Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

ARCHIWUM

Podwórkowe granie

Odsłony: 17011

Czwarty mecz kontrolny, będący jednocześnie przedostatnim w letnim okresie przygotowań, zespół namysłowskiego Startu

rozegrał z IV-ligową Victorią Ostrzeszów. Podobnie jak czerwono-czarni, rywal z Wielkopolski także miał za sobą kilka spotkań testowych, gdzie notował zaskakujące rezultaty – bądź to wysoko wygrywał, bądź równie wysoko przegrywał. Przed środową grą wydawało się, że z racji różnicy klas rozgrywkowych, a przede wszystkim obiecujących wyników NKS-u (komplet trzech zwycięstw), więcej do powiedzenia na boisku będą mieć gospodarze. Tymczasem ostrzeszowianie pokonali Start różnicą aż trzech goli (3-0), co nie mogło podobać się nielicznej publice.

Wysoka porażka boli, niemniej tego dnia namysłowianie nie zasłużyli na nic więcej. Końcowy wynik był jak najbardziej sprawiedliwy. Fakt, w ostatnich dniach trener Kowalczyk zaordynował chłopcom dawkę ciężkich treningów, co ostatecznie odbiło się na ich formie. I widać było, że nogi (ale i głowy), nie pracowały w należyty sposób. Postawa naszego zespołu była przeciwieństwem tego, co ten pokazał w sobotę. Można było nawet odnieść wrażenie, że wczoraj gra w piłkę nie sprawiała mu przyjemności. W łatwych sytuacjach zawodnicy mieli problem z opanowaniem piłki i wykończeniem akcji, a z taką grą trudno liczyć na cokolwiek.

Jedna z zasad futbolu mówi, że jeżeli drużynie nie idzie, to ta nie popełniając prostych błędów nie powinna przynajmniej dać się pokonać. Niestety, Start tego dnia nie potrafił i tego. Goście z Ostrzeszowa nie strzelili nam pięknych goli po ładnych akcjach. Rywale najzwyczajniej w świecie wykorzystali nasze fatalne, indywidualne błędy. Błędy, które nie powinny się zdarzać nawet na poziomie klasy A.

Zawody przypominały bardziej gierkę wewnętrzną niż sparing. W szeregach namysłowian raził zwłaszcza brak dyscypliny taktycznej. Momentami było to granie na zasadzie „co będzie, to będzie”. W tej szarpanej wymianie ciosów zdecydowanie lepiej celowniki ustawili goście i stąd ich bardzo wysokie zwycięstwo. Z kolei o niemocy namysłowian świadczył choćby fakt, że Ci nie potrafili zdobyć gola nawet z rzutu karnego. W 38’ egzekwował go doświadczony P.Pabiniak, który brak należytej koncentracji przypłacił uderzeniem obok słupka. Można powiedzieć, że przestrzelone „wapno” było niejako podsumowaniem 90 minut „podwórkowej gry” Startu.

W ostatnich latach praktycznie zawsze trafia się chłopcom mecz, w którym Ci rażą mało zrozumiałą niemocą. I wczoraj też mieliśmy wrażenie, jakby zespół zapomniał, jak gra się w piłkę. Oby był to tylko sparingowy wypadek przy pracy. Martwi natomiast fakt, że z każdym dniem przybliżamy się do III-ligowej inauguracji, tymczasem w defensywie nadal mamy duży problem kadrowy i taktyczny. W sobotę czeka nas (godz. 17:00) ostatnia gra kontrolna z Małąpanwią Ozimek. A po nim pozostanie już tylko ostatni tydzień treningów i premiera sezonu 2013/14 (10 sierpnia) z powracającym do życia, zasłużonym i zawsze wymagającym Ruchem Radzionków. Ruchem, z którym mierzyliśmy się przed laty na poziomie starej II oraz III ligi. Czasu jest bardzo mało. Czerwono-czarni mają jednak świadomość własnych mankamentów, dlatego pozostaje mieć nadzieję, że do tego czasu zdołają je zniwelować. [G, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy