Biskup 57’

Szczakowianka Jaworzno - LZS Piotrówka 0-0
Szczakowianka: Kojdecki – Domurat, Berliński, Grzywa, Franiel – Chrzanowski (77. Łukowicz), Sermak (77. Biskup), Mużyłowski, Fraś (61. Kędroń), Sieniawski (61. Bernaś) – Przebindowski

Wolne, rożne, karne...

W ostatnim czasie kilkukrotnie poruszaliśmy rangę stałych fragmentów gry i być może wygląda to już na naszą małą obsesję. Nie możemy jednak oprzeć się wrażeniu, że dla obu ekip właśnie ten element w sobotę może okazać się zbawienny. Jeśli dojdzie do ostrej potyczki w środku pola, wówczas o wyniku może zadecydować niuans, a w takim momencie do głowy przychodzą właśnie tzw. SFG. Globalne statystki mówią, że 65% bramek pada z gry, natomiast pozostałe 35% ze stałych fragmentów. Tłumacząc to na prosty język - na trzy strzelone gole, jeden pada po piłce uderzonej bezpośrednio ze „stojącej piłki” („dead ball”) lub po podaniu z niej. Liczby te dobitnie pokazują, jak ważną rolę mogą odgrywać rzuty wolne, rożne czy też w mniejszym stopniu karne (aczkolwiek, znamy przykłady, że należałoby również wspomnieć o... autach). Szczególnie w przypadku, kiedy spotykają się drużyny o podobnych umiejętnościach.

Teraz trochę konkretów dotyczących sobotniego pojedynku. Start w 6-ciu grach strzelił 5 bramek z czego 3 ze stałych fragmentów gry (dwukrotnie rzut rożny oraz jeden karny). Dorobek mógł być okazalszy, ale w meczu z Piastem II „jedenastki” nie wykorzystał Samborski. Z kolei Szczakowianka w 5 meczach piłkę do siatki skierowała tylko dwukrotnie. Raz miało to miejsce po akcji, natomiast drugi raz po dobitce rzutu wolnego. Sumarycznie więc oba zespoły trafiły 7-krotnie, z czego 4 gole padły po stałych fragmentach gry. Jest to wystarczający argument by obok tego zagadnienia nie przejść obojętnie.

Na chwilę oddalimy się od lokalnego podwórka, by – już nieco z przymrużeniem oka – przypomnieć jak ważną rolę odrywają wolne, rożne czy też karne. Leszek Pisz – legenda warszawskiej Legii, znany był ze świetnie bitych rzutów wolnych. Zagajony niegdyś przez dziennikarza na wspomniany temat (a konkretnie wolnych bezpośrednich), odparł, że z niezrozumiałych przyczyn element ten w Polsce został w ostatnich latach zaniedbany. Jak sam dodał – jest to element, który pozwala wygrywać nawet jeśli zespół jest w słabej dyspozycji. By to udowodnić, posłużymy się przykładem Śląska Wrocław z sezonu 2011/2012. Często dało się słyszeć opinię, że WKS dzięki SFG wygrał ligę! Być może jest to mała przesada, jednak by rozwiać wątpliwości, spojrzymy na liczby. W całym sezonie wrocławianie strzelili 47 bramek, z czego 20 po stałych fragmentach gry (1 - wolny bezpośredni, 7 - wolny pośredni, 3 - karny, 9 - po rzucie rożnym). To prawie 43% wszystkich goli! Jeśli ktoś ciągle ma wątpliwości, dodamy, że decydująca główka Elsnera, w ostatnim meczu przeciwko Wiśle, padła właśnie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Chyba nie można odnaleźć tu lepszej symboliki, niż przytoczony "złoty gol". Zespołowi, który w końcówce sezonu męczył się na boisku sam ze sobą, a decydujący mecz piłkarze rozpoczęli spięci jakby związano im ze sobą sznurówki obu butów, wystarczyła jedna jedyna akcja, która zapewniła upragniony tytuł.

Najbliższy pojedynek

Odnosimy wrażenie, że w sobotnie popołudnie naprzeciw siebie staną zespoły posiadające zbliżone umiejętności. Nie jest tajemnicą, że Start będzie w tym sezonie liczył każdy punkt, a główną siłą zespołu jest waleczność. Podobną ocenę można wydać też w przypadku Szczakowianki, która na razie prezentuje się bardzo przeciętnie. Co natomiast może wyjść ze spotkania dwóch drużyn o podobnych cechach, których bramki strzegą bardzo solidni bramkarze? Stawiamy na typowy mecz walki. Czy „Drwale” (bo tak brzmi mniej znany pseudonim piłkarzy Szczakowianki) sprawią, że w ferworze walki posypią się wióry? Jest to scenariusz bardzo prawdopodobny. Przed najbliższym pojedynkiem biało-czerwoni nie mają szczególnych argumentów sportowych, a bazować powinni właśnie na nieustępliwości oraz wspomnianych stałych fragmentach, co tyczy się z również miejscowych. Jedyne obawy jakie mogą mieć namysłowscy kibice, to fizyczna dyspozycja czerwono-czarnych. W końcu w środę nasi pupile zagrali mecz w Pucharze Polski. Mimo gładkiego zwycięstwa 2-0 z większyckim Po-Ra-Wiem, nie można lekceważyć faktu, że nasi futboliści musieli spędzić na boisku 90 minut. A to na tym szczeblu rozgrywkowym zawsze w mniejszym lub większym stopniu odbija się na formie. W spotkaniu Start - Szczakowianka zanotować możemy dosłownie każdy wynik. O końcowym rozstrzygnięciu zadecydować mogą według nas detale. Jesteśmy jednak dobrej myśli i wierzymy, że NKS wykorzysta atut własnego boiska, strzelając jedną bramkę więcej od przyjezdnych. Na pewno czeka nas trudna przeprawa, ale z kim Start ma zdobywać punkty, jeśli nie z przeciętnym rywalem i to na własnym boisku? Spotkanie będzie więc nie tylko okazją do zgarnięcia punktów, ale również bardzo istotną informacją o czysto sportowych umiejętnościach Startu, które będzie można skonfrontować z najprawdopodobniej równym sobie rywalem.

Mecz Start Namysłów – Szczakowianka Jaworzno odbędzie się jutro (tj. sobota, 07.09.br.) na Stadionie Sportowym przy Pułaskiego 5. Początek rywalizacji o godz. 17:00. W imieniu czerwono-czarnych serdecznie na to spotkanie zapraszamy. [TD]

P.S. Dla wszystkich zainteresowanych dyspozycją Szczakowianki w ostatnim ligowym meczu przeciwko Piotrówce, polecamy relację telewizji dlaciebie.tv, która materiał z tego meczu udostępniła na kanale YouTube. W czterominutowym materiale "Czarno to widać" obejrzeć można kilka akcji z meczu, zapoznać się z surową oceną komentatora oraz dowiedzieć się jak zespół ocenił trener Sermak. Materiał dostępny jest TUTAJ.

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
1 Komentarze | Dodaj własne