Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Nigeryjczyk, który nie przekonał

Odsłony: 9502

W historii Startu Namysłów, poza zawodnikami pochodzącymi nie tylko z okolic naszego miasta, ale i pozyskiwanymi z innych polskich klubów piłkarskich, zapisało się także dwóch

futbolistów z Czarnego Lądu. Konkretnie z Kamerunu. Z tego afrykańskiego państwa pochodzili Ferdinand Chi Fon oraz Billy Tchouague, którzy w przeszłości zakładali koszulkę czerwono-czarnych.

Zwany przez namysłowskich kibiców “Ferdim”, Chi Fon zadebiutował w II lidze meczem z Polonią/Szombierkami Bytom (te dwa zespoły występowały wówczas pod jednym szyldem) rozegranym 17 sierpnia 1997. Do swojego pożegnania z naszą publicznością (które nastąpiło 11 maja 1998 w meczu przeciwko Elanie Toruń) Kameruńczyk 20-krotnie wystąpił w barwach II-ligowej Varty Start Namysłów. Natomiast obecność w kadrze III-ligowego Startu Billy'ego Tchouague, to historia całkiem świeża. Popularny “Bill” pierwszy występ w lidze zanotował 24 marca 2012 w Łaziskach Górnych. Z kolei ostatni, 22-gi mecz w III lidze zaliczył 3 listopada tego samego roku na boisku Skry w Częstochowie. W przeciwieństwie do Chi Fona, Tchouague zdobył dla Startu bramkę – 8 września ub.r. pokonał golkipera LZS-u Leśnica w meczu zremisowanym 3:3.

 
Fot. Francis Kumbur, niedoszły zawodnik namysłowskiego Startu (tu w barwach angielskiego Yeovil Town FC).
Zdjęcie wykorzystaliśmy z portalu http://www.ciderspace.co.uk

Po krótkiej prezentacji czarnoskórych zawodników Startu Namysłów, którzy przewinęli się przez 61-letnią tradycję klubu, nadeszła chwila na powrót do piłkarza wymienionego w tytule. Kim był tajemniczy Nigeryjczyk? Już wyjaśniamy, to niejaki Francis Kumbur. W czerwcu 1997 Nowa Trybuna Opolska poinformowała, że w ekipie II-ligowej Varty Start Namysłów, która zawitała na mecz do Radzionkowa (25 czerwca 1997) znalazło się dwóch Afrykańczyków: Francis Kumbur z Nigerii oraz Ferdinand Chi Fon z Kamerunu. Wcześniej byli oni sprawdzani przez zespoły ekstraklasy – Kumbur trenował z Legią, a Chi Fon z Widzewem. Nazajutrz obaj wyjechali wraz z drużyną na zgrupowanie do Błażejewka koło Kórnika (ówczesne woj. poznańskie), które trwało do 7 lipca. Warto wspomnieć o osobach ówcześnie odpowiedzialnych za przygotowanie Startu do kolejnego II-ligowego sezonu. Trenerem był Bogusław Wilk, rolę asystenta pełnił Krzysztof Job, a kierownikiem drużyny był Henryk Odelski. Nad wszystkim czuwał prezes i główny sponsor w osobie Ryszarda Raczkowskiego, również obecnego w Błażejewku. W trakcie zgrupowania rozegrano mecz sparingowy z francuskim IV-ligowcem spod Metzu, wygrany przez Vartę Start 6:4. Po meczu prezes wypowiedział się na temat testowanego Nigeryjczyka. Stwierdził wtedy, że Francis to napastnik klasowy, ale jednocześnie leniwy. Kumburowi marzył się transfer do znacznie wyżej notowanych Widzewa Łódź czy Legii Warszawa i stąd mogło wynikać jego mniejsze, niż spodziewane, zaangażowanie w treningi. Możemy dodać, że natura obdarzyła Francisa świetnymi warunkami fizycznymi – serwis transfermarkt.de podaje, że ma on 188 cm wzrostu.

Na pierwszy poważny sprawdzian Varta Start wyjechała do Lubina. Mecz z miejsowym Zagłębiem (7. drużyna I ligi w sezonie 1996/97) przegraliśmy 0:3. Po meczu, w którym Kumbur nie wykorzystał świetnej sytuacji (popularnej setki) prezes Raczkowski słabo ocenił obu czarnoskórych graczy. Ci byli jednak bardzo przejęci swoim złym występem skoro “obaj byli załamani, niemal płakali” (cytat prezesa za NTO). Raczkowski nie zamierzał ich jednak skreślać po jednym meczu i dał szansę gry w kolejnym sparingu. 19 lipca namysłowski zespół zmierzył się w Katowicach z ekstraklasowym GKS (4. miejsce w I lidze). W zakończonym bezbramkowym remisem meczu Francis Kumbur rozegrał całą drugą połowę, zmieniając po przerwie Jarosława Helwiga. Trzeci test-mecz rozegrano 22 lipca z III-ligowcem z Kalisza. W zakończonym wynikiem 3:3 sparingu z miejscowym KKS-em bohater dzisiejszego tekstu także wystąpił. Po raz kolejny nie zdołał jednak trafić do bramki. W meczu Startu z Górnikiem Zabrze (13. ekipa I ligi) z 26 lipca Kumbur już nie zagrał, co oznaczało rezygnację sztabu szkoleniowego z usług Nigeryjczyka.

Okazuje się jednak, że nie był to dla młodziutkiego Nigeryjczyka kres marzeń o profesjonalnej karierze. Dobrodziejstwa internetu pozwalają nam dowiedzieć się o nim znacznie więcej niż z krótkich wzmianek prasowych z lata 1997. Francis Kumbur urodził się 4 kwietnia 1979 w Lagos i jako zawodnik Plateau United FC, klubu mającego siedzibę w nigeryjskim mieście Jos, wyruszył do Europy. Jego talentu nie dostrzegli jednak szkoleniowcy Legii Warszawa i Startu Namysłów, a Kumbur trafił ostateczne do marokańskiego KAC Marakesz. W wieku 22 lat podjął kolejną próbę zawojowania Europy, tym razem za cel obierając Anglię. W 2001 podpisał kontrakt z klubem Yeovil Town, wówczas zespołem angielskiej Football Conference (piąty szczebel rozgrywek), w którego barwach wystąpił 5 razy, zdobywając 3 bramki. Kolejnymi pracodawcami Francisa były: Haywards Heath Town FC (z którym Kumbur zdobył wicemistrzostwo trzeciej dywizjii Hrabstwa Sussex) oraz Gravesend & Northfleet (z którą zajął 11. miejsce w rozgrywkach Football Conference). Pobyt piłkarza w Anglii, pomimo tego, że Kumbur występował tam w mało znanych zespołach z pogranicza lig centralnych i regionalnych, zaowocował... powołaniem do reprezentacji Nigerii! W barwach Super Orłów Francis Kubur wystąpił jedynie raz, w roku 2002. W swoim debiucie zagrał 34 minuty. W 2006 zawodnik powrócił do ojczyzny, wspomagając Plateau United w rozgrywkach II ligi. Po latach powrócił jednak na Wyspy – w 2010 zatrudnił go Eastbourne Town FC, zespół z regionalnej ligi Londynu. W tym samym roku 31-letni Nigeryjczyk postanowił zakończyć swoją trwającą 13 lat karierę zawodniczą.

Dziś namysłowski Start, to organizacyjnie klub o statusie amatorskim. Dlatego pewnie niejdnego kibica dziwił fakt, że w ubiegłym roku w naszych szeregach występował piłkarz z Czarnego Lądu (mowa o Billy’m Tchouague, sympatycznym Kameruńczyku). Tym bardziej więc młodszych kibiców zszokuje informacja, że pod koniec lat 90-tych czerwono-czarni byli jednym z najlepiej zorganizowanych klubów na zapleczu Ekstraklasy. A tak właśnie było. Oczywście cieszymy się z tego, co mamy tu i teraz. Ale pewnie nikt nie miałby nic przeciw, aby piękne czasy jeszcze kiedyś do Namysłowa powróciły... [MM]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy