Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Próbka sporych możliwości

Odsłony: 17515

Bardzo pozytywnie zaskoczyli nas piłkarze namysłowskiego Startu podczas sobotniego meczu kontrolnego. Przed sparingiem z Orłem Źlinice zastanawialiśmy się raczej

nad formą obu ekip, niż wskazywaniem ewentualnego zwycięzcy. Owszem, sugerowaliśmy, że na papierze faworytem będą podopieczni Bogdana Kowalczyka. Nikt z nas jednak nie spodziewał się, że chłopcy dosłownie zdemolują IV-ligowego średniaka ze Źlinic. 7 goli po stronie zysków, to powód wyłącznie do zadowolenia, choć oczywiście przestrzegamy przed popadaniem w nadmierną euforię. Wpływ na końcowy rezultat miała choćby skromna kadra przeciwników, którzy zimą wyraźnie odmłodzili zespół. Póki co, Krzysztof Job nie ma powodów do specjalnego optymizmu w kontekście spokojnej rywalizacji wiosną. To już jednak zmartwienie, z którym uporać się muszą w Orle.

Od pierwszych minut uwidoczniła się przewaga czerwono-czarnych. Namysłowianie wyraźnie przewyższali przeciwników umiejętnościami, a przede wszystkim pomysłem na grę. Nasze szybkie i składne akcje raz po raz siały popłoch w „orlich” szeregach, a pierwszy wymierny tego efekt mogliśmy zobaczyć już w 4’, gdy do siatki trafił Samborski. Mało tego, grający na dużym luzie Start nie zadowolił się skromnym prowadzeniem i strzelał kolejne gole. Właściwie każda akcja pod bramką źliniczan niosła ze sobą zagrożenie. Na przerwę obie jedenastki zeszły przy wyniku 5-0 dla Startu, z czego aż 4 bramki były dziełem Rafała „Bombardiera” Samborskiego! Namysłowianie mogli pokusić się o kilka kolejnych trafień, natomiast Orzeł przed przerwą przeprowadził tylko jedną składną akcję, po której Kuleszka zmuszony został do interwencji.

Po zmianie stron Start szybko podwyższył wynik na 7-0 (była 52 minuta) i przez moment zanosiło się nawet na dwucyfrówkę. Tymczasem zgodnie z przedmeczowymi założeniami, po zegarowej godzinie trener Kowalczyk desygnował do gry kilku rezerwowych. Od tego momentu z każdą kolejną minutą dominacja NKS-u stawała się coraz mniejsza. Rywale zaczęli dochodzić do sytuacji podbramkowych i dwie z nich wykorzystali. W końcówce „Sambor” mógł dać Startowi kolejne trafienie, jednak w sytuacji „1 na 1” Lokaj zdołał odbić jego strzał nogą.

Końcowy rezultat w pełni oddaje przewagę, jaką w sobotę na boisku w Opolu posiadali III-ligowcy. Dominacja naszego zespołu była bezdyskusyjna, co można potraktować jako kolejny powiew optymizmu przed meczami o punkty. Chłopcy pokazali próbkę swoich naprawdę sporych – jak na warunki regionalne – możliwości i oby ten trend utrzymywali stale. Jak wspomnieliśmy, u rywali wyraźnie było widać brak doświadczonych piłkarzy, którzy wzięliby na swoje barki ciężar gry. Osamotnieni w ofensywnych poczynaniach Steinhoff i Schichta, to na dziś zbyt mało, aby w Źlinicach stawiano sobie ambitniejsze cele. Wiele wskazuje, że wobec sporej liczby drużyn, które w czerwcu dosięgnie degradacja (biorąc pod uwagę sytuację w wyższych klasach, na dziś spadkiem z IV ligi zagrożona jest aż połowa drużyn! – przyp. aut.), nasz sobotni sparingpartner powinien skupić się przede wszystkim na walce o zachowanie miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej Opolszczyzny. A namysłowianie? Na dziś trudno przewidzieć, jak rywalizacja w III lidze potoczy się wiosną. My mamy nadzieję, że Start już w pierwszych meczach zatrze fatalne wrażenie, jakie pozostawił po sobie serią 9 kolejnych porażek. I że z każdym kolejnym spotkaniem konkurencja będzie mówić, że czerwono-czarni znów są groźnym przeciwnikiem, nie wyłączając tych najlepszych. [G, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy