Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

ARCHIWUM

Pierwsza diagnoza

Odsłony: 20782

Pierwsze koty za płoty. Tak w jednym zdaniu można podsumować premierowy sparing namysłowskiego Startu w ramach letnich przygotowań. Niektórzy kibice głębiej odetchnęli, że po

dużych zawirowaniach, w ogóle zobaczyli drużynę w akcji. W ostatnim czasie sytuacja w naszym klubie nie była zbyt optymistyczna. A i przyszłość drużyny pod kątem gry w III lidze wcale nie była pewna. Owszem, nadal okoliczności przygotowań dalekie są od ideału, jednak najważniejsze, że działacze nie poddają się i robią wszystko, aby przystąpić do rozgrywek. Póki co, nie wiemy, na kogo trener Kowalczyk jesienią będzie mógł liczyć. Dlatego też test z krapkowickim Otmętem był dla niego cennym przeglądem aktualnie posiadanego "wojska".

Wyjściowa jedenastka Startu na mecz z beniaminkiem IV ligi opolskiej dla większości kibiców (ale i samych zawodników) było sporą niewiadomą. Powszechnie znane problemy mają bowiem spory wpływ na roszady w kadrze. Pokrzepieniem dla kibiców było jednak pojawienie się kluczowych ogniw czerwono-czarnych, którymi mocno zainteresowana jest konkurencja (mowa o Samborskim, Bonarze i Szpaku). A jeśli dodamy do tego Kuleszkę i P.Pabiniaka, to większość tzw. kręgosłupa zespołu w sobotę wystąpiła. Wymuszonym eksperymentem było jednak zestawienie defensywy, gdzie poza Zalwertem, oglądaliśmy dawno nie widzianego Kamila Wolnego oraz Bilińskiego (nominalny pomocnik) jak i młodziutkiego Drapiewskiego (nie można też zapomnieć o ich zmiennikach: J.Gąsce i M.Smolarczyku).

Namysłowianie ograli krapkowiczan hokejowym wynikiem 5-4 i trzeba przyznać, że wynik ten odzwierciedla przebieg rywalizacji. O ile w ofensywie - jak na pierwszy mecz - zespół prezentował dużą swobodę, o tyle w defensywie chłopcy razili niefrasobliwością i sporą nerwowością. Na wspomnianą formację obronną należy jednak wziąć delikatną poprawkę. Raz, że grała ze sobą po raz pierwszy, a dwa, że jednak zdecydowana większość obrońców w seniorach pojawiła się po raz pierwszy. Młodzież starała się i walczyła na miarę swoich możliwości. Przed nią jednak jeszcze sporo pracy techniczno-taktycznej, aby osiągnąć choćby poziom prezentowany przez nieco starszych kolegów.

Mecz dobrze ułożył się dla NKS-u. Nasz zespół szybko wyszedł na prowadzenie (trafienie Samborskiego po dośrodkowaniu z kornera), a jeszcze przed zakończeniem pierwszej tercji (grano 3 x 30 minut) przewagę powiększył (po nieudanej pułapce ofsajdowej akcję "2 na 1" wykończył P.Pabiniak). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że i goście stworzyli sobie w tym okresie kilka ciekawych okazji, przy których umiejętnościami musiał wykazać się Kuleszka. Gdy na 3-0 podwyższył Wilczyński, kibice mogli przypuszczać, że mecz zakończy się wysokim sukcesem gospodarzy. Tymczasem Otmęt za sprawą Nowaka i Soboty wykorzystał przestój naszego zespołu i w ciągu 7 minut złapał kontakt. Riposta podrażnionych namysłowian była jednak błyskawiczna. Najpierw P.Pabiniak pięknym uderzeniem z rzutu wolnego (w okienko!) podwyższył na 4-2. Z kolei cztery minuty później golkiper Kuleszka precyzyjnie wykonał karnego i znów prowadziliśmy różnicą trzech trafień.

Trzecia tercja w wykonaniu czerwono-czarnych była najsłabsza. W zespół wkradło się zbyt duże rozluźnienie, a poza tym mnożyły się błędy w defensywie. Ambitnie grający Otmęt zwietrzył swoją szansę i po dorzuceniu dwóch kolejnych goli (znów Sobota i Nowak z jedenastki) po raz wtóry zmniejszył dystans do jednej bramki. Na doprowadzenie do remisu zabrakło mu jednak czasu, choć w końcówce nasz zespół poderwał się do bardziej ambitnej gry. Ostatecznie mecz ten niecodziennym rezultatem 5-4 rozstrzygnęli na swoją korzyść III-ligowcy.

Kibice na brak podbramkowych sytuacji absolutnie nie mogli narzekać. 9 goli nawet w meczach testowych nie zdarza się często. A trzeba wiedzieć, że i Start i Otmęt w ciągu 90 minut wypracowały sobie sporo innych klarownych sytuacji. Brakowało w nich jednak precyzji, bądź na wysokości zadania stawali bramkarze (Kuleszka wraz z krapkowicką trójką).

Jeden mecz, to zdecydowanie za mało, aby pokusić się o jakiekolwiek podsumowania. Niemniej pierwszą diagnozę można już postawić. W sobotę widać było, że w grze ofensywnej nasz zespół wyglądał całkiem przyzwoicie. Zdecydowanie jednak odstawała defensywa, o której wspomnieliśmy na wstępie. Niektórzy chłopcy prawdopodobnie w trakcie sezonu dostaną szansę od szkoleniowca na występy w III lidze. Na pewno jednak tak zestawionej linii obronnej w walce o punkty nie zobaczymy. Podkreślamy jednak raz jeszcze - nie był to dobry występ ostatniej formacji przed bramkarzem, ale od krytyki się powstrzymamy. W założeniu miał to być przecież (i był) przegląd szerokiego zaplecza Startu. A w odwodzie pozostają przecież nieobecni wczoraj bracia Błach, Rafał Żołnowski czy choćby leczący kontuzję... prezes klubu, Tomasz Kozan.
Fakty nie kłamią - na dziś najbardziej newralgiczną formacją jest defensywa. I w niej trener Kowalczyk będzie miał najwięcej pracy do wykonania. [G, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy